Słówko o przyzwoitości :)
> Droga (wybacz ten moze zbyt bliski jak dla Ciebie zwrot) Tumisiu,
>
> Domyslam sie, z Twego nie do konca zbornego tekstu, ze chcialabys wstapic do
> Klubu Porzadnych Dyskutantow.
>
> Piszesz, ze jestes leworeczna. Czy aby na pewno? A byc moze, ze to
politycznie
> poprawni i postempaccy rodzice zmusili Cie do pisania lewa reka w momencie,
gdy
>
> pioro spadlo na podloge, a Ty je podnioslas lewa reka, bo prawa siegnelas po
> bulke maslana z twarogiem, lezaca na Twym dzieciecym wszak jeszcze biureczku?
> Przeanalizuj sie. A pilke, badz meza, kopiesz najchetniej ktora noga?
Przejrzyj
>
> sie rowniez w lustrze, ale bez odziezy. Jedna z moich narzeczonych,
> autentycznie leworeczna, miala lewa piers nieco wieksza od prawej. Daj znac
po
> analizie i ogladzie.
>
> Natomiast jesli chodzi o kwietyzm, to musze Ci z gory, niestety, dac
negatywna
> odpowiedz. To jest klub dyskutantow, jak mozna sie, stosunkowo latwo, po jego
> nazwie zorientowac. Trudno by mi bylo, a i komukolwiek innemu tez chyba,
sadze,
>
> okreslic dyskusjom nastepujaca, typowa wymiane opinii na tak ulubionych przez
> Ciebie watkach (uzywam prostego przykladu):
>
> - Samantha: przynosze bukiet przejrzalych kwiatow kalafiora, zebranych o
> swietle ksiezyca za groznymi, czarnymi chmurami, w noc swietego Jana, kiedy
> paproc tak pieknie zakwita, a trzoda mowi ludzkim glosem, glosem nas
wszystkich
>
> mieszkancow tej planety. Nie zielonych, nie brazowych tylko, ale glosem nas
> wszystkich ludzi, przez wielkie M, kochajacych sie na wzajem i z osobna,
> czworkami.
>
> - Duprilla: ach, jak to pieknie z Twojej strony, Samantho. Dobrze, ze o nas,
> zebranych tu, na galezi zwiedlego uczucia, nie zapomnialas. My tez nie
siedzimy
>
> z pustymy recamy. Mamy dla Ciebie koszyczek maslanek, wygrzebanych spod
korzeni
>
> jalowca, tuz obok wielkiego mrowiska, w ktorym mrowki, wszak siostry nasze,
> pracowicie przenosza patyczki, mchu kawaleczki i inne lesne bzdzidelka, aby o
> swicie ich domek, ta przystan w ogromnym borze ludzkich namietnosci, rosl w
> sile, a mrowki, nasze siostry, zyly dostatniej.
>
> - Fyu Bzdziu: Witaj Samantho i Duprillo, w sama pore nadciagacie pod moj lisc
> lopianu, bo smutek ogarnal mnie wielki, gdy sobie pomyslalem, jak tam, ponad
> czarnymi chmurami, niebosklon milionem gwiazd zaslany sie rozprzestrzenia i
> kosmos nieskonczony, przez Marksa Karola stworzony, wciaga nas w swa
> filozoficzna glebie. Nec Hercules contra plures.
>
> - wacek: Witajcie moi mili, jak najserdeczniej. Kocham Was wszystkich. O tej
> porze nasz las brzozowo-iglasty jest najpiekniejszy. Chcialbym Was jednak
> przestrzec, bo widze teczowa biedroneczke, co niby swietlik skrzy sie na
> szyszce brzozy. Nie wykluczam, ze moze puscic bonka (zwykle robi to o tej
> porze, gdy cien ksiezyca zalega nieruchomo miedzy wierszami plecionymi przez
> galezie), a ja bede musial opuscic na mgnienie wiecznosci Wasza przezacna
> kompanie, zeby go zlapac. Etc.
>
>
> Jak wiec widzisz moja Droga (wybacz ten moze zbyt bliski jak dla Ciebie
zwrot)
> Tumisiu, nie bardzo widze mozliwosci, choc posiadam sporo dobrej woli, by
watki
>
> kwieciste mianem dyskusji okreslic. Mam nadzieje, ze sie raczysz zgodzic ze
> mna. I przykro mi, ze nie moge Cie w trybie przyspieszonym do klubu
dyskutantow
>
> przyjac. Przemysl jednak to co napisalem. I koniecznie daj znac o wynikach
> oglondu.
>
> Twoj
> sceptyk
Niedrogi mi najzupełniej Sceptyku!
Biorąc pod uwagę krótki i pozbawiony zaczepności post Tumisi - Twoja odpowiedź
nań jest nieprzyzwoicie rozwlekła, nieprzyzwoicie nieśmieszna i nieprzyzwoicie
nieelegancka.
Natomiast Twoja zaangażowana niechęć do kwietyzmu, tępienie jego
najdrobniejszych przejawów przywodzi mi na myśl problem głównego bohatera filmu
pt "Fanatyk". Coś w tym musi być.
Tete, jesteś Aniołem Cierpliwości.
Tumisiu, pozdrawiam.