Wyniki wyszukiwania dla hasła: odmiana imion polskich

heheh kolejna odmiana mojego imienia :) chyba zaczne kolekcjonowac i przyznawac
nagrody za najciekawsza interpretacje :) Ciekawe te skandynawskie obyczje,
całkiem inaczej niz u nas. Zwiazku z duza "religinoscia" Polski u nas takie
siwetowanie juz przed chyba nie ma miejsca, ale sam sie temu dziwie skoro
adwent to nie " radosne oczekiwanie na przyjscie Pana"
Dobra koniec "madrosci" :) opisuj nam jak naj naj wiecej tych zwyczajów moze
watek załozysz do tego odzielny:)??


Najbardziej mnie zastanowila wypowiedz prof. Filara, ze nie
nalezy liczyc ofiar. A wlasnie, ze nalezy. Liczenie, to podstawa
nauki.Tylko wtedy mozna powaznie (i naukowo) dyskutowac o
problemie. Chyba, ze prof. Filar chce uprawiac bajkopisarstwo, a
nie nauke.
To co jednak teraz robia nasze "elyty" to jakas przetworzona
odmiana "komunistycznego" podejscia. Tutaj chodzi o narzucenie
jakiejs interpretacji w imie zle zrozumianego pojednania.
Pojednanie moze byc oparte tylko na doglebnym zbadaniu prawdy.
Mam nadzieje, ze w Polsce znajda sie ambitni, mlodzi historycy,
ktorzy dokoncza dzielo panstwa Siemaszkow i odtworza
ekstermiancję oraz wypedzenie ludnosci polskiej z kresow. Mam na
mysli prawdziwa rekonstrukcje wydarzen, a nie jakies takie
glupkowate formulki typu oj stalo sie, stalo. Uczmy sie od
innych. Od Niemcow i Zydow - oni nie zapomna o swoich
zamordowanych i wypedzonych. Nikt za Polakow nie napisze naszej
wlasnej historii. Inni ja tylko oleja.

Widac, ze kolega jest rowniez o setki milionow lat wstecz, jesli chodzi o
rozwoj intelektualny, bo dzis nikt nie mowi o rasach, lecz o odmianach
geograficznych ludzi. Widocznie do ciemnogrodowego Lublina najnowsza wiedza nie
dotarla.
A tak a propos, zeby Polska nie przyjela chrzescijanstwa z Zachodu, to dzisiaj
tez wszystkie plemiona slowianskie zamieszkiwalyby szalasy i polowali na zubry.
Skoro w Polsce taki burdel, rozwoj cywilizacyjny o lata wstecz w stosunku do
Europy Zachodniej, to czy to rowniez dowodzi "nizszosci rasowej" Slowian? A
moze rozwoj cywilizacyjny jest procesem bardziej zlozonym i nie majacym nic
wspolnego z genetyka, ale z czynnikami historycznymi, politycznymi? Prosze
troche pomyslec przed powtarzaniem prymitywnych teorii rasowych z konca 19-
stego wieku, ktore doprowadzily do kolonializmu, holokaustu i masowych czystek
etnicznych w imie pseudonaukowych racji. I ktore rowniez doprowadzily do
eksterminacji milionow Polakow w imie rasizmu.
A moze rasizm Polakow da sie wytlumaczyc przez ich wlasny kompleks nizszosci w
stosunku do innych,lepiej rozwinietych krajow swiata?

Faszyzm i nazizm mają dużo wspólnego
Faszyzm i nazizm mają dużo wspólnego, ale też są między nimi róznice,
np. te które wymieniłem: stosunek do socjalu i do mniejszości narodowych.
Ponieważ akurat sprawa dotyczy Niemiec to dodatkowo można się domyśleć,
że ideolodzy NPD więcej natchnienia czerpią z przemówień Hitlera niż
Mussoliniego.

Jednym z warunków aby zdobyć przewagę nad wrogiem jakim są dla
mnie liberała faszyści i naziści jest dobra znajomość ich idelogii.

Nazywanie nazistów faszystami zaczęło się w Norymberdze na wniosek
Sowietów aby imię socjalimu (choćby chodziło o wrogą dla komunizmu
narodową odmianę socjalizmu) nie było brukane przypisaniem do zbrodni
hitlerowskich. Taka nomenklatura obowiązywała w PRL-u ale od 1989 r.
mamy w Polsce wolność słowa i można już nazywać sprawy po imieniu
i dziwię się że redaktorzy GW nadal posługują się fałszywą
zaciemniającą sprawę terminologią.


Weekend japoński w „Kuchniach Świata”

JAPAN EXTERNAL TRADE ORGANIZATION JETRO Przedstawicielstwo w Polsce we
współpracy z Hanami i „Kuchniami Świata” zaprasza na „Weekend japoński”.

Impreza odbywać się będzie w dniach 3 (w godzinach 11:00 – 19:00) i 4 marca (w
godzinach 13:00 – 19:00) w „Kuchniach Świata” w C.H. „Arkadia”.

W programie:
- degustacja japońskich odmian jabłek ( Mutsu, Ōrin, Fuji) oraz nashi.
- wypisywanie imion w języku japońskim
- degustacja japońskich słodyczy i krakersów.
- nauka origami
- degustacja japońskich herbat

Wszystkie osoby, które wypełnią ankietę dotyczącą owoców będą mogły dokonać
zakupów w delikatesach „Kuchnie Świata” z 10 % zniżką.

magdalena_magdalena napisała:

> Jaka jest zasada odmiany japońskich imion, nazwisk i nazw własnych w j.
polskim
> ?

Ja sie trzymam zasady zdrowego rozsadku. Jak da sie odmienic, to odmieniam, a
jak nie, to nie wydziwiam.
Odmienia sie jak polskie slowa. Np. Kuroda jak woda i wojewoda.
Natomiast Abe bym nie odmienial.

wg japonistyki uw
odmienia się zarówno imię, jak i nazwisko, jeśli odmiana jest możliwa (ale to
akurat zalecenie 'ogólnopolonistczne', po polsku po prostu nie ma czegoś
takiego jak np. 'książka _hatty_pottera_')

- zakończone na 'a' - wg odmiany rzecz. rodzaju żeńskiego (nazwiska i imiona)
- zakończone na 'o' - jak polskie nazwiska typu 'kościuszko' (nazwiska, imion
nie odmieniamy)
- zakończone na 'i' - przymiotnikowo
- zakończone na 'e' lub 'u' - nie odmieniamy

zaleca się pisać najpierw nazwisko, potem imię, zgodnie ze zwyczajem japońskim,
czyli np. 'kurosawa akira'

Ciesz sie Wiec, Balzer, bo Jest z Czego
A ja ciesze sie razem z Toba oraz wszystkimi innymi rozumnymi ludzmi.
..
Nawet wiedzac, ze i kretyni, z takich np. UPR czy innych popluczyn ZCh-N,
skorzystaja na wejsciu Polski do Europy (nie tylko UE), choc moim zdaniem -
gdyby tylko bylo to mozliwe - kretyni nie powinni.
..
Mam tez nadzieje, ze dla odmiany w Polsce nie bedzie problemow z
przeglosowaniem przynaleznosci w referendum. Pozostanie Polski na zewnatrz UE
oznaczac musialoby coraz szybciej rozszerzajaca sie rozwojowa przepasc pomiedzy
Europa a Polska. Takie Korwiny cofaly juz Polske w przeszlosci (upadek
reformacji w imie zasciankowosci oraz anemicznosc polskiego Oswiecenia
zduszanego w obronie tych samych zasciankowych wartosci). Korwiszonow winno sie
wlozyc do NAFTY.
..
Pozdrawiam
K.P.

Gość portalu: wikul napisał(a):

> ... żeńskie nazwiska polskie się odmienia czy to ci się podoba czy nie .
> Zreszta ona chyba lepiej wie od ciebie jak się nazywa . A może bierzesz
> korepetycje u znawcy nazwisk dychela 2 ?
>

imbeku ale jej nazwisko nie jest polskie tylko zydowki z nowego jorku i w jej
amerykanskim paszporcie jest napisane Wendy Rapaczynski
wiec to jest jej imie.

Gość portalu: leje-sie napisał(a):

> Masz podstawowy problem - jak zdefiniowac "polskie" w pojeciu "polskie
imiona".
>
> Co prawda istnieje chyba cos takiego jak Urzedowy spis imion, mozliwe tez, ze
> mozesz zajrzec do jakiegos koscielnego spisu, ale wtedy okaze sie, ze z
roznych
>
> powodow nie obejmuja one imion uwazanych za polskie badz mozliwych do
> zdefiniowania jako polskie. Z drugiej strony - jak masz spis to po co ci
> algorytm?

Algorytm potrzebny mi jest aby użytkownik nie musiał zaznaczać płci przy
zapisie do bazy danych. Na drukowanych dokumentach musi odmiana być
np. "otrzymał", "otrzymała". Chcę ułatwić zapisywanie do bd po prostu. Ale
chyba rozwiązanie pośrednie musi być.

pozdrawiam

Perła

Ach, instrument, w rzeczy samej, piękny.
Nie wątpię, że i Ty jesteś piękna:-) Ale zwróć uwagę, jak strasznie
nieporęcznie odmienia się ten nick przez przypadki. Stąd me westchnienie.
Głównie zresztą na niedoróbki polskiej gramatyki, które w takiej sytuacji
wymagają odmiany imion własnych.
Nie przyjmuj, proszę, mego westchnienia do siebie. Postaram się przyzwyczaić:-
)))
Pozdrawiam i dobranoc
Elżbieta

ksiadz ludzki ale czy katolicki? chrzescijanski?
Bardzo mila rozmowa, BArdzo mily pan ksiadz, dzieci zostaly poglaskane po
glowce dostaly cukierka i pojda gdzecznie spac....

tylko jak wytlumaczyc ze ksiadz jakigokolwiek wyznania opartego na bibli moze
powiedzec:
"Bóg nie jest zazdrosnym egoistą. " (str 2 , drugi akapit)

w kontkscie obowiazujacego go podstawowego przepisu chrzescijanstwa jakim jest
dekalog, gloszacy, "nie bedziesz mial innych bogow przede mna" (I przykazanie),
"Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek do trzeciego
i czwartego pokolenia " (II przykazanie), oraz "Nie będziesz wzywał imienia
Pana, Boga twego, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego
imienia do czczych rzeczy" (III przykazanie).
free.polbox.pl/z/zbory/menu2/przykaz.htm
pl.wikipedia.org/wiki/Dekalog
Czyby wspanialy ksiadz byl nie od tego samego boga co prowadzil izraelitow 40
lat po pustyni za to ze zrobili sobie cielca zlocistego?

Taaaaak. taka polska odmiana chrzescijanstwa, kazdy sobie jak mu sie podoba.
Europa rozplacze sie z rozrzewnienia!

Dobrze ze boga nie ma bo dawno uderzylby piorun!

JZ

Profesorowie-rasiści: skąd mają tytuły?
to skandal, jak można mieć tytuł profesorski za bycie jawnym i otwartym
rasistą? W tych wyczynach przodują te prywatne uczelnie które dostają
pieniądze z państwowej kiesy podczas gdzy inne nie dostają (bo widac maja
nietakich jak trzeba właścicieli, którzy są za mało pobożni). Jak można im
jeszcze do tego dopłacać?

z radia maryja: "Szatanem dla Polski, tej nowej i starej był KOR, to KOR miał
niesamowite możliwości zdobywania wszelkich przyczółków" [podpowiedź prof.
Ryszarda Bendera, wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego:] "a w nim
[w KOR] bracia lóż [masońskich]!" [słuchacz:] "Nie Tylko! Współzałożycielem
KOR był Macierewicz…" [prowadzący audycję ks. Cydzik przerywa:] "No, ale
widzi pan, tak ładnie pan powiedział, a na koniec… Nie wygląda pan na
słuchacza Radia Maryja i na człowieka wierzącego, który staje z otwartą
przyłbicą" - R. Bender, ks. Cydzik, słuchacz, 13.10.2002

z radia maryja dalej: "To są właśnie metody, które by wskazywały na to, że za
tym stoi masoneria" [słuchacz:] "Nie jest dziełem przypadku, że symbol
masonerii wszelkich odmian, cyrkiel przecinający kotwicę, jest kombinacją
gwiazdy Dawida”.
-Krajski, wykładowca katolickiego Uniwersytetu imienia Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie (29.09.2002)

o prof. Nowaku nie wspomnę. Też ma tytuł.

Agrafiena to pewnie imię rosyjskie, występuje w którejś powieści Dostojewskiego
(nie czytałem, tylko spotkałem w krzyżówce - było tam też podane b. sympatyczne
zdrobnienie tegoż imienia: GRUSZEŃKA - kojarzy mi się z gruszkami :)) jak ktoś
chce bardziej po polsku to oczywiście może być Agrafka :))
Adamina - spotkałem 1 przypadek: Adamina Salska (działaczka PPR w Piotrkowie
Tryb. tuż po II wojnie światowej)
W latach 50/60-tych w Jaworzynie Śląskiej (k. Świdnicy) mieszkała facetka,
która miała 5 dzieci każde z innym chłopem. Nazwiska: Mrówka, Borówka, Babula i
Lament. W Piotrkowie Tryb. funkcjonariusz UB nazywał się Pryka (zmienił
nazwisko, już nie żyje).
W tym roku liceum ukończyły dwie przyjaciółki, przesympatyczne dziewczyny o
nazwiskach: Kula i Makówka. Pasują te nazwiska do siebie jak ulał :))
Ariel wydaje się obciachowe przez ten proszek do prania, ale to starożytne imię
hebrajskie. Tak samo Miriam to hebrajska (czyli oryginalna) forma imienia
Maria. Zenon Przesmycki wziął sobie taki pseudonim i w jego przypadku odmienia
się po męsku, ale to chyba przypadek szczególny :))
Jestem zwolennikiem różnorodności imion, za dużo dzisiaj pospolitości...

Ja dla odmiany miałam niewątpliwą przyjemność prowadzenia lekcji muzyki w
klasie licealnej. Mój Boże, nawet nie wiecie jak trudno studentce Akademii
Muzycznej utrzymać powagę gdy słyszy produkcje młodych mózgownic (swoją drogą
klasę na praktykach miałam bardzo sympatyczną, pozdrawiam ją baaaardzo
serdecznie).

Zajęcia, na których wałkowałam temat trzech klasyków wiedeńskich (Joseph Haydn,
Wolfgang Amadeusz Mozart i Ludwig van Beethoven). Przez 45 minut maglowałam w
kółko, że było ich trzech i jak się nazywali. Pod koniec zajęć pora na
podsumowanie:

Ja: ilu było klasyków wiedeńskich?
Klasa chórem: Trzech!
Ja: Jak się nazywali?
- Mozart
- a imię?
- yyyy… Wolfgang Amadeusz.
- Świetnie, a następny?
- Haydn
- a imię?
- Józef
- Dobrze, bardzo dobrze. No i trzeci… ?
- Beethoven
- a imię ?(już lekko podenerwowana)
Zapadła cisza, więc po chwili próbuje pomóc i naprowadzam: no takie tradycyjne
imię niemieckie, znane również w Polsce
Wyrywa się gość:
- ADOLF!!!

Za każdym razem jak słucham Ludwika van Beethovena to uśmiecham się pod nosem i
tak mi zostanie do końca życia!

Pozdrawiam wszystkich nauczycieli - czasem macie ubaw jak na najlepszym
kabarecie!!!

Myślałem, że Brad Pitt to Brat Pitt, tzn że jest czyimś bratem. Co prawda dziwiło mnie to że nie ma imienia i że odmienia się to 'Bradem', a nie 'bratem', ale potem wykombinowałem sobie, że to w sumie nie wielka różnica.
Myślałem też, że David Duchovny jest Polakiem. To oczywiste, skoro ma polskie nazwisko :) Dziwiło mnie, że gra w amerykańskich filmach i mówi po angielsku, no ale cóż.
To chyba wszysko przez to, że starzy nie dawali mi oglądać za dużo telewizji :(
Super wątek !!!

Heh, ja mam tylko jedno wspomnienie DDR, ale za to dla odmiany romantyczne.
Dotyczy nawet nie tyle kraju, co jednego jego mieszkańca :-) Środek lat 80tych,
górska miejscowość, kolonia, łąka, rozchichotana grupa kolonistek i ON...
przyjechał na wczasy z rodzicami, ucieleśnienie ideału chłopiecej urody :-)
Jedynym problemem była bariera językowa. Zadna z nas po niemiecku ani ciut
ciut, on po polsku absolutnie, jedynie nieco po angielsku. No i tu go miałam na
widelcu, z całej grupy dziwczyn ja jedna miałam mgliste o tym języku pojęcie.
Niestety, sielanka skończyła się szybko - nadszedł czas wyjazdu. Dziś już nawet
nie pamiętam jak mu było na imię :-)

fassolka napisała:

> Heh, ja mam tylko jedno wspomnienie DDR, ale za to dla odmiany romantyczne.
> Dotyczy nawet nie tyle kraju, co jednego jego mieszkańca :-) Środek lat
80tych,
>
> górska miejscowość, kolonia, łąka, rozchichotana grupa kolonistek i ON...
> przyjechał na wczasy z rodzicami, ucieleśnienie ideału chłopiecej urody :-)
> Jedynym problemem była bariera językowa. Zadna z nas po niemiecku ani ciut
> ciut, on po polsku absolutnie, jedynie nieco po angielsku. No i tu go miałam
na
>
> widelcu, z całej grupy dziwczyn ja jedna miałam mgliste o tym języku pojęcie.
> Niestety, sielanka skończyła się szybko - nadszedł czas wyjazdu. Dziś już
nawet
>
> nie pamiętam jak mu było na imię :-)

Oj fassolka, byłaś chyba wielkim wyjątkiem. Pamiętam, że w NRD to raczej Polacy
płci męskiej uwodzili DDR-owców płci żeńskiej, a nie odwrotnie.

Odmiana nazwisk przez przypadki [19 stycznia 2003]
Do popełnienia tego wpisu skłoniła mnie lektura kondolencji publikowanych przez
Gazetę, a zamawianych przez najczęściej przez współpracowników bliskich osób
zmarłych. Ponieważ materia jest delikatna, więc nie będę podawał konkretnych
przykładów, ale ograniczę się do ogólnego opisu sprawy.
Praktycznie zawsze czytam nekrologi i kondolencje, gdyż są to informacje
pewne. :-) Wnioski z tej lektury są takie, że ludzie wykształceni (tylko nie
wiem, czy redaktorzy Gazety, czy zleceniodawcy kondolencji) nie wiedzą o tym,
że w języku polskim obowiązuje odmiana nazwisk przez przypadki. I dotyczy to
nie tylko nazwisk polskich, ale także nazwisk obcojęzycznych. Tymczasem ja
obserwuję tendencję do odmieniania jedynie imienia i pozostawiania nazwiska w
mianowniku. Może komuś taka forma bardziej się podoba, ale jest to ewidentny
błąd i dobrze jest mieć tego świadomość. Jeżeli za treść kondolencji
odpowiadają redaktorzy Gazety, to ich uwadze polecam ten wpis, a jeżeli to
zleceniodawca decyduje w całości o treści ogłoszenia, to można mu zasugerować
poprawną (czyli odmienioną) formę nazwiska adresata kondolencji. W końcu to
chyba jednak wstyd publicznie przyznawać się do nieznajomości zasad ojczystego
języka. :-)))

blazenada
ech te zakichane wladze, to sa niby obywatele polscy? banda zarozumialych
bufonow... co to jest niby "Gdańsk Lech Walesa Airport"? murzynska odmiana
angielskiego???
honorowanie jakiegokolwiek obiektu imieniem zyjacej osoby jest wybitnie w zlym
guscie. a to, ze zyjaca osoba radosnie pojawila sie na ceremonii nazwania
lotniska swoim imieniem (wlasciwie to nie tyle swoim imieniem, co ulepszona
wersja swojego imienia) akurat mnie nie zdziwilo - cham zawsze zostanie
chamem...

A'propos rzetelnosci dziennikarskiej:
po pierwsze, imienia Noreen nie odmienia sie w jezyku polskim
po drugie, first vice president EBRD ma rzeczywiscie na imie
Noreen Doyle ale jest ... kobieta.
Idiotycznie wiec brzmi "w liscie podpisanym przez Noreena
Doyle'a"
Tak trudno sprawdzic?

Ponieważ dla niektórych z nas to bardzo istotne, przytaczam jak powinniśmy
odmieniać obce nazwiska. Wszyscy zadowoleni?

Haruki Murakami, Yusef Komunyakaa
Jak odmieniać dane osobowe pisarzy: Haruki Murakami, Yusef Komunyakaa? Jaka
zasada obowiązuje przy deklinacji nietypowych imion i nazwisk obcych? Recenzenci
i wydawcy tych autorów używają różnych końcówek fleksyjnych.
Imiona i nazwiska zakończone na -i można bez przeszkód odmieniać, nawet gdy są
obce. Wzorzec odmiany jest prosty, identyczny jak dla polskich nazw osobowych,
np. Antoni Kowalski.
Daje nam to następujące formy fleksyjne: DB. Harukiego Murakamiego, C. Harukiemu
Murakamiemu, NMs. Harukim Murakamim. W praktyce językowej często spotyka się
nieodmienność nazwisk tego typu (czyli mających formę przymiotnika), gdy
występują po odmienianym imieniu. Można to zaakceptować, ale tylko w odniesieniu
do nazwisk „nietypowych”, tzn. wywodzących się z języków pozaeuropejskich.
Imię Yusef nie powinno nikomu sprawić kłopotu w odmianie, bo jego związek z
naszym Józefem jest oczywisty. W nazwisku Komunyakaa zaskakiwać może podwojony
znak samogłoski, ale skoro w tym miejscu wymawia się [a], nazwisko powinno być
odmieniane jak inne nazwiska męskie o podobnym zakończeniu, np. rodzime Kokoszka
lub obce Soyinka.
Wniosek: D. Yusefa Komunyaki, C. Yusefowi Komunyace, B. Yusefa Komunyakę, N.
Yusefem Komunyaką, Ms. Yusefie Komunyace.
— Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski

slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=****&od=80

Zdrobnienia
Nigdy nie powiem do ciebie Dominiczko ;P, ale te zdrobnienia przypomnialy mi
fajna historie. Moj M uznal sie za specjaliste od zdrobnien no bo ma polska
rodzine,imion roznych i ich zdrobnien duzo i uznal, ze wie o co w tym chodzi.
Podczas wizyt w Pl przedstawiany jest i przedstawiane sa mu rozne osoby, o
zgrozo czasem oficjalnie.. No i mam istny cyrk. M wie takze, o polskiej
tytulomanii, dla niego to dosc egzotyczne zjawisko, bo w Szwecji, za jego
czasow juz nie istnieje.Do wszystkich mowi sie na TY.
No wiec moj M mial w Polsce takie teksty: Prosze pani Alicuniu - przepuszczajac
sasiadke mojej mamy.
- Co pan Wieslawek daje dla mnie? - przyjmujac prezent
- A moja tesciowunia co pijesz? - proponujac drinka
i rozne takie an dyrektorek. pani doktorecka i pan dziekanek - delektuje sie
po prostu.
A w duzej firmie podczas wizyty sluzbowej raptem z angielskiego przeszedl na
polski i do szefa zagail:- Prosze, to jest kopiejka (kopia ksero jakiegos
swistka).
Odmienia:kluczki, jabki, dziecki itd. Nie jest tragicznie biorac pod uwage, ze
przerobil tylko 18 stron podrecznika do nauki polskiego. ))))
-

A ja dla odmiany zgadzam się z mario. Mieszkałam kiedyś w Toronto i podobała mi
się przejrzystość finansów tamtejszego kościoła /w radzie parafialnej jednego z
katolickich kościołów zasiada ktoś z mojej rodziny/. Tam parafianin zapisuje
się do kościoła, dostaje kopertki z własnym imieniem i nazwiskiem, do nich
wrzuca pieniądze "na tacę" i kopertę rzuca na tacę. Koścół daje wtedy po
zakończeniu roku zaświadczenie do odliczenia od podatku. Rada parafialna ma
wgląd w finanse i o wielu sprawach decyduje /żeby nie powiedzieć o wszystkich
finansowych/. Dla polskiego księdza w "polskim" kościele w Kanadzie jest to
oczywiste więc nie rozumiem dlaczego dla polskiego księdza w polskim kościele w
Polsce ma to być oburzające. A jest.Niestety.

To sie obaj "niepokojcie". A mowiac serio, to mnie
dla odmiany bardziej niepokoi wasza jakby wieksza troska o katolicyzm, nizli o
szacunek dla imienia Boga - tego nie toleruje bez wzgledu na to, czy sama
jestem wierzaca, czy nie. I choc z mojej strony wrzucenie wszystkich do jednego
worka z Wsza-polska bylo czystym odwetem za Wszy-polskiej wniosek o "wypedzenie
z Polski" (bo Wsza innych katolikow nie zna, nizli jego kumple i Radyjo), to
nie widze powodu dla ktorego katolicy mieliby byc nietykalni - mie sa przeciez
SACRUM. Bedac za zmiana tej ustawy (to bubel prawny, bo zmusza do obchodzenia
prawa - nie udawajcie, ze Wy nie wiecie, co sie kryje poza haslem: "Wywolywanie
miesiaczki" w ogloszeniach polskich ginekologow), jako wysoce
niedemokratycznej, represyjnej i glupiej, ANI MYSLE ZMUSZAC KATOLIKOW (ani
nikogo innego) DO USUWANIA CIAZY. I nie zycze sobie, by dzis katolicy
kogokolwiek do utrzymania ciazy ZMUSZALI. A w tej chwili ZMUSZAJA. I to wlasnie
jest zle, bo powinni nawolywac, przekonywac, uswiadamiac, stosowac argumenty
etyczne, patriotyczne etc., nie zas srodki represyjne.

Rozczaruje ciej, fritz: jest zwiazane z polityka
carska i uwlaszczeniem polskiego chama, ktory - wzorem Czarnej Sotni - jednako
riezal i naszych powstancow, i Zydow... Niestety w Polsce, po wszystkich
burzach i rzeziach, glownie same chamy pozostaly... Stad i ten chory,
nazistowski, prymitywny (bo jak u Lasowiaka spod Tarnobrzega wymagac finezji
mysli? Cepy z COPu, dla odmiany z kultem Jakuba Szeli)i szkodliwy dla imienia
Polski ponoc polski antysemityzm, tak dobrze prezentowany na tym forum.

Irak, jak to sie odmienia???
Slowo "Irak" bylo juz tak wiele razy odmieniane przez przemawiajacych w Sejmie,
ze wreszcie stracilo swoje normalne znaczenie. Dzis Irak, to wszystko to, co on
nigdy nie znaczyl, to: "jestesmy zobowiazani", "nie mozemy pokazac ....
ameryce", "jestesmy godni zaufania"... i inny "intelektualny belkot". Irak mógl
byc naszym "obowiazkiem" jeszcze rok temu, dzis jest czyms, co nam bardzo
smierdzi i nalezy tego sie czym predzej pozbyc. Sadze, ze pokazano nam droge
wyjscia, o której koalicja europejska juz glosno krzyczy: "ONZ" jej na imie. To
ONZ ma zajac sie stabilizacja w Iraku, a nie Polska i USA. I to z wielu
powodów, a przede wszystkim z tego najwazniejszego - my NIC z tego nie mamay
oprócz "belkotu intelektualnego". Dzis powinien sie zebrac Sejm i odwolac
powziete wczesniej decyzje. Aby "prawdziwi politycy" mogli wyjsc z tego z
twarza trzeba do tego podpuscic Leppera. On to zalatwi, razem z Beger - potem
powiedza, ze to nie byly nasze wojska tylko "dublerzy" z Jackiem K. na czele :-)
Jak Samoobrona przeglosuje w Sejmie wycofanie wojsk, nalezy je wycofaz i potem
podniesc krzyk, ze przez tych populistów zniszczylismy sobie dobre kontakty z
USA... i zwalic to na Leppera. W wyborach uzyc tego jako argumentu przeciw
Lepperowi i wybrac "kogo trzeba".
Tak, ze nie narzekajcie na Leppera, sepy tez sa potrzebe, aby "wysprzatac
padline".

sery biale
To ja Was pogodze.
Pichciarz ma do sera polskiego powazny stosunek, i slusznie, bo jest to wielki
rarytas po tej stronie Atlantyku.

Na odmiane, tu 'twarozkow' czyli rzadkawej bryi bialego koloru o grudkach
mniejszych badz wiekszych i zawsze mocno slonej, jest od cholery;
rozne 'country', 'farmer's' czy jak im tam jeszcze na imie, natomiast
porzadnego bialego sera, ktory nie jest packa, ani tez budyniowatym w
konsystencji serem typu 'filadelfia'== trudno spotkac.

Az mnie zazdrosc sciska i slina kapie platami, jak sobie przypomne te wspaniale
sery 'od baby', wysuwane z mokrego , bialego woreczka, w ktorym odciekal.
Czasami bywal mniej, czasem bardziej scisly ale smietana zawsze dawal sie
potraktowac.
A jakze!

moze nie kiczowate ale napewno wymyslne i nie polskie. Z ta panią od Jessici
jest cos nie tak! tym bardziej ze męza ma polaka. Mało jest pięknych polsko
brzmiacych imion ktore w dodatku tak samo sie odmienia na swiecie i sa wszedzie
rozumiane. Aha, moze zdrabiniaj ją KONCHA, niezłe. Jak bedzie duza to ci
podziekuje

Gość portalu: psubrat napisał(a):

> Podobnie zreszta z imieniem Jezus!
> W krajach hiszpańskojęzycznych to bardzo popularne imie.
> W Polsce sie go nie nadaje, bo wolanie do dziecka
> wywolaloby pewnie mniejszy lub wiekszy szok.
> Być może potraktowane byloby to nadanie wrecz jak bluźnierstwo.
> Chociaz, czy by nim w istocie bylo?

to by nie było bluźnierstwo, ale ludzie różnie mogą pomyśleć. Mnie przy okazji
zastanowiło jedno - odmiana tego imienia - czy do dzieciaka mówiłoby się "Jezu"
czy "Jezusie", ta druga forma jest chyba nowocześniejsza?

ydorius :
ogolnie rzecz biorac masz racje moje "a" bylo przerysowane, tylko zauwaz jedna
rzecz : sam piszesz "Rolling Stonesów"
a czemu nie "RollingÓW Stonesów" ??
w koncu nie przeszkadza Ci odmiana DefA LeppardA ???
czyli takze LedA ZeppelinA ???
gdzie mozna tam mozna i od biedy moge sluchac Def Leppard'ów ale w zyciu nie
bede sluchal Defa Lepparda
bo po pierwsze to sugeruje ze to ON Def (imie) Leppard (a jak wiadomo to
zespol) a po drugie mozna nie lubic czyjejs muzyki ale zeby od razu nazywac go
gluchym ???
reasumuja - nie czepiam sie odmian wogole, tylk ZLYCH odmian

i w polskim raczej nie dodawalbym do nazw zespolow ani "s" ani "s'" bo to
niezrozumiale - pozostalbym przy "frontman Radiohead" bo "Radiohead's frontman"
po polsku brzmi tragicznie!
a sluchanie Oasisów to raczej jezyk ulicy niz gazety? moge sluchac stone
rosesów na podworku ale w telewizji bede zawsze sluchal Stone Roses ,nie?

Dzi? polska to taki kraj, gdzie garstka łajdaków trzyma władzę,
i za pysk 40 mln przyzwoitych ludzi. Dla porządku wyja?niam, że
nie chodzi mi o Buzka czy Millera, tylko o to co siedzi w
różnych departamentach, starostwach, kuratoriach itp. Ale się to
zaczyna kończyć. Już nie tylko dęte mowy o walce z korupcją ale
z imienia i nazwiska poznajemy draństwo z lewej i prawej strony ?
i od czasu do czasu kogo? w kajdankach wyprowadzają.
Nauka w Polsce jest czę?cią tego kraju. Do?ć nieliczna sitwa
trzyma wszystko za pysk z bezwzględno?cią ?redniowiecznego
feudała. Ruszyć kamyk, pociągnie lawinę. Problemem polskiej
nauki są starcy piastujący stanowiska (dziekan jednego z
wydziałów elektroniki! ostatnio hucznie obchodził 70te
urodziny), "rody naukowe" (szlachetna nazwa dla do?ć obrzydliwej
odmiany korupcji) czy absolutna niekompatybilno?ć z nauką i
edukacją europejską. Wszystko to mogłaby wyłowić, napiętnować i
czę?ciowo skierować do prokuratury np. szybka kontrola NIK ?

Jeśli mogę zapytać, to co jest złego w Maksie a nie Maxie?(o popatrz jakie byś
miał problemy z odmianą
Polskie przepisy to jest paranoja, nie mniej jednak przepisy są przepisami! To
prawda że nie można dawać imion obcojęzycznych jeśli oboje rodziców są
Polakami.
Ja muszę przyznać że osobiście nie podoba mi się dawanie imion dzieciom jak
się rodzicom podoba, potem wychodzą Brooklyny, Romea, w Stanach można nazwać
dziecko szklanka albo żabka... a potem dzieci w przyszłości mają problemy!
Z pozdrowieniami
Jagienka & Dominik (29.11.02)najnowsze zdjęcia:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=9506776

Imię Janusz powstało u nas, w Polsce, jako odmiana imienia Jan. Ale przypomina
również imię starorzymskiego bóstwa Janusa, który to Janus był patronem wrót,
bram i początków. Jako że miał dwie twarze, spoglądał zarówno w przód, jak i w
tył. Słowianie też mieli swoich Światowidów, bóstwa patrzące naraz w cztery
strony świata. Tamten Janus ma tyle wspólnego z dzisiejszymi Januszami, że oni
też lubią każdą rzecz oglądać z różnych punktów widzenia i mają rozległe
zainteresowania.

Panie Januszu, a jednak ta nasza dyskusja była konstruktywna, choć na pewno
miejscami mało przyjemna.Męczę Pana wiem, ale nie jest to dla Pana tak
zupłenie bezowocne, może dzięki temu nie będzie mnie Pan już traktował jak
osobistego wroga.Ja w kazdym bądź razie widzę w Panu bratnia duszę.

Panie Januszu,trochę jeszcze Pana pomęczę:

Jeśli poszukuje Pan liczby mistrzowskiej , gdy mam Pan w drodze życiowej
2,4,6,8... to powinien Pan zwracać uwagę także na liczby: 1,4,5,7.... bo mogły
powstać z karmicznych 13, 14, 16, 19.....

Gdy osoba ma w DŻ 4 , poszuje się liczby mistrzowskiej- to zrozumiałe.
W tym celu zastosował Pan tę metodę:

****8
***+3
+1982

=1993=1+9+9+3=22

Odpowiem w imieniu freski (tak to się prawidłowo odmienia, prawda non?). Mogę?
Mogę :))

Skromne źródła historyczne wskazują, że piłka ręczna w swej obecnej formie jest
pochodzenia duńskiego, choć do zapoczątkowania tej dyscypliny przyznają się
jeszcze dwa kraje: Niemcy i Czechosłowacja. W Polsce w porównaniu z innymi
państwami europejskimi piłka ręczna rozwinęła się dość wcześnie. Na
rozpowszechnienie się tej gry w Polsce duży wpływ miał obóz jeniecki
legionistów w Szczypiornie k. Kalisza, gdzie 1918 uważany jest za okres
powstania piłki ręcznej w Polsce, a od nazwy miejscowości - Szczypiorno -
przyjęła się polska nazwa piłki ręcznej SZCZYPIORNIAK.

Dziękuję za uwagę

A tak w ogóle, to można przytoczyć analogiczny fakt z dziejów jezyka polskiego,
mianowicie imiona Andrzej (andree) Maciej (matee) i Bartłomiej (bartolomee).
Choć w tym wypadku nie wiem, czy większy był wpływ dostosowywania tych imion do
naszej fonetyki, czy do jakiegoś modelu odmiany rzeczownikowej.

imię z monet z XI wieku Braci'slaw jest polskie
czy czeskie, a może ruskie? w czeskim jest odmiana bratrzy, w rosyjskim bratia czy historycznie gdzieś było w pisowni bracia przez c' poza językiem polskim. Problem jest w tym, że te monety przypisuje się czeskiemu Brzetysławowi.
Dokładniej jest to zapis Braci'zlav ale podobnie przez z' zamiast s' jest zapisywane na monetach imię Bole'zlav - Bolesława Chrobrego.

osip_broz_tito napisał:

> Do tej pory w jezykach serbskim/chorwackim l.mn. od "brat" jest "braća". Żeby
> bylo śmieszniej to ta l.mn. odmienia sie jak r.z., l.p.

To dowodziłoby jesze raz , że Serbowie i Chorwaci pochodzą z Wielkiej Chrobacji, a nie z wschodniej Słowińszczyzny gdzie raczej nie używano łacińskiego alfabetu, czy z terytoriów Czech.

> Ale ten zapis z XI w. nie moze byc brany jako wykladnia, bo niedoskonalosc
> przekladu na alfabet lacinski, itp itd..

Wydaje mi się, że w XI wieku dość dokładnie zapisywano alfabetem łacińskim te polskie wyrazy Bole'zlav jest bardzo fonetycznie podobny do dzisiejszego Bolesław choć z' jako s' pisano z niemiecka a v' jako w'. Więc raczej i z imieniem Braci'zlav powoino być podobnie.
ps.
Na drugiej stronie monety z postacią jest napis ''encesnus'' może ktoś wie jak to się ma tu raczej do słowników łaciny

Ten przykład jest akurat prosty: odmienia się Kornek - Kornka. A rodzice nie
mają prawa sobie życzyć nieodmieniania nazwiska .

Problemem nie jest też to, że kolejne formy deklinacyjne mogą być jednocześnie
innymi nazwiskami. Jeśli stosujemy deklinację konsekwentnie, od razu wiemy, czy
chodzi o Adama Kurka czy Adama Kurkę (wiesz, o które nazwiska mi chodzi,
prawda?).

Największym problemem jest niejednoznaczność, o której pisze pam31. Nie
jesteśmy w stanie powiedzieć, czy nazwisko pana Panka to Pank czy Panek.

Odmiana nazwisk to bodaj jedyny powód, dla którego nie lubię naszej fleksyjnej
polszczyzny. Zwłaszcza odmiana nazwisk obcych. Ale jest język polski, jaki
jest, i odmieniać trzeba. Przy czym formułowałabym wszelkie formularze,
dokumenty, czeki, ankiety itd. tak, by pierwszy zapis imienia i nazwiska był w
mianowniku (np. po dwukropku).

Jak się odmieniają CZESKIE imiona?
Jak odmieniaja się czeskie imiona z ruchomym e (w czeskim ruchome, w polskim
moze niekoniecznie):
M Karel, Pavel
D Karela, Pavela// Karla, Pavla
C. Karelowi, Pavelowi // Karlowi, Pavlowi...?

A jak odmienia się imię Zdeněk:
M Zdenka // Zdeńka //Zdeněka?

Bardzo proszę Was o pomoc.
dziękuję!

Tomek Aaki
Tamara ładne imię.

Znałem kiedyś jedną, repatriantka z CCCP w 1957, wyjechała potem do Izraela, fajnie grała w siatę, i umiała kląć jak szewc.

Ale to chyba nie Ty Tomek - co? Wnosząc z róznych drobnych aluzji różnica jednego pokolenia.

Tak że Tomek - uszy do góry. Że jesteś płeć piękna, to się domyślałem.

Aaki - przestań się rozgoryczać.

Żeby było jasne. Mnie też wqrwia ta wciąz odnawiająca się post-kolonialna gadanina, ta izraelska odmiana mesjanistycznego schematu "brzemienia bialego człowieka" skrzyżowana z wyniesioną pewnie z Polski mitologią "przedmurza". I to tkwiące u jej (tej gadaniny) podłoża przekonanie, że ma się do czynienia z głupkami, którzy powinni wszystko przełknąć, a jeśli tego nie robią, stają się automatycznie antysemitami. Zastanawiałem się nad tym, z parę razy, i doszedłem do przekonania, może nie nazbyt oryginalnego, że kiedy ktoś mówi do mnie: "antysemita z ciebie", czuje się zwolniony od dokumentowania własnych racji, może przejść od dokumentowania do moralizowania.

Widzę to - i coraz mniej mnie to bawi, coraz mniej rozczula. W coraz większym stopniu nudzi, jakoś zobojętnia.

A mimo wszystko:

Re: Kupa mięci IP: *.acn.pl
Gość: Cep 09.09.2004 17:16 zarchiwizowany

Co to takiego,
Te niby "mięcie"?
Skupisko dziwnych kumpli

Suplement do mojego manifestu nomenklaturowego. :-)

Do kwestii:
> Ja lubię rośliny, i chcę się do nich zwracać po imieniu. ;-)
> Dlatego uważam, że w obrocie powinna być podawana z rośliną
> również jej poprawna nazwa tj. nazwa naukowa (łacińska), JEDNAKOWA na całym
> świecie. Przykładowo polska kosztela ( Malus baccata `Kosztela`), ale już
> kronselska to (Malus baccata `Transparente de Croncels`),
> gdyż jest to to odmiana francuskiego pochodzenia i takie imię nadał jej
> hodowca.

dopiszę jeszcze:
Taka nazwa nie powinna być odmieniana.

Uzupełniająco, :-)
F.O.

Zabawna bardzo ta propozycja. Pomijając już sens ponownego nazywania odmian już
nazwanych i utrwalonych we wspomnieniach z dzieciństwa choćby mojego pokolenia
(ach, ten smak koszteli z sadu moich Dziadków...), określanie "polskiej" cebuli
imieniem SŁOWACKIEGO bohatera ludowego byłoby dość śmieszne. Zaraz na myśl
przychodzi mi pewna partia, której nazwa nijak się ma do tego, co ci panowie
wyrabiają :) A wracając do tematu, myślę, że malinówka, kosztela czy koksa to
bardzo "smakowite" nazwy i wymyślanie nowych ma taki sam sens, jak nazywanie
butów "obuwiem" a kiełbasianego flaczka "osłonką" ;)

W przypadku Bogdana to jest i tak i tak :)
Jest to to samo imię (etymologicznie i znaczeniowo), tylko jedno rdzennie
polskie, a drugie ukraińskie.

Inną taką parą jest Waldemar / Włodzimierz.

Bożenna natomiast wydaje mi się jedynie odmianką Bożeny. A ja znałem jedną
Marzennę, oraz dla odmiany Lilianę.

Ogólna wskazówka dotycząca nazwisk polskich pochodzących od rzeczowników
pospolitych zaleca stosowanie 'normalnych', tj. najbardziej powszechnych z
pasujących form odmiany. Jeśli ktoś nosi nazwisko Kot, to przyglądamy się
Kotowi. Podobnie Gołąbowi, Koziołowi. Reguła ta powinna też znaleźć
zastosowanie do imion. Wobec czego Lwowi jest poprawną formą.
Z drugiej strony użycie form właściwych dla odpowiedniego rzeczownika (a być
może tradycyjnie stosowanych w rodzinach) nie jest (wedle tego samego przepisu)
błędem, więc Lwu też nie można nic zarzucić.

Róbta co chceta ;)

Jak odmienia sie prawidłowo nazwy miejscowości?
Szanowni Państwo !

Mieszkańcy miejscowości pod Górą św. Anny - ŻYROWA - mają problem związany
z prawidłową odmianą nazwy wioski.

Większość uważa, że powinna się odmieniać tak jak Warszawa czy Częstochowa
(wg. Doroszewskiego) do Warszawy, Częstochowy, Żyrowy. Część jednak uważa, że
powinno być do Żyrowej.

Większość mieszkańców tu od lat mieszkających, mówi: „idziemy do ŻYROWY,
jesteśmy z ŻYROWY”. Przyjezdni uważają, że idą do ŻYROWEJ, wyjeżdżają z
ŻYROWEJ.

Dwa lata temu świętowaliśmy 720 lat wioski i 700 lat kościoła i trudno było
nam się zgodzić na konkretną nazwę przy odmianie.

Proszę uprzejmie o podanie nazwy jaka powinna być używana. Aby ułatwić
zadanie podam jeszcze kilka zdań na temat wioski.

Nazwa wsi ŻYROWA, wg. polskich uczonych, wywodzi się od imienia Żyro-
(Żyrosław, Żyromir). Uczeni niemieccy twierdzą, że od rośliny żyr-
hafenlatich (prenanthas muralis), która w tej okolicy jest często spotykana.
Polska nazwa „przenęt zajęczy” albo „żyr zajęczy”.

Ale nie chodzi tu o wyjaśnienie pochodzenia nazwy, tylko jej odmianę.

Łączę wyrazy szacunku.

Bardzo dziekuję. Jedyne co tam do mnie trafiło to :

>.....teresa.kruszona 29.12.2003 23:16 odpowiedz na list odpowiedz cytując

Tak, to jest odmiana prawidłowa. Rodzime rzeczowniki rodzaju żeńskiego
zakończone w mianowniku liczby pojedynczej na -ia w dopełniaczu przyjmują
końcówkę „i”, więc: Rumia - Rumi (podobnie jest z odmianą nazwy dzielnicy
Gdańska Orunia - Oruni)....<

A co z imionami , Np Zofia - Zofii ? Tez zenskie, też w mianowniku koncówka
ia , a pisze sie dwa i.
Prosze podajcie jakies regułki :))) o rany to jakis koszmar ta polska
gramatyka.

Mona Liza
W wydanym po polsku swiatowym bestselerze "Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna
znalazlam okropnosc jezykowa w postaci odmiany "Mony Lisy", notabene
spolszczonej na Mona Liza.
Pal diabli to "z". Ale odmiana! Caly czas czytam Mona Lize ("e" z ogonkiem),
Mona Lizy, Mona Lizie itd. Mona nie podlega odmianie, choc jest to przeciez
imie, i to nie nastreczajace problemow z odmienianiem.
Przy tym nie da sie tego nie zauwazyc - zgrzyta jak paznokiec po tablicy.
Te polska wersje ksiazki wspiera swoim poslowiem jakis prof. (nie prof. dr)
Zbigniew Mikolejko.
Co tutejsze towarzystwo o tym sadzi?

Artur Conan Doyle - jak odmieniać?
Dom Artura Conan Doyla, czy dom Artura Conana Doyla? Przecież to drugie imię,
które w polskim się odmienia tak samo jak Artur.
Na przykład tu:
www.ksiazka.net.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=7730&mail=1

Odmiana czeskich imion
Jak odmieniaja się czeskie imiona z ruchomym e (w czeskim ruchome, w polskim
moze niekoniecznie):
M Karel, Pavel
D Karela, Pavela// Karla, Pavla
C. Karelowi, Pavelowi // Karlowi, Pavlowi...?

A jak odmienia się imię Zdeněk:
M Zdenka // Zdeńka //Zdeněka?

Bardzo proszę Was o pomoc.
dziękuję!

kazeta.pl55 napisała:

> Czy rzeczownik MERCEDES, niezależnie czy dot. imienia żeńskiego, czy marki
> samochodu, odmienia się tak samo? W ogóle jakiego rodzaju jest on? Uważam, że
> żeńskiego (ta MERCEDES). Znam jednak ludzi, którzy traktują go jako
> rzeczownik rodzaju męskiego (ten MERCEDES). Co wy na to?
> Pozdrawiam.

Juz dawno nie spotkalam czego smieszniejszego niz mowienie o samochodzie "ta
Mercedes".
Jego nazwa - w kazdym razie po polsku - tak dawno odeszla od zenskiego imienia,
ze trzeba przestawic uwage, zeby sobie przypomniec, od czego pochodzi nazwa
mercedesa (mala litera, tak jak wszystkie inne marki samochodow).
pzdr,
e.

Mam nadzieję, że „Kazeta” jeszcze do nas zajrzy, więc zanim odpowiem na pytanie
o Mercedes i mercedesa - troszkę o rodzaju w języku polskim:
1. rodzaj męski mają najczęściej rzeczowniki zakończone na spółgłoski twarde (z
wyjątkiem niektórych wyrazów z wygłosowym „w”), tzn. b, d, f, ł, m, n, p, r, s,
t, z oraz na -dz i -j;
2. zakończone na -a i -i - najczęściej są rodzaju żeńskiego;
3. rzeczowniki kończące się na -ę, -e, -o, -um - mają najczęściej rodzaj
nijaki. Ten rodzaj ma też większość zapożyczeń.
Istnieje spora grupa wyrazów dwurodzajowych - żeńskich, jeśli odnoszą się do
kobiet, i męskich - jeśli dotyczą mężczyzn, np. tytuły naukowe, nazwy zawodów,
stanowisk, neutralne znaczeniowo rzeczowniki zakończone na -a, np. kaleka,
sierota, sługa; nacechowane ujemnie rzeczowniki zakończone na -a, np. beksa,
gapa, ciamajda, oferma, pokraka, niezdara.
A teraz o Mercedes i mercedesie, których nie można uważać za rzeczowniki
dwurodzajowe, bo tu rodzaj podporządkowany jest różnicy znaczeniowej: ta
Mercedes - imię żeńskie (nieodmienne, bo w języku polskim odmienia się tylko
imiona żeńskie zakończone na -a); ten mercedes (samochód) - mercedesa,
mercedesem, (o) mercedesie.

stary_wraq napisał:

>Trafia mnie coś, kiedy widzę lub słyszę napisane lub mówione kwiatki w
>rodzaju dla Pana Wojciecha KowalSKI czy dla pani Agnieszki Rębicka - na
>nekrologach czy lisyach pochwalnych, czy czort jeden wie, na czym jeszcze.

Łączę się w trafianiu :)

>Równie nagły szlag chce mnie trafić, jak tzw. hiperpoprawni dziennikarze
>(dziennikarzyny, pismaki!!!) odmieniają proste nazwiska obce z apostrofem
>(Michael'a Jackson'a),

A ja myślałem, że to tylko w gazetkach zakładowych pokutuje. Mógłbyś
napiętnować po imieniu?

> tradycja wśród szanujących się shiploverów jest
> taka, żeby nazwisk i nazw japońskich kończących się na I, E oraz O NIE
> ODMIENIAĆ WCALE!

Nie zaliczam się do shiploverów, więc odmieniam (choć przyznam, że
niekonsekwentnie, szczególnie z tymi na -e). Nie wyobrażam sobie, żebym nie
mógł mówić o moim ulubieńcu Musashim. Z tymi na -o jest pewien kłopot, bo
polskie imiona inaczej się odmieniają niz nazwiska (Jasio Lato - Jasia Laty), a
na ogół nie wiemy, co w japońskim jest imieniem, a co nazwiskiem.

Pozdrawiam
Jazzek

PS. Czy mógłbyś rozwinąć związek odmiany nazwisk japońskich z sziplowerstwem?

> Czy jest może jakaś reguła, której nie znam, a która każe nazwiska obce
> odmieniać normalnie, a polskie nienormalnie? Bo ja bym był za powrotem
> normalnej (nijako-)męskiej odmiany do polszczyzny:
Po prostu polskie odmieniaja się inaczej
Picassa jak Giotta, Caravaggia.
Kiedyś słyszałem jak Miodek mówił, że jak juz ktoś się uprze to może odmieniac
tylko imię np. Pabla Picasso.
W ogóle z tymi włoskim nazwiskami to jestjakiś balagan bo niby Aldo Moro
powinno sie odmianić na Alda Mora, tylko jakos jeszcze nie słyszałem nikogo kto
by tak powiedział publicznie. Za to mamy
SilviO Berlusconiego
SlviA Berlusconiego
UmbertO Eco
UmbertA Eco - to ponoć jakiś wyjatek?!
GaleazzA Ciano itd...

Długo nie pojawiały się tu żadne porady lecznicze. Sądząc po liście aktywnych
formiarzy i foremek, wielu z nas odeszło (na zawsze?), być może w wyniku
zaniedbania zdrowia. Może więc zjedzmy bobu. Pożywny. Sporo witamin, no i w
jakiś czas po spożyciu pozwala osobie wykształconej technicznie, czy też
odwiedzającej Bengal- na oświetlenie niedużego pokoju, bądź komuś wprawnemu
gimnastycznie, a uzdolnionemu muzycznie na odegraniu hejnału z Wieży Mariackiej.

"Bób (Vicia faba, Faba vulgaris), jednoroczna roślina uprawna z rodziny
strączkowych (motylkowatych). Pochodzi z Bliskiego Wschodu i basenu Morza
Śródziemnego. Uprawiana już w czasach przedhistorycznych, później bardzo
popularna w starożytnej Grecji i Rzymie (od łacińskiej nazwy bobu pochodzą
imiona Fabia, Fabian)."

Obecnie w Polsce powszechnie uprawiany, nasiona spożywane na świeżo, zwykle w
stanie niedojrzałym (całkowicie dojrzałe są ciężkostrawne) lub konserwowane.
Odznacza się dużą wartością odżywczą w związku z wysoką zawartością białka (ok.
25%), węglowodanów oraz witamin, głównie z grupy B. Odmiana pastewna nosi nazwę
bobiku."

ja jestem Ola - mowiono na mnie tez Olka, Olunia i Osia(moj brat jak
byl maly - bardzo wdzieczne imie do zdrobnien. A moja corcia ma na
imie Isabelle, czyli po polsku Izabela - tu dopiero mam pole do
popisu - Izunia, Izusia, Izabelka, Izka, Izeczka, Izabenka,
Izabunia, Izabulka, Izaczek, Iza, Izabele - serio ja uzywam tych
wszystkich odmian i jeszcze mowie na nia Myszka a czasami Kröte lub
Krötchen (mi podoba sie brzmienie a oznacza to ropuche, ropuszke) -
moj maz tak zaczal a ja na poczatku nie znalam znaczenia a mowil z
taka miloscia; jak sie dowiedzialam bylam troche zla

"Może to łatwo doprowadzić do tego, że np. łotewskie przestępstwa wobec Żydów
nie będą warte uwagi. Albo że antysemityzm, który wskutek [działań] komunistów
czy też bez nich jest szeroko rozpowszechniony w Europie Wschodniej, stanie się
tematem mniej ważnym [niż własny los ofiary]. Komunizm pozostawił po sobie
społeczeństwa osób niedocenionych, w których często myśli się wyłącznie o
sobie. To nie jest miłe, ale tak jest. Podobnie jak przedobywatelska świadomość
muzułmanów może postawić pod znakiem zapytania obywatelski konsens Europy
Zachodniej, tak samo może mu zagrozić potężna dawka niewinności ze Wschodu.",
pisze Allgemeine Frankfurter Zeitung w swoim skandalicznym redakcyjniaku. Wiele
lat temu oglądałem hitlerowskie filmiki propagandowe z końca lat trzydziestych.
I Żydzi i Polacy byli pokazani w nich jako jacyś półludzie. Zakute łby z FAZ
nadal kontynuują ten rasistowski punkt widzenia. Otóż według nich pełniejsze
zrozumienie totalitaryzmu - idzie tu o opis zbrodni stalinowskich na Łotyszach,
opis konieczny do katarsis, do bardziej świadomego zrozumienia roli i ofiary i
kata - spowoduje to, że przestępstwa łotewskie wobec Żydów staną się mniej
ważne. Zakute niemieckie łby sądzą po sobie. Już im bowiem po dziesiątkach lat
po wojnie solidnie i łopatologicznie wyklarowano, że mordowanie Żydów przez
Niemców było bestialstwem. Zakute dzikie niemieckie łby sądzą teraz, że nikt
inny nie jest w stanie pojąć tej prawdy. (Prawdy, o której było wiadomo
przecież już podczas wojny. Wiem coś o tym. Moja rodzina była w AK. Zaś mój
kuzyn angielski był w obozach dla jeńców na terenie okupowanej Polski. Od nich
wszystkich mam szczegółowy opis bestialstw hitlerowskich, niemieckich
dokonanych na Żydach. Na przykład opis likwidacji getta w Łodzi. Parę zdań
tylko. Ale jakże mocnych. Jakże tragicznych? Dzisiaj dla odmiany im Muzułmanie
przeszkadzają, ze swoją innością.) No bo jak? Łotysz czy Polak to dla nich
rasa niższa.

Zakute i dzikie łby z FAZ-u mają światopogląd tak ciasny i chamski jak ich
niektórzy ojcowie i dziadkowie, którzy z tak wielką energią poszli na Europę w
imię niemieckiego hitlerowskiego "nadczłowieka". I muszą taki rasistowski
światopogląd mieć. Bo jakby te zakute niemieckie łby raptem zrozumiały, że nie
mają prawa żadnego pouczać tych, którzy przeszli przez gehennę przez nich ponad
lat temu 70 stworzoną to by przeżyły wstrząs straszny. Otóż ci Niemcy
rozpoznaliby w tych propagandowych filmach Hitlera o jakichś potwornych,
bestialskich półludziach Żydach i Polakach, rozpoznaliby samych siebie.

Za poradnią językową PWN
slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?kat=16&od=30

Osama bin Laden

Pytanie niestety niezwykle aktualne. Jak wygląda prawidłowa pisownia i odmiana
nazwiska (i chyba imienia) Osama bin Laden. W prasie i telewizji spotkałam się
z kilkoma formami: Osama ben Laden, Osama Ben Laden, Osama ibn Laden (jak
Ibrahim ibn Jakub), z Osama bin Ladenem. W "Przeglądzie" stosujemy pisownię
Osama bin Laden, z Osamą bin Ladenem (odmiana jak dama), o Osamie bin Ladenie
itd., czyli odmieniamy oba człony. A może wszystkie formy, oczywiście
odmieniane, są poprawne? Prawdopodobnie na tej samej zasadzie w naszym
tygodniku piszemy Jasir Arafat, bo tak jest w słowniku, a w innych gazetach
można spotkać pisownię Jaser lub Jasser. I jeszcze jedno - co dokładnie oznacza
słówko bin (ben)? Może to samo, co ibn (o ile pamietam - syn, Ibrahim syn
Jakuba)?
Dziękuję.
Agata Gogołkiewicz

Zgodna z zasadami transkrypcji z języka arabskiego byłaby pisownia Usama Ibn
Ladin - i takie hasło ma się pojawić w nowych encyklopediach PWN.
Rozpowszechnione formy Osama bin Laden i Osama ben Laden można traktować jako
oboczne. Cząstka bin (ben) - jak się Pani trafnie domyśla - znaczy to samo, co
ibn 'syn', a jej postać zależy od tego, przez jakie źródło trafiła do
polszczyzny. Forma ben występuje w hebrajskim i w dialektach północnej Afryki,
forma bin jest zaś zgodna z wymową przyjętą na Półwyspie Arabskim i
rozpowszechniona dzięki temu, że używa się jej w języku angielskim (pisownię
Osama bin Laden stosuje np. Encyclopaedia Britannica).
Skoro bin (ben) znaczy 'syn', można by się spodziewać, że następny człon będzie
nieodmienny, jak w polskich konstrukcjach typu Jan, syn Józefa. W
rzeczywistości jednak nie snuje się takich analogii między gramatyką polską i
arabską i odmienia zarówno słowo Osama, jak i Laden, np. Osamy bin Ladena,
Osamą bin Ladenem, Osamie bin Ladenie.

Za konsultację dziękujemy prof. Januszowi Daneckiemu z Instytutu Orientalistyczn
-ego UW.

Mirosław Bańko

jak prawidłowo odmieniac japońskie nazwiska????
Jaka jest zasada odmiany japońskich imion, nazwisk i nazw własnych w j. polskim?

> a moze dialekt japonistyki
> warszawskiej rozni sie od krakowskiej...

tak samo, jak polski krakowski różni się od polskiego warszawskiego ;P

ps: akurat kenzaburō to imię, więc odmianie nie podlega... idź, łyknij i od
razu Ci się polepszy

z uwag redakcyjnych
do 'japonii' e. pałasz-rutkowskiej i k. stareckiej

"Uwagi redakcyjne
Wyrazy japońskie są zapisane w transkrypcji Hepburna, używanej w pracach
japonistycznych na całym świecie. Większość spółgłosek i samogłoski a, i, u, e,
o są wymawiane jak w języku polskim. Część samogłosek może występować też w
postaci wydłużonej: ō (oo), ū (uu). Spółgłoski ch, j, sh, ts, z, w, y wymawia
się następująco:
ch - ć (ci), np. Chōshū - Cioosiuu
j - dź (dzi), np. Meiji - Mejdzi
sh - ś (si), np. Chōshū - Cioosiuu
ts - cs, np. Mitsui - Micsui
z - dz, np. zaibatsu - dzaibacsu
w - ł, np. Akutagawa - Akutagała
y - j, np. Jiyūtō - Dzijuutoo

Dla wyrazów chińskich zastosowano system pinyin, a dla koreańsltich McCune'a-
Reischauera, ale w nawiasach podano zapis popularny, z którym można się spotkać
w wielu publikacjach (głównie anglojęzycznych). Część nazw geograficznych
(Tokio, Kioto, Kobe, Osaka, Pekin, Szantung, Kwantung, Seul) i terminów
(gejsza, siogun, kimono) przyswojonych w języku polskim (np. w Wielkiej
Encyklopedii Powszechnej) występuje w wersji spolszczonej. Pozostałe terminy
japońskie są zapisane kursywą.
Imiona i nazwiska japońskie są podane w kolejności japońskiej, czyli nazwisko
poprzedza imię. Dla ułatwienia zasadę tę zastosowano również we Wskazówkach
bibliograficznych w przypadku prac napisanych w językach europejskich przez
Japończyków.
Imiona własne zakończone na -a, -i, -n oraz nazwy geograficzne zakończone na -a
są odmieniane zgodnie z zasadami obowiązującymi w języku polskim."

moje uwagi:
- raczej nie odmienia się nazw zakończonych na 'wa', oprócz okinawa, akutagawa
(może jeszcze paru innych, ale nie przychodzą mi do głowy) - w tym przypadku
następuje 'spolszczenie' wymowy - 'okinawie' czytamy tak, jak piszemy
(nie 'okinałie'); trudno też odmienić nazwę miasta 'naha', więc lepiej zostawić
jak jest.
- kiedy ja studiowałam, wyrazy zakończone na 'o' odmieniało się w granicach
rozsądku, czyli np. minamoto - tak, hōjō - nie. nie wiem, kto decydował o tych
granicach
- kiedy studiowałam na liście miast ‘spolszczonych’ figurowały też: Jokohama i
Nagoja, ale to lepiej sprawdzić
- imiona żeńskie zakończone na ‘i’ (‘y’ raczej się w polskim nie odmieniają
(np. dagny)

afanasjewicz napisała:

> Drogi Lacietisie, wybacz mi proszę błąd w odmianie imienia Twego,
a
> dokładniej braku tejże odmiany! Jak czytam swoje posty tuż po
> wysłaniu, to mam ochotę od razu je skasować.
+++Droga Afanasiewno! Bez przesady. Prawdziwym błędem jest błąd
powtarzany po zwruceniu uwagi - zwłaszcza uporczywie i złośliwie.
Prawde mówiac większość ludzi tak reaguje - zwróć im uwagę - to tem
bardziej będą robili niepoprawnie.
poprostu przypomniałem Ci o wołaczu - ale nie ma powodu do
autoostracyzmu! (((-:

Piszę szybko, a
> gramatyka woła o pomstę do nieba. Wstyd i hańba.
++Znam ten ból. Literówki przy szybkim pisaniu - zwłaszcza jak sie
jest za granicą i jest sie zmeczonym - sa niemal nie do unikniecia.
Co innego jesli ktoś celowo ["z lenistwa"] pomija polskie znaki
diakrytyczne... Bo inna sprawa, że one często przy szybkim pisaniu
się nie wyciskają.

Nawet mój nick
> budzi kontrowersje - zgodnie z sugestią chyba Afanasjewną wkrótce
> się stanę... ;)
++No co do określenia "nick" - to moze się zgodzę, że niefortunne.
Nazwałem Cię "Afanasiewną", gdyż gdzieś tam wyskoczyło "napisała" -
i pohopnie uznałem, że chodzi tu o "imia po baćkowi"
[ros.otcziestwo] i wówczas kobieta powinna być Afanasiewna. Ale
przecież może chodzić o nazwisko - o tak typowej dla białoruskiego
formie [Stankiewicz, Szuszkiewicz, Karatkiewicz, Iwanowicz,
Witkiewicz itd] -a wówczas "Afanasiewicz" jest jak najbardziej
uprawnione - również w wypadku kobiety, jaką jak mniemam jesteś. (((-
:

> Pozdrowienia od fanatycznej miłośniczki kawy!
Wrócmy raczej do merytorycznej rozmowy o Białorusi.
Nienawistnik kawy - niemal fanatyczny... (((-;

Seria 19
1. „Czuję, że potrzebna mi odmiana. Chciałabym... chciałabym, by coś
się wydarzyło. Nie mnie, nie o to mi chodzi. Ale chciałabym być w
centrum wydarzeń... ekscytujących wydarzeń... nawet jeśli tylko jako
obserwator. Widzi pani, w St. Mary Mead nic się nie dzieje.” – Czyje
to słowa?
2. Zabójstwo Rogera Ackroyda - Kot wśród gołębi - Sprawa włoskiego
arystokraty - Karaibska tajemnica - Pas Hipolity - ... - Tytuł
której powieści powinien pojawić się na końcu tej sekwencji?
3. Kto zastanawiał się, czy Hercules Poirot utrzymuje metresy?
4. Kto twierdził: „Bóg mówi: Bierz, co chcesz, tylko płać”?
5. Jakie powieści (polskie tytuły) ukrywają się pod tymi luźnymi
skojarzeniami: 1. Eliza Orzeszkowa, 2. Apokalipsa, 3. Nie owijaj w
bawełnę, 4. Wilk w lesie, 5. Elegant?
6. Kto dostał pięć funtów od ciotki Mildred?
7. Które z powieści Agathy wiążą się z teatrem, aktorstwem lub grą
na scenie?
8. Kto nosił przezwisko ‘modlitwa pokojówki’?
9. Jakie oryginalne/ciekawe przezwiska bohaterów pojawiły się w
utworach Agathy?
10. Co można znaleźć w angielskim gwiazdkowym puddingu?
11. Jakie osoby pochodzenia greckiego pojawiły się w twórczości
Agathy?
12. Kogo nazywano ‘zasuszoną mumią’?
13. Jak miała na imię sekretarka Herculesa Poirot?
14. Co zostało umieszczone w świątecznym cieście?
15. Kto i w jakim celu poszedł do Willi Medgee?
16. Kto i w której powieści przebrał się za ogrodnika?
17. Którą zbrodnię Hercules Poirot pozostawił nieukaraną?
18. Kto i w której powieści przeprowadzał eksperymenty chemiczne?
19. Sponsorem jakiej wyprawy był Hercules Poirot i kto miał na nią
pojechać?

dachs napisał:

>
> (Fragmenty bedacej w przygotowaniu monografii: "Drogi kretynstwa polskiego,
> rzecz o oszolomstwie na uchodztwie" )
>
> Publicystyka K52, będąca obroną polskości przed wplywami kosciola, jest
> czescia wielkiej batalii z prowokacją, którą KK rozpętal pod
> hasłem "Konkordat". To było groźne porozumienie, gdyż nosiło pozory
> konkretności i zostało poparte potworną ofensywą światowej propagandy
> katolickiej i serwilistycznie przyjęte przez renegackie władze III
> Rzeczypospolitej. I zapytajmy, jakby się potoczyła ta batalia o uratowanie
> polskiej świadomości i dobrego imienia polskiego narodu, gdyby nie było K52,
> już znanego, już popularnego obrońcy polskości i pogromcy katolickich
> szermierzy antypolonizmu? K52 napisał 5000 postow i wszystko stało się jasne.
> Prowokacja z konkordatem przepadła w zgiełku wydarzeń historycznych, ale
> przepadła w taki sposób, że na wierzchu została prawda polska.
.
:::
Bardzo dowcipny jestes, szujo. Podkolorowywac tez troche potrafisz. Gdy jednak
okroic ten chlam z dowcipasow i koloryzowania to pozostanie ...chlam.
Konkordat jest faktem tak jak zwiazek religii (kk) z panstwem. Innymi slowy,
Polska jest panstwem wyznaniowym - z czego ty, jako klecha bezsprzecznie sie
cieszysz. Czesto uzywane jest okreslenie "panstwo krypto-wyznaniowe"
niemniej "krypto" czy nie, to jest jednak panstwo wyznaniowe, ktore niesie z
soba konkretne konsekwencje. Na przyklad wymuszane jest na obywatelu
utrzymywanie twojego kosciola, i religii, podczas gdy obywatel niekoniecznie
jest tym zainteresowany. Innym skutkiem tego zwiazku jest stworzenie systemowo
chronionej nierownosci wobec prawa: strona koscielna jest rowniejsza. Jeszcze
innym jest nacisk i przymuszanie obywatela do religijnych praktyk badz udawania
praktykowania. Kolejnym moze byc brak kontroli parafian nad wlasnymi
pasibrzuchami, ktorzy moga sobie pozwolic na lekcewazenie tychze parafian, gdyz
to nie na ich utrzymaniu sie teraz znajduja. Tego jest sporo wiecej, szujo.
Prawda polska jest natomiast taka, ze glupi lud daje sie teraz rabac klasie
politycznej, dla odmiany. W jesj sklad wchodza politycy, kler, oraz wplywowa
prasa z innymi osrodkami opiniotworczymi (np. uczelnie).
A ty cieszysz sie durniu, ze udalo ci sie napisac smieszny paragraf, ktory
jakby podwazac mial to co ja wlasnie napisalem powyzej. Po raz 5001.
Czy mnie sie nie udalo? Czas pokaze. Wykopyrtnie sie niedlugo papcio -
uslyszysz nowa spiewke. Tyle ze co ci za roznica... Folksdojcz przeciez jestes.
Na mecz tu wpadles...
.
K.P.

"Dwukrotne ocalenie miasta" powiadasz? O ile wiem, to niemieccy zasadźcy nie
byli awangardą niemieckiego państwa. Po wtóre zakładali jakiś Kuenigsburg, o
którego losach jakoś historia milczy. Natomiast istniejący już tutaj gród
polski Bydgoszcz przetrwał...

Skoro tak kochasz gdybanie (rzecz pogardzaną w naukach historycznych, ale
kochaną przez amatorów) to czemu nie zastanowić się co by było, gdyby Prusy nie
zwalczały polskiej gospodarki fałszując pieniądze i blokując wymianę towarową,
nie prowadząc wojen na polskim terytorium i nie czyniąc paru innych rzeczy,
które nazywa się agresją a nie "dobrym wykorzystaniem szans". Tłumaczenia o
jakimś pomylonym obywatelu, który miał prosić o cos tam Fryca pasują do tego
jak pięść do nosa i są tyle samo warte jak rojenia piszącego tu "Bydgoszcaka" o
sojuszu Polska-Hitler.

Teorią nie jest natomiast fakt zniszczenia miasta jako organizmu społecznego
właśnie przez wysoce cywilizowane Niemcy, które najpierw zaplanowały i
przeprowadziły bestialską akcję mordowania wszyskich Polaków z "warstwy
kierowniczej", a następnie rozpoczęły gnojenie i sprowadzanie do roli
niepismiennych parobków reszty polskiej części społeczeństwa. W to miejsce
sprowadzono azjatycką odmiane kolonistów niemieckich, bo narodowi panów
zabrakło jakos chętnych do powrotu na pragernmańskie ziemię. To co spotkało
niemców w 45 i później to już tylko konsekwencje tego co sami zafundowali sobie
parę lat wcześniej. Boleje nad krzywdą wielu bogu ducha winnych "tutejszych"
niemców, ale nie dziwię sie chęci odwetu ze strony ofiar. Fakt wyburzenia
części starówki w imię nazistowskich teorii estetycznych to już przy tym mało
znaczący detal

Będę pierwszy, gdy trzeba bedzie zwalczać bajarzy plotących o wyłącznie
bydgoskiej historii miasta. Ale nie zgadzam się na wprost fantastyczne teorie
narodowościowe w Twoim wykonaniu.

Niemcy nie jedno mają imię
Generalnie obecne Niemcy można podzielić na 3 części
1.była NRD - najmmniej sympatyczna najbarddzie przetrącona przez historię wpiew
Hitler a potem komunizm w wydaniu stalinowskim od pierwszego do ostatniego dnia
istnienia NRD. To tu notuje się najwięcej przejawów rasizmu nietolerancji i
ksenofobii, znamienne że w NRDowie jest największy odsetek świadmoych ateistów
w Europie..jako ateista deklaruje się tu więcej niż co czwarty enerdowiec
2. Dawna RFN ale bez Bawarii i Badenii - gospodarczo dobrze rozwinięte ale
również borykające sie z problemami nietolerancji, silna do niedawna pozycja
SPD i zielonych.to teren tradycyjnego przemysłu który zaczyna przezywać
problemy (górnictwo hutnictwo przemysł stoczniowy ale tez i medialny to w tej
części Niemiec działają takie znane koncerny medialne jak ZDF RTL RTL2itp )
religijnie obojętne...dewotów i ateistów niewelu.. multikulturowość znane m.in
z win nadreńskich
3. Południe RFN a właściwie Bawaria - najbogatszy land Niemiec i najbardziej
konserwatywny..bezeględna dominacja CSU siostrzanej odmiany CDU tylo że
bardziej nacjonalistyczna. Najbardziej niezalezny land niemiec...Bawaria
podpisała samodzielnie konkordat ze stolicą apostolską, Bawaria wyróżnia sie
proamerykańskoscią ale bez przesady. Bawarczycy lubią podkreślać swą odrębność
posiadają własną gwarę którą za Chiny ludowe nie rozumieją jej pozosytali
Niemcy zwłaszcza ci z Berlina tamci mówią że Bawaria to już nie są
Niemcy...podkreślają swą odrębność strojem, pieśniami obyczajami przywiązaniem
do katolicyzmu (zwłaszcza na prowincji) Bawaria jest gospodarczym prymusem w
której slady szybko poszłą sąsiednia Badenia..co zastanawiające prawie nie
widuje się tu cudzoziemców ( z wyjątkiem Monachium oczywiście) zycie tu płynie
jakby wolniej i bardziej sielsko znane z kurortów alpejskich z baden Baden na
czele..na południu Niemiec produkuje sie najbardziej znane marki luksusowych
samochodów BMW z Monachium(kultowe auto polskich dresiarzy i ruskich mafiozów)
oraz mercedes ze Stuttgartu

Jest za wczesnie rano na rozwazania filozoficzne dotyczace picia i palenia.
Poniewaz nikt nie zechce nadac imienia sam,zadnej placowce oswiatowej ani
innemu budynkowi o przeznaczeniu publicznym z wyjatkiem szaletu wiec bez obawy
moge napisac ze pije i pale.
Naleze do pierwszej ligi ale ona nie ma nic wspolnego z LPR.
O ile mi wiadomo LPR jest konserwatywna partia,ktorj ideologia wywodzi sie z
ortodoksyjnego chrzecijanstwa.
Jak wiadomo wiele symboli chrzescijanskich zwiazaniych jest bezposrednio z
piciem.Zrodla zywej wody z,ktorych trzeba pic zeby zyc forever,wznoszenie
kielichow na znak...jak najbardziej wywodzi sie z polskiej tradycji rodzinnej. z
Picie strzemiennego nie jest wezwaniem do absynecji ale kojarzy sie ze
spotkaniami rodzinnymi.Tak wiec nie bardzo rozumiem dlaczego LPR jako odmiana
chrzescijanskiej demokracji w polskim wydaniu jest przeciwko tym co wznosili
kielichy.To jest zawracanie kijem Wisly bo przeciez haslo; Polak katolik to
musi byc alkoholik nie powstalo z niczego innego jak z tradycji rodzinnych.
Moze LPR powinna zmienic nazewe?
Palenie w brew pozorom tez ma korzenie religijne.
Ofiary calopalne byly praktykowane przez wyznawcow naszej religii chociaz w
pierwszym wydaniu bez poprawek chrzecijanskich.
Polskie calopalenie przybralo dosyc skrajne formy jak;chocta chlopy zapalimy po
calym.Nie ma to nic wspolnego z ekspijacja ale wystepuje tutaj motyw
gromadzenia sie a jak mowi Pismo ...gdzie dwoch albo trzech sie gromadzi ...tam
Ja (sam) jestem.
Filozofie! Wypowiedz sie czy w moim rozumowaniu popelnilem jakies bledy?
Jesli nie prosze przy najblizszej okazji zapodac to pod rozwage KC LPR aby
uwzglednila moje wywody i dopuscila tych co pala i pija do szkolnych szyldow.

Do bety.Nigdy nie przypuszczalem ze chcialabys zawisnac na szkolnym szyldzie.
Chyba nie po to zrezygnowalas z nauczycielstwa zeby w przyszlosci jakas szkola
nosila miano bety.
Co innego gdybys nazwala sie alfa albo omega.
Napijmy sie a potem zapalimy po calym.sam zapluty czlonek polskiej rodziny

hiubi napisał:

> Troszkę stary ten słownik.

Ja jestem jeszcze starszy, a nie wydaje mi się, żeby od czasu zacząłem mówić, w
języku polski zaszły jakieś gruntowne zmiany. To nie jest kwestia tego, ile lat
upłynęło od wydania słownika, ale raczej tego, jak często sięgamy po takie
wydawnictwa zamiast ufać swojej "intuicji" językowej. :-)))

> Jak sam napisałeś jest tam definicja rzeczownika.
> Myślę, że nazwa kraju to nie jest taki zwykły rzeczownik o którym tam mowa.
> Może jest o tym w ustawach z 89/90 roku, które zmieniały nazwę naszej
> Ojczyzny... ale cóż nie mam za bardzo czasu na poszukiwania...

Myślę, że jesteś niepoprawnym romantykiem. Rzeczpospolita pisana zarówno
przez "r", jak też przez "R" nadal pozostaje rzeczownikiem. Jest to na dodatek
rzeczownik pospolity (w przeciwieństwie do np. imienia Hubert, które jest co
prawda również rzeczownikiem, ale już nie pospolitym), który oznacza ni mniej
ni więcej tylko "republikę" (res publica = rzecz publiczna, wspólna czyli
rzeczpospolita).
To chyba tylko kwestia tradycji, że żyjemy akurat w Rzeczpospolitej Polskiej, a
nie w Republice Polskiej, skoro z drugiej strony wolimy demokrację
od "ludowładztwa".
I jeszcze jeden argumet, historyczny. Skoro, Hiubi, piszesz, że Rzeczpospolita
to nie taki zwykły rzeczownik, to zapewne zgodzisz się ze mną, że powinniśmy w
jego odmianie szczególnie szanować tradycję. Jeśli tako, to już Jan Zamoyski
napisał w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej (1600): "Zawsze takie
RZECZYPOSPOLITE będą, jakie ich młodziezy chowanie." Masz więc do wyboru:
słownik lub tradycja, a oba źródła głoszą to samo. :-)))

> PS.
> Ja o "pisze" i "jest napisane" pisałem bo tak podobno ogłosiła Rada Języka
> Polskiego czy coś takiego ;-))

Uderz w stół, a nożyce się odezwą, jak mawia znany autor bubli prawnych -
profesor Kołodko. ;-))))) Bardzo trudno mi uwierzyć, że Rada Języka Polskiego
coś takiego mogła uchwalić. Jeśli tak się rzeczywiście stało, to może powołajmy
też Radę Matematyki, która uchwali nową tabliczkę mnożenia. Taką łatwiejszą do
zapamiętania...
Jeśli ktoś ma czas i nielimitowany dostęp do Sieci, to bardzo bym prosił o
znalezienie dla mne w internecie adresu Rady Języka Polskiego (o ile tutaj
funkcjonuje), bo chciałbym się zapoznać bezpośrednią z wynikami jej pracy.
Chociaż, jeżeli Hiubi ma rację, to włos mi się jeży na samą myśl. :-))))

NIE MACIE PRAWA MÓWIĆ
ignorant11 napisała:

> 1. NIE ISTNIEJE I NIGDY NIE ISTNIAŁ ŻADEN "NARÓD ŚLĄSKI"
>
> 2. NIE ISNIEJE I NIE ISTNIAŁ ŻADEN "JĘZYK ŚLĄSKI"

Ignorancie prezentujesz poziom argumentacji trzylatka z piaskownicy, ktory
tupie nozkami i mowi, ze w piaskownicy nie ma piasku.

> Konstytucja Czech uznaje istnienie Narodowości Śląskiej, posługującej się
> CZESKIM DIALEKTEM ale oni mają nic wspólnego z ludnośćią zamieszkałą po
> połnocnej stronie Olzy oraz Sudetów i Karkonoszy.

Czyli wystarczy tupac nozkami aby uniewaznic konstytucje Republiki Czeskiej.
Polski biurokrata jest wazniejszy od czeskiego biurokraty. A ja mam uwazac taka
argumentacje za powazna.

> 6.NAZWA ŚLĄSK JEST NAZWĄ RDZENNIE POLSKIEJ DZIELNICY HISTORYCZNEJ I
> GEOGRAFICZNEJ

Slowianskiej niewatpliwie. A z polskoscia juz niestety nie jest tak latwo
udowodnic. Jedynym mocnym argumentem byly bagnety na uslugach Stalina. I faktow
nie zmienisz.

> A WYw Katowickiem ( historycznie chyba bardziej część Małopolski)NIE MACIE
> PRAWA WYPOWIADAĆ SIĘ W IMIENIU ŚLĄSKA, bo Śląsk to głownie okolice WROCŁAWIA
>
> Gdzie mieszkam i ja i żadnej "autonomii" ani grypsery najeżonej germańskimi
> barbaryzmami sobie nie życzę..

Rozumem, z ewypedzonych wymyslili sobie Niemcy aby miec nieuzasadnione
roszczenia. Przed 1945 Dolny Slask byl pustka osadnicza.

> Śląska gwara dobra jest TYLKO w kabarecie tego malego z Rudy Śląskiej
> Respondka, czy jak mu tam...

Twoje teksty tez sa dobre dla kabaretu. O ile znajdzesz widzow, ktorzy za taki
kabaret beda chcieli placic.

> I JESZCZE NIE ZDARZYŁO MI ABY KTOKOLWIEK POWIEDZIAŁ IŻ JEST ZWOLENNIKIEM RAS
> LUB UWAŻA SIĘ ZA NIEPOLAKA, przeciwnie każdy z nich mówił, że jako Ślązak
> jest "odmiana" regionalną Polaka.

Szczegolnie gdy pochodzi ze Lwowa.

> PS A Twojego postu nie usunę, gdy nic lepiej nie obnaża miałkości i
> nonsensowności propagandy RAS i Krolistów niż zaprezentowane przez Ciebie
> argumenty

Mam dokladnie takie samo podejscie do argumentacji Ignoranta. Dla ustalenia
uwagi. Pochodze z Warszawy. Nie mam nic wspolnego ze Slaskiem. Po prostu
uwazam, ze poczucie tozsamosci nie podlega biurokratycznym regulacjom. A
polskiej biurokracji nienawidze do bolu. Nalezy ja zetrzec z powierzchni ziemi
nawet z Polska. Jezeli Polska bedzie tej biurokracji bezsensownie bronic.

Pozdrawiam,mimo braku prawa do swobody wypowiedzi

Homo, Ty cierpisz, a mnie przy tobie nie ma! Biedne małe serduszko i rozumek w
rozterce, a tu pocieszenia z nikąd.
Wszystkiemu winne zbyt bombastyczne przemówienia. Jak się zbyt często odmienia
lud, ludowi, dla ludu, narodu, z narodem to się, chcący czy nie, ciężki los
temu ludonarodowi szykuje.
Jeśli słuchasz czyjejś mowy, a ona cię porywa, łzę słuszną czujesz w oku,
napełnia cię wiara, że teraz już jak aniołowie wolni ku świetlanej przyszłości
żeglujemy, to mały albo i duży paluch diabłu podajesz.
Rozczarowanie przyjść musi, to oczywiste, a wtedy wszystkie przyczajone
straszydła z nor ciemnych wyłażą i tym rozczarowaniem żonglują, żeby hodowanej
w serduszku biednym nienawiści dać upust.
Na forum pogląd, że wszystkiemu winny jest Michnik, jest powszechnie wyznawany.
Sam bohater wydaje się już mocno przetrącony, bo i dostał w kość mocno. Ale
biedne serduszko Homo wciąż niepocieszone, nie spocznie, póki wszystkich
Michników nie przegoni w swiat daleki, bo od tego właśnie, zdaniem Homo,
szczęśliwość Polski zależy.
A z twierdzenia, że w Polsce nic się na lepsze nie zmieniło, wyspowiadać się
radzę. Zmieniło się na nieprawdopodobnie lepsze, choć to nie powód, by wielkich
błędów i cierpień nie zauważać i o zaradzeniu im nie myśleć.
Nadzieja płynie właśnie stąd, że mimo przekrętów i złodziejstwa jaśnie
wielmożnych i słabości maluczkich, pchamy te taczki do przodu. I jeśli żadna
wścieklizna nam nie przeszkodzi i taczek nie przewróci, jakoś z Bożą pomocą
damy radę. Już dajemy.
Zyjemy w takim miejscu świata, gdzie pamięć o tym, jak się w imię ludu (
autentycznie krzywdzonego) władzę przejmuje, a potem także w jego imieniu
sprawuje i co lud z tego ma, jest jeszcze świeża. Stąd nadzieja, że się tym
razem taki numerek nie uda.
Jeśli chciałbyś, jak zwykle, pałą mnie zdzielić w łeb, lub spluć nieco, uważaj,
Basia gotowa pomyśleć, że mnie podszczypujesz i nawet nakrzyczeć cię może.

Odmienia się tak samo jak kazde polskie imię - pewnie podobnie jak Twoje.
Awanturowac się, krzyczec i zabijać nie będę... nawet ze względu na wspomnienie
pewnego fajnego kawałka Stinga. Nie nalezy więc się arety :) obawiać. NIe gryzę.

W Polsce obowiązuje takie prawo ( ustawa o ochronie języka zdaje się , nie
jestem w 100 % pewna ), według którego imiona niepolskie z niepolską pisownią
mogą nadawać tylko rodzice , z których jedno jest obcokrajowcem .

Moim zdaniem to powazne ograniczenie wolności osobistej , ale to tylko moja
osobista opinia .
Wolę bowiem Nicole niż Nikolę ( bez obrazy ...)albo Jessica niż Dżesikę .
Tak się nieszczęśliwie składa , że nasz język jest językiem fleksyjnym z
tradycjami , mamy zachowaną deklinację . Wiele języków jej nie ma , niektóre
języki mają tzw.przypadki głębokie (np.angielski ), niektóre mają o
kilkadziesiąt ( !!!) więcej przypadków niż nasz ojczysty ( np.jęz.fiński)
Myślę , że ta ustawa ma na celu właśnie zachowanie i ochronę paradygmatu
deklinacji przy odmianie imion w Polsce .Tak właśnie moja młodsza córka ma na
imię Shani ( a miała być po amerykańskiej babci Noemi i odmieniana jest
według polskiego paradygmatu tam gdzie się da . Tam gdzie się nie da np. w
INSTRUMENTALU (instrumentalis/ablativus - jak kto woli .(NARZĘDNIKU)jest po
prostu Shani np.Idę z Shani do lekarza ...

Tak się składa , że tata moich dzieci jest obcokrajowcem ( dla córek to nie
tata tylko daddy )i nasze córki noszą niepolskie imiona z niepolską pisownią .
Studiuję polonistykę i trochę interesuję się historią jęz.polskiego i
onomastyką

Gdyby ustawa o ochronie języka była naprawdę konsekwentna to wszystkie dzieci w
Polsce nazywałyby się Świętopełki , Mirosławy i Mieczysławy ...
Moje imię nawet , dość popularne w Polsce , jest również niepolskie ( Joanna
Magdalena - miło mi ))

Ta jedna mama wymawiala po prostu z francuska imie Marcel (wlasnie przez "s") -
coz, mozna i tak, choc brzmi to troche snobistycznie

A co do mojego synusia 7-miesiecznego, to nazywa sie Louis, jako ze mieszka we
Francji i jest pol-francuzem, a w Polsce mowimy na niego Ludwis Nie wyglada
na strasznie pokrzywdzonego )) - to a propos ktoregos wczesniejszego postu
o "krzywdzie" wyrzadzanej dziecku przez stare, piekne imie. A jak komus sie
podoba Wiesia albo Bogusia to co? SA to polskie imiona i dziwnie brzmia tylko
dlatego, ze nie sa uzywane, wiec ponowne wprowadzenie ich do uzycia tylko
ten "problem" rozwiaze. Aha, bardzo, ale to bardzo mi sie podobalo imie Maxime
dla chlopca, ale poniewaz teraz nazywa sie tak doslownie co drugi francuski
chlopczyk wiec dalam sobie spokoj Jesli kiedys bede miec dziewczynke (oby!),
to nazwe ja albo jakims "starym" polskim imieniem, zeby nawiazac do tradycji i
korzeni polskich - np Emilia, Natalia (nie bedzie dziwnie brzmialo z naszym
francuskim nazwiskiem, co wazne), albo jakims zydowskim, bo ogromnie mi sie
podobaja: Salome, Noemi, Sara?...
Pozdrawiam
PS JA osobiscie przyznaje sie bez bicia i od razu, ze dostaje gesiej skorki dla
odmiany przy obcych imionach, ktore zaczynaja byc nadawane w Polsce i
wymawiane "z obca" w zestawieniu z polskim nazwiskiem brzmia wrecz strasznie
(dla mnie!). Choc np w malzenstwach mieszanych razi to nieco mniej. Ale to
osbna bajka.

adrianka00 napisała:

> marcel_i_mama napisała:
> > a ja uważam że już naprawdę wystarczająco dużo jest małch Kacperków,
> > Piotrusiów, Michałków, Wiktorków jak i Olivii, Klaudii, Julii itp. I dlate
> go
> > postanowiłam dać synkowi na imię troszkę inaczej- Marcel (10 tyg)
>
> Marcel to akurat oryginalnie i malo popularnie nie jest w ogóle. W moim
> otoczeniu jest dwóch - jeden 2-latek, drugi chyba 5-latek. A jak leżałam
> ostatnio w szpitalu to i dwie mamy, obie w końcówkach ciąży, planowały dać
tak
> synkom na imię. Jedna chyba zamiast Marcel - Marsel, albo tak dziwnie
wymawiała
>
> tylko.
> Poza tym w szpitalu królowały Kornelie, Oliwie, Julie. Dla chłopców mamy
> dodatkowo poza Marcelami przewidziały Jasia, Igora (też dwie mamy) i
Sebastiana
> .
>
> Pozdrawiam!

Oprę Kayah'ę
Spytano mnie ostatnio o możliwość odmiany imienia Oprah (chodziło o Oprah vel
Oprę Winfrey). W zasadzie byłem przekonany, że ndm, ale zacząłem szukać, czy
jest to jedyna możliwość. Oto cytat:

  < Imiona żeńskie w języku polskim są zwykle zakończone na -a, i tylko
  te odmieniamy. Imiona Kayah, Sarah, jako zakończone na spółgłoskę, nie
  powinny być w związku z tym odmieniane. Problem, prosty w piśmie,
  komplikuje się w mowie, ponieważ mówimy [kaja, sara]. Z tej przyczyny
  w języku mówionym pojawiają się formy poszczególnych przypadków [kaji,
  kaję, kają; sary, sarze, sarę, sarą]. Sądzę, że można taką odmianę
  dopuścić, ale tylko w mowie, ponieważ wyrażenia [płyta kaja, wizyta
  sara] nie są jednoznaczne i nie brzmią dobrze. >
    ( slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=kayah&kat=18 )

Tymczasem w "Słowniku nazw własnych" (ten sam autor) są m.in. takie hasła:
  Bernhardt - Sarah (a. Sara) Bernhardt, CMs. Sarze Bernhardt, B. Sarę
        Bernhardt
  Vaughan - Sarah Vaughan, ndm. a. D. Sary Vaughan, CMs. Sarze Vaughan,
        B. Sarę Vaughan, N. Sarą Vaughan

O ile w pierwszym przypadku dopuszczona jest oboczność w mianowniku (co
dawałoby pretekst do odmieniania), o tyle w drugim przypadku w mianowniku
jest już tylko Sarah. A jednak odmianę dopuszczono (co dla mnie oznacza tyle,
że skoro stanowisko językoznawcy jest tak niejednoznaczne, to ja dla własnych
celów mogę pisać jak mi się podoba).

A to natchnęło mnie do poszukiwania innych możliwości, które tutaj zgłaszam
jako niezobowiązującą fantazję ortograficzną:

1) Skoro piszemy Wayne'em i Rabelais'go (uznając, że niektóre kawałki tych
nazwisk są nie wymawiane), to może by pisać SARAH'Ę, OPRAH'Ę i KAYAH'Ę, hę?

2) Skoro odmiana dotyczy przedostatniej litery (wymawianej), to może pisać
SARĘH, OPRĘH i KAYĘH?

Nie wiem jak wam, ale mnie się te wynalazki całkiem całkiem podobają.

> Poza tym, kto Twoim zdaniem
> rozstrzyga o formie odmiany danego nazwiska?

Literatura, którą mogę uznać za normatywną (np. zasady odmiany

nazwisk w słowniku PWN). W razie wątpliwości zawsze można

zwrócić się o wyjaśnienie do specjalisty, np. internetowa

poradnia językowa PWN. W wypadku dualizmu form odmiany, o

wyborze wersji decyduje tradycja rodzinna i osoba nosząca

dane nazwisko. W wypadku [e], najczęściej wypada ono przy

formach rodzimych lub dobrze zadomowionych w polszczyźnie,

pozostaje zaś przy nazwiskach wyraźnie obcych lub rzadko

spotykanych. Moja pewność co do odmiany nazwiska "Kornek" -

przyznaję, może pewność zbyt duża - wynikała z tego, że

spotkałam się wcześniej z tym nazwiskiem i było odmieniane w

przywołany przeze mnie sposób. Spotkałam się też z nazwiskami

bardzo podobnymi, np. Kordek. Żadnego z tych nazwisk nie

uważam za wyraźnie obce, w związku czym formę Kornka,

Kordka uznałabym za najodpowiedniejszą.

> Właścicielami nazwiska są jego nosiciele i ich życzenie ma
> zawsze pierwszeństwo!

Czy jeśli obcokrajowiec, dajmy na to z Europy Wschodniej, przyjeżdża do Polski,
ma prawo upierać się, żeby w polskich dokumentach jego nazwisko było zapisywane
cyrylicą?

Nie, jego nazwisko zostanie przetranskrybowane na alfabet łaciński - bo takie
są reguły naszego języka. I na tej samej zasadzie nazwiska są odmieniane, czy
tego chcą ich właściciele, czy nie. Wyjątkiem są sytuacje dualizmu form, kiedy
można wybrać preferowaną formę, ew. nazwiska, które według różnych źródeł są
odmienne lub nieodmienne.

> Zmieniła byś zdanie, gdyby ci wysyłali służbowe pisma na
> zniekształcone (wg. widzimisię urzędnika, bo on odmienia jak
> uważa za poprawne!) nazwisko, za każdym razem inne
> brzmienie

Sama mam nazwisko, które bywa odmieniane lub nie. Irytujące zwłaszcza, gdy imię
zostaje odmienione, a nazwisko - nie. A mam nazwisko stosunkowo łatwe i
jednoznaczne. Problem wzrasta w wypadku mężczyzny o takim nazwisku jak moje -
mam nazwisko kończące się na -a. Nazwisko, dajmy na to, Pała, powinno odmieniać
się: Pała, Pały. Jeśli zostawi się formę nieodmienioną, np. Piotra Pała, możemy
myśleć, że chodzi o osobę o nazwisko Pał.

> Odbiorca, moim zdaniem, ma prawo wtedy odmówić
> jego odbioru, jako że nie do niego!!!!!!!

Jestem absolutnie za.

stan wojenny w obszarze OU
Gość portalu: archie napisał(a):

> Jest jeszcze scenariusz optymalny, który niejakiego jacka i jemu podobnych
> nauczy rozumu i zachowania własciwych proporcji w ocenie faktów -
wprowadzenie
> stanu wojennego (anologicznie do treści dekretu WRON z grudnia 81) na
obszarze
> ograniczonego użytkowania!

a archie bedzie prowadzil lekcje jez. koreanskiego, odmiany polnocnej
dla chetnych hiszpanski - odmiana kubanska ew. birmanski

> Wtedy władze będą mogły zrobic tam wszystko, na co
> im przyjdzie ochota, a takich krzykaczy jak jacek wystarczy na poczatek
> spałować albo najlepiej od razu internować, żeby nie przeszkadzali, no a
przede
>
> wszystkim - odciąć od internetu, żeby nie judzili i nie blokowali rozbudowy
> Okęcia, które jest potrzebne większości warszawiaków i tej większości nie
> przeszkadza.

wiekszosc warszawiakow z lotniska nie korzysta - tylko z tramawjow i autobusow
ale dzieki ze doceniles internet i jego role

> Na podstawie tego dekretu mieszkańców obszaru OU będzie można
> wysiedlić bez żadnych odszkodowań do dawnych pegeerów np pod Gołdap - potem
> będą się mogli włóczyć bez żadnego efektu po sądach przez jakieś 20 lat, za
to
> lotnisko zostanie rozbudowane. To jedyne rozsądne rozwiążanie - wzywam do
jego
> pilnej realizacji - w imię interesu i solidarności większości warszawiaków !
> archie

i swietnie - tylko pamietasz sankcje USA - zalatwic bojkot przylotow do Polski
i inwestycji to nie problem !!!

takze dzieki za twoj wklad - teraz tylko Pol moze cie poprzec

Nazewnictwo roślin
joasia72 zapytała :

> Florianie, dobrze kapuję?
> Popierasz stosowanie nazw np. "dawna odmiana kosztela"
> lub "inna dawna odmiana malinówka"

A po co jeszcze "dawna odmiana" do koszteli.
Jak ona kosztelą była dla naszych dziadków i pradziadków, to dlaczego robić z
niej teraz przechrztę?
Takie sztuczki muszą robić ci, dla których własny interes jest ważniejszy niż
uczciwość w nazewnictwie.
O systematyce roślin i nadawaniu nazw odmianom uprawnym jest (po polsku)
napisane sporo na tej stronie:
www.pnacza.pl/wms/wmsg.php/131018.html
po angielsku tu:
www.rhs.org.uk/rhsplantfinder/plantnaming.asp
W praktykyce różnie z tym bywa. :-( Eeech, niestety.

Ja lubię rośliny, i chcę się do nich zwracać po imieniu. ;-)
Dlatego uważam, że w obrocie powinna być podawana z rośliną
również jej poprawna nazwa tj. nazwa naukowa (łacińska), JEDNAKOWA na całym
świecie. Przykładowo polska kosztela ( Malus baccata `Kosztela`), ale już
kronselska to (Malus baccata `Transparente de Croncels`),
gdyż jest to to odmiana francuskiego pochodzenia i takie imię nadał jej
hodowca. Niestety, nawet naukowcy stosują czasem nazwy niepoprawne. :-(

> Jesteś przeciwny nazwom typu: "Janosik"

Tak. Jestem przeciwny. BTW Bojowniczość tej nazwy współgra z jej autorem. ;-)

> czy "odmiana sukcesyjna" dla wszystkich

Też jestem przeciwny.

> Nie masz nic przeciwko stworzeniu listy takich właśnie odmian?

Jestem ZA tworzeniem listy dawnych odmian z POPRAWNYMI nazwami.
Podzielam pogląd @kropki:

> nie twórzymy nowosłowów, bo za rok zapomnimy
> i znów nie będzie wiadomo o co chodzi.

Jestem za, a nawet przeciw! ;-)

Utopijnie, :-)
F.O.

ajkaaa napisała:

> Zabawna bardzo ta propozycja. Pomijając już sens ponownego nazywania odmian już
> nazwanych i utrwalonych we wspomnieniach z dzieciństwa choćby mojego pokolenia
> (ach, ten smak koszteli z sadu moich Dziadków...), określanie "polskiej" cebuli
> imieniem SŁOWACKIEGO bohatera ludowego byłoby dość śmieszne.

W takim razie powtórzę:
"Pasowałoby wymyślić jakąś polską nazwę dla tych odmian I TO JEDNĄ DLA WSZYSTKICH.
Np. pomidory "Janosik", cebula "Janosik", CZY JAKOŚ TAK ;)"

Pominąwszy fakt, że Podhalanie uważają Janosika za Polaka, była to pierwsza
nazwa jaka mi się nasunęła i nie należy jej się czepiać. Gdyż jest to tylko
PRZYKŁAD, szczegół mojej szerszej myśli.
Wykropkujemy więc nieszczęsnego Janosika, może teraz pojmiecie o co mi chodziło?

Cebula *****, pomidor *****, jabłoń ***** (czy to kosztela, reneta, czy papierówka).
Miałby to być POLSKI wyróżnik, zamiast angielskiego, po którym na pierwszy rzut
oka, bez szukania szczegółowej nazwy, byłoby wiadomo, że produkt należy do
szlachetnej, starej odmiany.

> Zaraz na myśl przychodzi mi pewna partia, której nazwa nijak się ma do tego,
co ci panowie wyrabiają :)

Wybacz, ale nie mam zamiaru bawić się w politykierstwo i odbiegać od tematu.

> A wracając do tematu, myślę, że malinówka, kosztela czy koksa to
> bardzo "smakowite" nazwy i wymyślanie nowych ma taki sam sens, jak nazywanie
> butów "obuwiem" a kiełbasianego flaczka "osłonką" ;)

Czy to znaczy, że wymienionych przez Ciebie odmian nie można szczepić na
podkładkach skarlających???

Z kolejką czy bez kolejki
Droga Jo albo Ju (nie wiem jak się odmienia takie imię)

> Jestem studentem AE i całą sprawę załatwiłem w 10 minut. Na poczcie
> przylegającej do jednego z budynków uczelni nie było żadnej kolejki, a w
> miejscu gdzie wydawano indeksy też nie było kolejki.

To, że u Ciebie nie było żadnej kolejki, o niczym nie świadczy. Bolączką
polskich _bezpłatnych_ uczelni jest to, że nigdy nie wiadomo z wyprzedzeniem,
za co trzeba będzie zapłacić i w jakim terminie. Gdyby na każdym kierunku był
dostępny informator mówiący krok po kroku, co trzeba zrobić, żeby dostać
indeks, legitymację studencką, książeczkę zdrowia, glejt do wojska i inne
dokumenty, to można by uniknąć straty czasu. Niestety bardzo często uczelnie
same nie wiedzą, co, gdzie i kiedy, albo jeśli wiedzą, to nie chcą powiedzieć i
na dzień przed terminem wymyślają utrudnienia. W czasie moich studiów zdarzyło
mi się spać niespokojnie, bo nie miałem z czym iść do WKU, jeździć tramwajem i
płacić kary, bo wymyślili jakieś badania, które były warunkiem przedłużenia
legitymacji i inne podobne sytuacje. Tak długo, jak uczelniom nie będzie
zależało na studencie, takie sytuacje będą się powtarzały.

Zupełnie z drugiej strony
Czasami wolę zapłacić za coś takiego na poczcie albo w banku. Wtedy mam trochę
większą nadzieję, że chociaż część z moich pieniędzy wpłacanych na rachunek
uczelni będzie zużytych na coś rozsądnego, w przeciwieństwie do sytuacji, kiedy
wpłacam do szuflady w dziekanacie, bez żadnego potwierdzenia wpłaty i do końca
nie wiem, czy przypadkiem nie jest to prywatna incjatywa pani wydającej
dokumenty.

Jedynym plusem wpłacania do szuflady są miłe wspomnienia z czasów szkolnych,
kiedy każdą wpłatę, np. na kwiaty dla wychowawczyni, potwierdzało się
własnoręcznym podpisem na ginącej czasami liście znajdującej się u skarbnika.
To odgrywało rolę dowodu wpłaty. Ech, łęzka się w oku kręci.

Ohohohohohohohohohoho!

Ja tylko w sprawie muzyki: możesz się awanturować, że Trójka propagowała i
nadawała rocka i jego różne odmiany (raczej ambitniejsze), jazz, poezję
śpiewaną, muzykę elektroniczną; a że świat idzie naprzód, to w imię tego ma
teraz puszczać w kółko Shakirę i podobne badziewie - bo tego chcą słuchacze.
Błąd! Trójka była zawsze radiem dla słuchaczy o bardziej wymagających gustach -
popatrz sobie na statystyki zamieszczone na www.radio.com.pl (jeszcze parę dni
temu były - ale zniknęły!), gdzie na tle konkurencji Program III jeszcze do
teraz cieszy się największym uznaniem wśród ludzi z wyższym wykształceniem (z
przyzwyczajenia zapewne...). To co, mamy teraz równać w dół? Za dużo mamy
inteligentnych i wykształconych osób w Polsce?
Jak chcesz posłuchać lekkiej muzyczki, muzyczki na topie, to naprawdę odsyłam
cię do całej masy innych stacyjek, które taką muzykę nadają.
Program III od lat stawiał na muzykę ambitniejszą, a prezenterzy z dużym
poświęceniem ją propagowali. Oczywiście - że nie wszystkim to się musi podobać,
ale to nie znaczy, że "ponieważ teraz jest taki trynd" to my teraz też będziemy
nadawać w kółko muzyczkę klubową (co to w ogóle jest za twór???) albo
przeciętnych popowych wykonawców. To jest pójście na łatwiznę i schlebianie
przeciętności. I, co bardziej bolesne, rezygnacja z własnych ambicji i ideałów -
dla łatwych pieniędzy.
Nie zapominaj, że Program III nigdy nie schlebiał przeciętności.
Pokaż mi inną stację - ogólnopolską - która ma swoje autorskie audycje muzyczne
i prezentuje nurty muzyczne nie mieszczące się w kategorii muzyki popularnej i
masowej.

ZIMA NA BLISKIM WSCHODZIE
ZIMA NA BLISKIM WSCHODZIE, CZYLI ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA W LIBANIE I
SYLWESTER W SYRII

15 GRUDNIA – ŚRODA
Spóźniona wpadam na lotnisko na 50 minut przed godziną wylotu i chyba po raz
pierwszy cieszę się, gdy dowiaduję się, że mój samolot wystartuje z
opóźnieniem. Bezpośrednio po przejściu odprawy bagażowej i paszportowej,
biegnę ustawić się w kolejce do mojego wyjścia, czyli gate no 1. Niestety
jakaś mądra lotniskowa głowa wymyśliła odlot z 3 przyległych wejść, tj. 1,2 i
3 w odstępie 5 minut, a do wszystkich trzech prowadziła ta sama kontrola
antyterrorystyczna.

Dopiero, gdy już się usadziłam na fotelu samolotu, a ten wystartował,
zabierając mnie w kolejną podróż, zaczęło do mnie docierać to wszystko, co
wydarzyło się dzisiaj. Rano kupiłam kamerę i dyktafon, stamtąd popędziłam na
walny zlot delegatów Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Arabskiej. Tam niestety co
chwila zerkałam na zegarek, czas szybko leciał, a końca spotkania nie było
widać. Więc od razu po wyborach do zarządu (do którego notabene zostałam
wybrana, otrzymując stanowisko skarbnika) i poleciałam na uczelnię do
kwestury odebrać skromne dofinansowanie przyznane mi na badania naukowe w
Libanie. Stamtąd biegiem na autobus i zahaczyłam o CH Park Wola – dokupić
ostatnie niezbędne rzeczy oraz wymienić pieniądze w kantorze. Czułam jakby mi
skrzydła tego dnia wyrosły i poleciałam do Karawanseraju, gdzie dopchnęłam
rzeczy w plecaku i pędem wyruszyłam na lotnisko… uffff ciężki i szybki dzień
)))))

Lot do Mediolanu przebiegł szybko – pewnie dlatego, że głowę miałam zajętą
przemyśleniami o tym co było, i tym, co się ma w najbliższych dniach zdarzyć.
Na lotnisku w Mediolanie dokładna kontrola przylatujących. Trzeba było nawet
buty zdejmować.

Lot do Bejrutu wykorzystałam na zapoznanie się z instrukcjami obsługi kamery
i dyktafonu, ale czułam się senna i szybko tę czynność przerwałam na rzecz
kilku chwil snu… a filmować nauczę się w praktyce ))

Po wylądowaniu w Bejrucie bez problemu przeszłam tym razem wszelkie kontrole.
Wychodzę z odebranym już bagażem i widzę przed sobą chłopca trzymającego
kartkę z moim imieniem i nazwiskiem. Jest to Zouzou, czyli Joseph, którego
poznałam poprzez www.hospitalityclub.org. Kiwam głową do Zouzou na powitanie.
Jeszcze tylko trzeba przejść długim wybiegiem, gdzie przez ok. 30 metrów
towarzyszą każdemu przybyszowi spojrzenia tłumów opartych przez barierki. Gdy
ja przechodzę, tłum się ożywia. Wreszcie możemy przywitać się z Zouzou.
Następnie idziemy do jego samochodu. Jestem z powrotem w Libanie, nie było
mnie tu już dwa lata, niby krótko, lecz w przypadku kraju wychodzącego ze
zniszczeń wojennych – jednak długo. Bejrut odbudowuje się szybko, zmieniając
swoje oblicze na nowe nowocześniejsze, a może powracając do utraconej na lata
nazwy Szwajcarii Bliskiego Wschodu.

Jedziemy z Jospehem przez Bejrut pogrążony w nocnych ciemnościach, a jednak
rozświetlony licznymi kolorowymi neonami, billboardami, świecącymi wejściami
do klubów czy całodobowych kawiarni. Dodatkowo – w związku z zbliżającymi się
świętami Bożego Narodzenia – chrześcijańskie dzielnice miasta przystrojone są
różnymi świątecznymi światełkami, łańcuchami, Mikołajami, dzwoneczkami itp.
Właśnie w takiej części miasta mieszka Zouzou. Są to już przedmieścia
Bejrutu, usytuowane na okolicznych wzgórzach. Joseph mieszka w mieszkaniu w
kilkupiętrowym bloku mieszkalnym wraz z rodziną – mamą, siostrą i bratem. Po
wejściu do mieszkania siadamy z Zouzou w salonie – gdzie spostrzegam piękną
choinkę, a pod nią magharę, czyli grotę, a w niej Jezusa, Marię, Józefa,
pasterzy i zwierzątka. Dzień wcześniej przerabialiśmy na zajęciach z języka
arabskiego tekst o obchodach świąt wśród chrześcijan na Bliskim Wschodzie, w
którym przeczytałam m.in. o tej magharze (fajnie się ten wyraz odmienia w
języku polskim) i zastanawiałam się, jak taka jaskinia ma wyglądać.

W domu jest zimno i jak kładę się spać (o godz. 5 rano) – w jednym pokoju
mieszkam z rodzeństwem Josepha, on sam śpi dzisiaj w pokoju swojej mamy –
marznę. Niestety nie jest przyjęte ogrzewanie mieszkań. W Libanie większość
osób decyduje się ogrzać jedynie w ciągu dnia pokój dzienny, gdzie rodzina
spędza wspólnie dzień.

k_rol napisał:

> Masz prawo wyboru teraz. Nie jestem wcale pewien, czy zeby uznac jakis jezyk
za
>
> ojczysty trzeba nim wladac. Ale nawet jesli wbrew Twojej woli(?) stalas sie
> czlonkinia spolecznosci polskajezycznej nie widze powodu do zmartwienia,
bowiem
>
> jest to rowniez jeden z jezykow, ktorymi wladali Twoi przodkowie. Mozna
uznac,
>
> iz ludzie o takich korzeniach jak Ty, ja lub inni sa u siebie w domu nie
tylko
> na Slasku, ale rowniez w Polsce, Czechach, Niemczech. Wiec zamiast sie wadzic
> czy ( przykladowo ) Twoj dziadek nosil imie Georg czy tez Jerzy, moze po
prostu
>
> zaakceptujemy status quo i stwierdzimy, ze Slask jest wspolna kraina Niemcow,
> Polakow, Slazakow, Czechow i wszystkich innych, ktorzy zamieszkuja/wali ten
> obszar i wnosili swoja cegielke do kultury i tradycji regionu. A, ze dzialo
sie
>
> to na przestrzeni wiekow i czesto w dramatycznych okolicznosciach, to inna
> sprawa. Nikt nie ma monopolu na dobro tak jak nikt nie jest wylacznie zly.

I O TO CHODZI. Tak wlasnie widze slaskosc jako polaczenie – mowiac ogolnie –
kultur slowianskich i germanskich. Z reszta, jesli sledzisz uwazniej moje
posty, to powinienes o tym wiedziec, bo co jakis czas o tym przypominam (n.b.
aqua dostal ode mnie przyklad historii jednego slaskiego miasta z 3 jezykami).
Natomiast miazdzaca czesc spoleczenstwa dalej widzi tylko polskosc na Slasku, a
widzenie tylko jednej nacji to nacjonalizm. Wystarczy, ze wspomne tylko
kunkurs „po naszymu, czyli po slasku”, gdzie osoby z profesorskimi tytulami
dokonuja czystek jezykowych, by w imie jakies ideologii zrownac z ziemia
historie tej ziemi. A przeciez jezyk tej ziemi wraz ze swymi wszystkimi
odmianami to nic innego jak odzwierciedlenie przeszlosci.
Kolejna rzecza jest fakt, ze niemieckosc byla najbardziej tepiona, stad moze te
dzisiejsze nastawienie na niemieckosc i mylne wrazenie, ze chce sie widziec
tylko Niemcow. Ja bym to nazwala bardziej reakcja obronna na teksty
o „odwiecznej polskosci Slaska”.
Wydaje mi sie, ze proporcje pomiedzy poszczegolnymi kulturami zbliza sie do
normy wtedy, gdy spoleczenstwo wreszcie przyjmie do wiadomosci, ze historii tej
ziemi nie tworzyli tylko Polacy.
Nie rozumiem jedynie zaskoczenia „woli(?) stalas sie”. Przeciez nie musze chyba
tlumaczyc, co bylo w minionych, totalitarnych czasach. Roznica moze byc jedynie
taka, ze jedne osoby spotkaly sie z wiekszym terrorem, inne z mniejszym i to
bez wzgledu, czy ktos chcial mowic po niemiecku czy nalezec do „Solidarnosci”.
Roznica pomiedzy zakazem nauki polskiego (w czasach Hitlera) a nauki
niemieckiego (PRL) polega jeszcze na dlugosci trwania. W drugim przypadku o
wiele dluzej, bo przez 2 pokolenia. Moi przodkowie, niestety, z racji wieku nie
dozyli wolnych czasow. A dzis samej troche trudno nadrobic te 2 pokolenia.
Natomiast „u siebie w domu” czuje sie tylko na Slasku.