Wyniki wyszukiwania dla hasła: odległości miast w Polsce

"Samochodów przybywa" napisałeś. I tu jest przyczyna płynnego, samoistnego
obniżenia prędkości poruszania się, niezależnie od administracyjnych szykan.
Zresztą dla kogoś, kto jeździ często i na znaczne odległości, sprawa jest
oczywista - czas podróży do pracy wydłużył się w porównaniu z okres sprzed lat
kilku. I tu należy doszukiwać się mniejszej ilosci poważnych wypadków, a nie w
urzędowej "50". Poza tym często jest tak, że część kraks nie jest rejestrowana -
uczestnicy stłuczki załatwiają sprawę prywatnie, bez wzywania gestapo
drogowego. Dzięki temu pani Buller może sobie pleść androny, choć nie mają one
żadnego pokrycia w faktach.

Ilość wypadków w Polsce wcale nie jest najwyższa w Europie, najwyższa jest
śmiertelność takich zdarzeń, a to raczej dowód kiepsko działających służb
ratownictwa, a nie holokaustu na ulicach miast. Zagrożenie mieszkańców utratą
życia w zdarzeniu drogowym najwyższa jest w Grecji i Portugalii (20 na 100
000), Luksemburgu (17), dopiero czwarte miejsce zajmuje Polska (16); podobne
wskażniki - 15 - mają Hiszpania i USA...

[Źródło: IRTAD - Międzynarodowa Baza Danych o Wypadkach Drogowych]

Granicę olewactwa wyznacza raczej pewność siebie - jak widzę znak 40 przed
ostrym zakrętem to istotnie zwalniam, jak widzę to samo 40 na prostej drodze za
miastem, to jadę normalnie 80.


???... Dlaczego w USA, gdzie
> odległości są wielokrotnie większe niż u nas podobnie jak moce samochodów,
> ludzie jeżdżą przepisowo i bez problemu docierają na czas (wyłaczając
oczywiści
> e
> centra wielkich miast) ???... Jakże mądre jest stare ludowe przysłowie: "Gdy
si
> ę
> człowiek spieszy, to się diabeł cieszy"...

Proszę nie porównywać jazdy w USA do jazdy samochodem w Polsce.

Zbyt dużo różnic, których nie ma co nawet przytaczać.

Pozdrawiam,

Niestety część map jest w niskiej rozdzielczości i nic się z tym nie da zrobić.
W Polsce jest jeszcze kilka miast w dobrej jakości, np. Gdańsk, Kraków,
Wrocław. Polceam też pooglądanie świtata, np. Paryża, Nowego Jorku,
Kuwejtu ,Moskwy.
Google ma też bezpłatny program do ściągnięcia z www.earth.google.com Ma te
same zdjęcia, ale dodatkowo można nałożyć na zdjęcie mapę z nazwami ulic,
drogami, kolejami, itp. Jest też świetne narzędzie do mierzenia odległości
(measure). Odległość między budynkami A i B w najwęższym miejscu wyszła 10m a w
najszerszym 30. Fajne, co? Ja użyłem go do zmierzenia długości trasy spływu
pontonowego po Wiśle. Świetnie widać wyspy na rzece, drogi, miesca postoju,
wodowania, itp. A już prawdziwy czad to opcja budynki 3D w USA. Można pod
różnym kontem oglądać np. Manhattan w trójwymiarze. Polceam.

Nowym Jorkiem to Częstochowa nie jest, ale porównywanie jej z większymi nawet metropoliami w Polsce nie jest bezsensowne. Odległości między dzielnicami peryferyjnymi, ilość węzłów komunikacyjnych na przyszłej obwodnicy A1 i rozwiązania komunikacyjne pomiędzy dzielnicami nie dają podstaw do kompleksów wobec większości miast wojewódzkich.


te fakty nie zgadzaja sie z faktami
Prosze bardzo oto fakty: 85% mieszkancow
Szwecji mieszka w miastach. Czy w takiej
sytucacji mozna mowic, ze ktos ma
"wielkie odleglosci" do pokonania zeby
zobaczyc czlowieka? Dla mnie jest to
rozumowanie smieszne. Tych 85% to nie dotyczy.
Do tego dochodza ci, ktorzy w okolicy miast mieszakaja.
Okolica jest pojeciem nieprecyzyjnym i mozna
ja roznie definiowac ale nawet jesli bardzo
skromnie przyjac, ze dotyczy to ledwie dalszych 5%
mieszkancow to mamy juz 90% ludzi czyli
prawie wszytskich w miastach. Zdecydowana
wiekszosc populacji mieszka na poludniu
- akurat znam Szwecje i nikt nie bedzie mi
bajek opowiadal, ze powiedzmy od linii
Uppsala-Sztokholm w dol jest iny klimat
niz w Polsce, jesli idzie o liczbe
godzin slonca w roku.

Wnioski "klimatyczno-odleglosciowe"
dotycza jedynie kliku procent ludnosci
na polnocy, faktycznie slabo zaludnionej
i slabo naslonecznionej. Dodajmy, ze 2%
calej pupulacji Szwecji to Laponczycy,
ktorzy od pokolen w takich warunkach mieszkaja.

,,,,no wiec o piwie moge rozprawiac dosc dlugo.Piszac z perspektywy czasu i
odleglosci,fachu wykonywanego,doswiadczenia i roznych innych uwarunkowan,moge
stwierdzic jednoznacznie iz PIWO w Polsce zaginelo i raczej w ciagu
najblizszych kilkunastu lat sie nie odnajdzie.A to za sprawa nasaczenia
chmielowego rozczynu,cukru,jeczmienia i innych skladnikow bardziej i mniej
szlachetnych szmalem dzikim i beznamietnym.Za sprawa przejecia browarow
polskich przez Kampanie Piwowarskie ,niemcuf,ccchhh...eeep olendrow,oraz
wszelkiej masci wywrotowcow ,ktorych jedynym celem bylo wyprodukowanie
duuuzo,taaaanio,byle jak i na najnowszych liniach do bardzo szybkiej produkcji.
Nie jest moim celem wymienianie nazw producentow tego szlachetnego trunku.Bo to
jakbym im robil reklame ,badz antyreklame. Nie placi mi za to zadna ze
stron.Chociaz jakbym dostal taka propozycje podjalbym sie dzialania i stworzyl
mape piwna Polski,nie przymierzajac jak jakis Bikont ,czy inny smakosz uczynil
z restauracjami.Ale pokad co powiem Wam .... Tak szybkiej rozpierdalanki jaka
nastapila z browarnictwem w Polsce to nie widzialem nigdy i na zadnym
przykladzie. Nooo...moze przemysl tytoniowy podobnie dziala.Ale do sedna.Kolega
moj pracuje na linii rozlewniczej w jednym z polskich miast .Do butli i puszek
leja tam kilka gatunkow piwa.Zwykle i mocne. I tylko w tym przypadku

> - czy te nasze polskie TGV ma zatrzymywać się tylko w wielkich miastach, np.
> powyżej 200 tys. mieszkańców czy również w miastach typu Kalisz czy Ostrów?

według planów szybkiej kolei ma powstać jedna stacja dla Kalisza i Ostrowa. Jest
to uzasadnione ponieważ:
1) miasta sa za blisko na dwie stacje
2) miasta sa za male na dwie stacje
3) razem maja ponad 200 tys mieszkanców (a biorac pod uwage potencjalnych
pasazerow z calego subregionu to ponad 250 tys)
4) odleglosci z regionu kalisko-ostrowskiego do Wroclawia, Lodzi, Poznania sa
podobne w granicach 110-120 km

I chyba tak powinny powstawac inne stacje w Polsce. Jest wiele takich miast dla
ktorych ze wzgledu na odleglosci czy ilosc mieszkancow brakuje uzasadnienia
ekonomicznego badz technicznego.
Natomiast powinny powstawać stacje ze wzgledu na caly region, w tym przypadku
kalisko-ostrowski(poludniowo-wielkopolski). paulos pisze o Bydgoszczy a przeciez
tuz obok jest Torun jego mieszkancy a takze goscie przyjezdzajacy do Torunia na
pewno chieliby stacji gdzies pomiedzy tymi dwoma miastami.

Nie wolno rowniez zapomniec ze szybka kolej powinna polaczyc Polske z innymi
krajami. Poznan-Berlin, Wroclaw-Drezno, Wrocław-Praga to powinny byc moim
zdaniem w miare mozliwosci jak najszybciej wybudowane polaczenia, tak aby to
"polskie TGV" bylo mocne ekonomicznie.

Nalezy zauwazyc rowniez ze ma to byc zupełnie nowa linia

Jeżeli Was jeszcze interesuje ten temat to chciałabym dorzucić kilka bardzo
ciekawych miejsc w Polsce.
Kościół Pokoju w Świdnicy - na świecie istnieją dwa takie i oba w Polsce
Kościół pochodzi z czasów nietolerancji religijnej, z okresu panowania
Habsburgów.Wybudowano go według warunków określonych w pokoju westfalskim z
1648 r.Na skutek interwencji króla szwedzkiego i starań ewangelików śląskich
cesarz zezwolił na wybudowanie trzech kościołów poza granicami miast:Głogowa
(szybko się zawalił), Świdnicy i Jawora.Obwarował to jednak surowymi warunkami.
Budowle musiały być usytuowane poza miastem w odległości strzału armatniego od
murów miejskich. Kościoły należało wznieść w konstrukcji szkieletowej z drewna,
gliny i innych "nietrwałych materiałów", bez wieży i dzonów, a czas ich budowy
nie mógł przekroczyć jednego roku. Warunki sformułowano tak, aby kościoły były
tylko tymczasowe. W późniejszym czasie zaczęto je nazywać Kościołami Pokoju .
Kościół w Świdnicy ukończono w 1657 r.Jak na budowlę szkieletową jest
ogromny. Mieści 7500 osób, w tym 3000 może zająć miejsca siedzące. Wnętrze jest
pięknie malowane. Dookoła znajdują się empory.
Byłam w nim dwa lata temu, w czasie remontu., a i tak był śliczny. W Jaworze
nie byłam, ale sądząc ze zdjęć ten z Jawora też jest piękny.
W ubiegłym, albo w tym roku oba kościoły zostały wpisane na listę światowego
dziedzictwa.
Pozdrawiam
myszamk

Gość portalu: Krzys napisał(a):

> Jesli zdecyduja sie byc tu na stale i pokonaja chorobe zwana "tesknota"

Choroba zwana "tesknota"..........???????
Mieszkajac w Stanach placisz za tlefon do Polski mniej, niz czesto musisz
zaplacic w Polsce za rozmowe miedzymiastowa. Koszt biletu lotniczego z NJ do
Warszawy to w porownaniu do zarobkow inzyniera mniej wiecej tyle, ile bilet
pociagiem ekspresowym z Warszawy do Gdanska, a leci sie krocej niz przejazd
koleja z Rzeszowa do Szczecina. Tyle ze zmiana czasu w przelotach
miedzykontynentalnych daje sie co poniektorym we znaki.
A ze nie masz czasu wyskoczyc na pare dni i zobaczyc sie z rodzina i
znajomymi??? Nie zwalaj tego na odleglosci i nie uzywaj tu slowa "tesknota". Po
prostu zrobiles sie "couch potato" i nie chce sie tobie ruszac z domu, albo
wybrales cale dwa tygodnie urlopu w zimie na narty albo Meksyk.
W praktyce ludzie ktorzy przeniesli sie do odleglych od rodziny i znajomych
miast w Polsce maja mniejsze mozliwosci kontaktu niz ci zza oceanu. A wszysstko
zalezy od dobrych checi.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2004.

Wbrew pozorom ta informacja jest bardzo ważna...Bo jest to punkt
charakterystyczny od, którego mierzy się odległości do wszystkich miast w
Polsce. Oczywiście w ogólnopolskim wydaniu ma to mniejsze znaczenie, ale w
lokalnym jest różnica kiedy powie się 20 km od Warszawy (wtedy wszyscy myślą
"od granic Warszawy") a od Pekinu. Tak samo trudno jest powiedzieć że Ząbki leżą
pod Warszawą w sytuacji gdy znaczna część dzielnic Warszawy leży dalej od
centrum niż Ząbki, a same Ząbki z dwóch stron otoczone są granicami
administracyjnymi Warszawy (uważam zresztą, że Ząbki są bardziej warszawskie niż
Rembertów). To że ciągle mówie o Pałacu Kultury ma także inny sens. Bo jak się
okazuje czas dojazdu z Zielonki do Warszawy moze wynieść np 1 minutę (wystarczy
przekroczyć granicę miasta) podobnie jak w Ząbkach czy Markach. Dlatego zawsze
podkreślam o którym miejscu w Warszawie mówię. Jechać do Warszawy można, ze
Szczecina ale w lokalnym wydaniu mówiąc ,że jedziemy z Ząbek do Warszawy to w
rzeczy samej nic nie mówimy.

Maciej Weber: Stadion Narodowy
Taki gmach w tym miejscu miasta to degenracja jednej z najciekawszych pod
względem potencjału okolic Warszawy. Okolice letniej rezydencji królów Polski
zamiast eleganckiej dzielnicy rezydencjonalnej zamienią się w parkinkg i arenę
dla burd i pijackich biesiad kibiców. W normalnych krajach stadiony stoją na
obrzeżach miast. Żenada i wstyd. Jakby komuś przyszło do głowy stawiać taki
budynek w odległości 200 metrów od Luwru czy pałacu Buckingham to by go wysłano
na badania psychiatryczne. Tylko w Polsce może komuś bezkarnie przyjść taki
pomysł do głowy.

mimo wszystko to moje miasto
czytam, czytam co zawiera to forum i trudno o właściwy komentarz.
Jestem rodowitą Starachowiczanką i zawsze będe czuła sentyment do tego miasta.
Teraz odwiedzam w nim moich rodziców. Starachowice zmieniły się od czasu
mojego wyjazdu na studia w 1993 roku.Myśle że mimo wszystko zmieniły się na
lepsze jeśli chodzi o pewne inwestycje. Wiadomo że z pracą jest tam ciężko,
ale w którym mieście w Polsce poza kilkoma największymi jest dobrze. Jest tam
momentami obskurnie, ale takich miast w Polsce jest ogromna większość.
Obraz Starachowic , łącznie z tzw."aferą" to zminiaturyzowany obraz całej
Polski.
Obecnie mieszkam, pracuje i żyje na Podhalu. Jest tu inaczej niż w
Starchowicach głównie dzięki dolarom z USA i ciągłemu emigrowaniu ludzi. A
kto nie ma zaplecza w USA żyje podobnie jak w Starachowicach.

Lubie Starachowice za ładne położenie w sąsiedztwie lasów.

Jestem też absolwentką IILO i dobrze wspominam tą szkołę. Dzięki niej bez
problemu dostałam się na studia. Twierdzę że jak się człowiek uczy to
nauczyciel w niczym mu nie może zaszkodzić.

Ciekawa jestem co Wy inni Starachowiczanie mieszkający obecnie poza sądzicie
o tym mieście patrząc z perspektywy czasu i odległości.

Pozdrawiam wszystkich.

Międzynarodowy port lotniczy w Toruniu
W "Newsweek'u" z 3.08 przeczytałem tekst, z którego wynika iż marne są szanse
by w Polsce uruchomić tanie latanie do Europy. Pytam więc: dlaczego nie
możemy rozbudować naszego lotniska? Zauważcie, do miast takich jak: Poznań,
Bydgoszcz, Konin, Włocławek, Łódź, W-wa, Olsztyn, Trójmiasto mamy nie więcej
jak 2.5 godziny jazdy samochodem lub pociągiem, więc dlaczego nie zrobić z
naszego lotniska portu lotniczego w pełnym tego słowa znaczeniu? Wiem, że
trzeba wyłożyć kilkadziesiąt milionów złotych, ale sam (gdyby taka szansa
istniała) wyłożyłbym parę groszy na akcje firmy. Bliskość Bydgoszczy z jej
portem lotniczymy (w/g tekstu, na który się powołuję, PPL nie mają interesu w
tanim lataniu) tylko pomogłaby proponowanej inwestycji, bo znalazłoby się
lotnisko zapasowe w odległości godziny jazdy, a i pomysł nie odbiega chyba
daleko od strategii Ministerstwa Infrastruktury.
Władze Miasta zawsze sprzyjały lotnictwu, może więc pora zacząć działać?
Z nadzieją zerkam w przyszłość na port lotniczy im. 4 Pułku Lotniczego ....
KW

*****
UsunTokwis@uslugi.torun.pl
Sklep internetowy: www.uslugi.torun.pl
*****

oskar58 napisał:

> Do Roberta. Nie ma sie o co obrażać.

Nie obrażam się. Po prostu lubię mówić o faktach.

> O tym, że nie lubisz zabytków,
> świadczy ostatnia twoja relacja ze szlaku bocianich gniazd.

A to niby dlaczego?

> przeważają w niej zdjęcia przyrody: bociany, krzaki i rzeka i
> zabytkowych pojazdów: wóz konny, budynków: szopa i rozpadająca się
> chałupa, a obóz zagłady w Trablince nazywasz "atrakcją" turystyczną.

Owszem. Po prostu przedstawiałem to co widziałem. Gdyby by tam były setki
pałaców to bym je przedstawił.
A Treblinka to dla dzieci jest właśnie "atrakcją".

> Każdy dzień kończysz statystyką o kilometrach przewyższeniach i tp.

W tym celu aby pokazać, że przejeżdżając niewielkie odległości po płaskim
terenie można świetnie spędzić czas.

> Jak się udała
> wycieczka po Jurze Krakowsko Częstochowskiej, czy jest już gotowa
> relacja.

W trakcie pisania.

> Ciekaw jestem co zwiedziłeś w Częstochowie i Krakowie.

Będąc z dziećmi unikam wjazdu do dużych miast więc ani w Częstochowie nie byłem
ani w Krakowie. Gdy wielkie miasta w Polsce będą miały inne nastawienie do
rowerowych turystów to wówczas będzie sens je zwiedzać. Puki co z dziećmi jeżdżę
po bezpieczniejszych drogach.

Pewnie już pytanie nieaktualne, ale... Połączenie z Polską najłatwiej z miast, które na mapie znajdziesz w zachodniej części Ukrainy, z Charkowa z kolei i Doniecka droga potrwa ponad dobę zapewne. Pytanie o "ciekawość" jest bardzo subiektywne, bo to zależy, czego szukasz. Geograficznie mnie bardzo się podobają pagóry Podola w rejonie Winnicy, ale musisz się liczyć z tym, że odległości między atrakcjami są proporcjonalnie większe niż w POlsce, bo i kraj jest większy. Charków jest dużym miastem, dość ciekawym, choć specyficznym. Choć leży daleko na wschodzie, wyglada nawet dość europejsko (jak na lokalne warunki). Co do Doniecka, to choć jest centrum okręgu przemysłowego, nie jest bardzo zanieczyszczony (nie są to "ukraińskie Katowice"). Tarnopol - w mojej opinii - to takie dość "zapyziałe" miasto. Drogi tam jedne z najgorszych spośród ukraińskich miast, w których byłem. Pozdrawiam

Urbanisty przy tym nie bylo
Jak sie planuje lokalizacje hipermarketu?

- z dala od centrum, gdyz trzeba dojechac autem, potrzeba duzej powierzchni na
parkingi; stara infrastruktura nie jest do tego dostosowana - czesto w centrach
ogranicza sie ruch samochodowy

- z dala od centrum "bis", gdyz ceny terenow (kupna lub dzierzawy) przy tej
wielkosci sa zbyt wysokie w porownaniu z peryferiami miast

- najkrotszy dojazd z drogi szybkiego ruchu lub lepiej z autostrady, tak by
ograniczyc do minimum wzrost ruchu drogowego na lokalnych drogach dojazdowych

- w odleglosci do 30km od duzych aglomeracji miejskich, gdyz czas to pieniadz.

Jak spelniaja te kryteria hipermarkety w Polsce?

Male sklepy roznego typu (oczywiscie nie z gwozdziami) dobrze prosperuja tylko
w ulicach handlowych w centrach miast, gdzie przewija sie ogromna liczba ludzi,
w tym turystow.
W osiedlach przetrwa tylko piekarz, rzeznik, maly spozywczy sam... bo moze
troche drozej ale za to blisko, no i otwarte w niedziele.
Tak to wyglada za granica.

> Dopóki ceny nowych mieszkań będą takie wysokie a zarobki takie niskie.
> Poza tym, wbrew pozorom, to czasem wygodniej mieszka się w bloku z wielkiej
> płyty, niż w bloku realizowanym w nowej technologii. Różnice dotyczą głównie
> odległości pomiędzy budynkami i ilości powierzchni komunikacyjnej w budynkach.
> Nowe inwestycje są stawiane 4 m od granicy działki i wykorzystanie gruntu
jest
> maksymalne zgodnie z prawem budowlanym. Powoduje to, ze budynki są w
odległości
>
> 8 metrów od siebie i sąsiad sąsiadowi zagląda w okna. Poza tym ilość
> powierzchni wspólnej jest ograniczana, bo liczy się maksymalizacja zysków, a
> ludzie płacą za powierzchnię mieszkalną.
>
> Tak wiec nie zawsze nowsze jest lepsze.

Dokladnie takie wrazenie mialem bedac u znajomych na Kabatach przy Pata
Telekiego. Wszystko wybetonowane od stop do glow - zero zieleni. Moze bloki na
Sluzewiu nie sa najlepsze, ale tam za to jest naprawde duzo przestrzeni :) tzn
nie wiem czy chcialbym tam mieszkac zawsze, bo na razie wynajmuje, ale kto
wie... moze?

> Zwróccie uwagę, ze w obiektach burzonych nikt nie chciał mieszkać i koszty
> utrzymania drastycznie rosły. W Polsce jeszcze czegoś takiego nie ma i nie
> podejrzewam, by kiedykolwiek było.

Dokladnie tak jest teraz w Niemczech - puste bloki z wielkij plyty sa burzone,
bo za bardzo obciazaja swoim trwaniem budzety miast. Inna sprawa, ze dotyczy to
glownie wschodnich landow, skad na zachod wyjechalo sporo ludzi.

Zamość leży w Polsce
...B , D.
Jedyna przyzwoita droga do tego zapomnianego miasta prowadzi z Warszawy przez
Lublin , od strony Krakowa nie wiem jakby się nie kierować - trzeba
przynajmniej krótki odcinek przejechać drogą gminną ,a nawet gruntową.
Najbliższa autostrada bedzie może za kilkanaście lat w odległości ok. 200
km. !Dojazd koleją jest bardzo utrudniony, zarówno z pólnocy jak z zachodu.
Zdarzało mi się ,że gdy rozmawiałem z ludźmi... na hasło Zamość nie potrafili
umiejscowić miasta na mapie , często umieszczali go gdzieś pod Białymstokiem
( jest tam rzeczywiście osada o takiej nazwie:-)) lub w jeszcze bardziej
oryginalnych miejscach naszego pięknego kraju. Przemysł jeśli w ogóle był w
tych stronach - umarł śmiercią naturalną , inwestowanie w rolnictwo
zdecydowanie nikomu sie jeszcze nie opłaciło!, turystyka ? ludzie jadą na
Mazury, w góry, nad morze, do ciepłych krajów , na Zamojszczyznę bardzo
nieliczne wyjątki - jacyś desperaci zapewne. Wypada także wspomnieć ,że
Zamość utracił rangę miasta wojewódzkiego i od kilku lat jest zaledwie jednym
z ponad 300 miast powiatowych
Czy Zamość ma przyszłość?

Drodzy Państwo... spróbuję jeszcze raz
Duopol w przypadku Łodzi i Warszawy już istnieje, na razie nieformalnie i bez
regulacji prawnych. W przypadku satelitarności to zwracam uwagę, że sprawny
kierowca przejeżdża Polskę w poprzek przez 8 godzin i to po naszych drogach,
więc wątpienie w satelitarność Warszawy i Łodzi i argument, że odległość ma tu
znaczenie przemilczę jako nieprzemyślany. Radzę zainteresować się tematyką,
ostatecznie wystarczy zwykły atlas i analiza odległości w przypadków ośrodków
miejskich w innych częściach świata. Kochani jest kilkadziesiąt miast których
wielkość (chodzi mi o długość lub szerokość) jest większa niż odległość między
granicami Warszawy i Łodzi.
I na koniec uważam, że Warszawa aby się dalej rozwijać musi wchłaniać Łódź i
dla Warszawki to dobre i konieczne. Natomiast Łódź, no cóż, może być tylko
lepiej... dlaczego?
Kilka danych:
..... Łódź ma drugie miasto jeżeli chodzi o ilość wydawanych tytułów magistra,
jedno z ostatnich miejsc jeżeli chodzi o ilość mieszkańców z wyższym
wykształceniem (wszyscy wyjeżdżają);
..... w Łodzi rośnie zatrudnienie, ale spada średnia płaca, firmy które tu
inwestują robią to tylko i wyłącznie z uwagi na niskie koszty pracy, a to nie
wróży nic dobrego w przypadku wahnięcia koniuktury
..... w Łodzi średnia długość życia mężczyzn wynosi 57 lat i jest najniższa w
całej Polsce
..... i tak można bez końca

Witamy Gorzów!
Gratulujemy Premiera! :)

Ad rem,

Jest kilka znaczących różnic.
Gorzów jest porównywalny wielkością z Zieloną Górą. W Lubuskiem inych dużych
miast nie ma.
Bydgoszcz jest znacznie większa od Torunia.
W regionie pozostaje: Włocławek, Grudziądz, Inowrocław. TVP o/Bydgoszcz musi
prowadzić zrównoważoną polityke w oparciu o studio w Bydgoszczy.
Nie ma potrzeby faworyzowania Torunia kosztem Włocławka, Grudziądza.

Dystans pomiędzy Gorzowem i Zielona Górą to ok. 110 km. Podobnie jest w
przypadku: Wrocław - Opole, Kraków - Rzeszów itd..
Od granic Bydgoszczty do Torunia to zaledwie 35 km. Są w Polsce miasta w
których poruszanie się jest bardziej kłopotliwe niż pokonanie tej skromnej
odległości Bydgoszcz - Toruń..

Wszystko to sprawia, że porównanie Gorzowa do Bydgoszczy jest nietrafne.

Od 5 lat mieszkam w Bydgoszczy, wczesniej mieszkalem i studiowalem w Gdansku.
Czesto bywam w stolicy, 3miescie, Toruniu.
Kazde z tych miast jest inne. Co innego pojechac gdzies na weekend, wakacje, co
innego mieszkac. Przeciez nikt codziennie nie chodzi do knajpy, kina, teatru
itd, itp (No chyba, ze wygral w lotka i nie pracuje).
Jesli faktycznie oczekujesz od Bydgoszczy super knajp i kafejek oraz ich
ogromnego wyboru to mozesz sie rozczarowac chociaz jest kilka fajnych:
- 10,5,
- sowa
- Reggio
- Amsterdam,
- Mozg (troche inny, ale pisza o nim w calej Polsce)
- jest tez fajna knajpka kolo Sogo (zapomnialem nazwy)
- Mlyn na Wyspie Mlynskiej

Poza tym osobiscie mieszkam w Fordonie (poza blokowiskiem) i jestem bardzo
zadowolony:
- wypady rowerem nad Wisle, Strzelce, wawozy i piekne lasy w odleglosci 1-2 km.
- cisza i spokoj,
- zaglowka- Zalew Koronowski- 25 km,
- jezioro- plaza w Borownie,
- jazda konna w kliku miejscach
- basen zima,
- Myslecinek, tez rowerem inaczej jest zbyt tloczno.
Kultura:
- Teatr Polski- mozna sie wybrac raz na kwartal, jest calkiem fajnie
- Filharmonia Pomorska
- Opera Nova-

zawsze mozsze pojechac do Torunia do Horzycy.
Blisko i nie dostrzeglem nigdy niecheci do moich tablic CB.

Hans

Przyjmując typologię europejską jest miastem średnim. Swoją drogą Bernardzie,
Twój język stał się ostatnimi czasy wyjątkowo wredny i opryskliwy. Nie poznaję
osoby. Policz ilość miast do i powyżej 100 tyś. w Polsce, nie wspominjąc o
większych. Idąc Twoim tokiem myślenia duże miasta to te powyżej 2-3 mln., a
takich w Polsce nie ma. Nie porównuj realiów zza Atlantyku do polskich.
Pozdrawiam
Ps. Łatwo chwalić Tadeusza J. zarabiając w dolarach i śledząc Gorzów z
odległości 10 tyś km:) Ot autorytet!

Czy Olsztyn stać na trzy lotniska? Chyba nie, bo to jedno z biedniejszych miast
w Polsce. Szymany aby stać się lotniskiem z prawdziwego zdarzenia wymagają
ogromnych nakładów finasowych. Jako port regionalny, z koniecznosci nim pewnie
zostanie bo małe co nieco już tam jest. Jako byłe lotnisko wojskowe jest
schowane daleko od boga i ludzi i tych ograniczeń nikt nie obejdzie. Dwa
lotniska w odległości 20 km to luksus na który nie stać najbogatszych. Albo
Dajtki, albo Gryżliny ze wskazaniem jednak na Dajtki. Na Gryżlinach nie ma nic
(bo sprawy nie załatwia mały budyneczek i trzy stojanki pod samoloty, na
Dajtkach będzie (czy to się dajtkowiczom podoba czy nie)pas betonowy długosci
850 m. I to już załatwia sprawę lokalnego ruchu pasażerskiego i turystycznego. A
Rada Osiedla Dajtki "rzucająca się pod koła" w obronie mieszkańców niech zacznie
wreszcie myśleć, zamiast wypisywać bzdury typu startujące jeden za drugim w
odległości 300-400 m od budynków czterosilnikowe samoloty. Takie argumenty tylko
was ośmieszają.

Możliwość partycypacji istnieje w wielu dziedzinach, również w sferze
planowania zagospodarowania przestrzennego. Jednak, kiedy w grę wchodzi interes
publiczny głos niewielkiej grupy ludzi nie ma znaczenia. Ratownictwo medyczne w
Polsce rozwija się zaledwie od kilku lat. Nigdzie na swiecie nie przenosi się
szpitali, które zwykle są w centrum miast z powodu uciązliwości lądowiska dla
helikopterów. Nigdzie też nie pyta się okolicznych mieszkańców o zdanie w tej
kwestii. W Niemczech czy Stanach Zjednoczonych lądowiska są na dachach szpitali
i nikomu nie przyjdzie do głowy protestować.
Jeśli lądowanie nie częściej niż raz dziennie helikoptera jest nie do
zniesienia, to zawsze można sprzedać dom i się wyprowadzić na wieś.
W rozporzadzeniu ministra zdrowia obligatoryjne jest tworzenie ladowisk koło
szpitala w takiej odległości, żeby nie wozić chorego karetką.
Chyba nie sądzisz, ze z powodu protestu woj. opolskie będzie jedynym, gdzie
zamknie sie oddział ratunkowy w najlepiej wyposażonym szpitalu z powodu braku
lądowiska?

Wszystko sie zgadza co napisales : Z Poznania wszedzie blisko nad morze i w
gory a tylko Krakow ma blizej do Italii. Blisko to kwestia wzgledna 200-300 km
dla ciebie to blisko dla innego to b.daleko . Napewno w Polsce wszedzie moze
sie podobac i wszedzie mozna mieszkac ale obiektywnie mowiac zjechalem Polske
we wszystkich kierunkach . Odwiedzilem wszystkie duze i mniejsze miejscowosci i
to co piszesz o okolicach poznania w odleglosci 60 km to tez sie zgadza ale
jednak brakuje tam tego czego nie brakuje w Trojmiescie - morza i plaz. Wlasnie
tam jest wszystko to co napisales o okolicach Poznania. Do jezior szwajcarii
kaszubskiej tylko 30 km a - tam tez sa wzgorza do ponad 300m wysokosci z
wyciagami narciarskimi , odbudowane na skale swiatowa stare przepiekne miasto
hanzeatyckie Gdansk , kurort nadmorski Sopot i nowoczesna Gdynia a to wszystko
jest w jednym miescie skomunikowanym przy pomocy SKM i innych srodkow
komunikacji w Trojmiescie . Pokaz mi w Polsce lepsza lokalizacje duzego miasta
jak wlasnie aglomeracja gdanska. Sam jestem z pieknego Wroclawia ale
obiektywnie patrzac z zagranicy tak to widze i inni tez to potwierdza.
Wszystkie miasta nadmorskie sa bardziej atrakcyjne od miast polozonych w glebi
ladu . Taka jest prawda .

Byłem w takiej sytuacji. Nie miałem (dosłownie i bez przenośni) co jeść. I
wiesz co? Szukałem wtedy pracy W CAŁEJ POLSCE. Nie tylko w W-wie. Szukałem
wykorzystując gazety, internet, nawet telegazetę. Pożyczałem pieniądze i
jeździłem na spotkania do innych miast (byłem m.in. w Poznaniu). Bo jeśli
człowiek jest naprawdę zdeterminowany, to nie będzie się tłumaczył tym, że w
odległości 20 km od jego domu nie ma pracy. Ja rozumiem, że Polacy nie są z
natury mobilni i każda zmiana rejonu zamieszkania napawa ich przerażeniem. Ale -
jak trzeba to trzeba.

Ps. Nie zależy mi na Twoich pozdrowieniach. I nikogo nie obrażam. Nie ja jeden
jestem zdania, że do pracy trzeba entuzjazmu i wiary. Do jej znalezienia -
także.

Firma reklamująca się w ohydny sposób
Poniżej zamieszczam adres firmy, która reklamuje się zaklejając każde możliwe
miejsce na mieście swoimi obrzydliwymi plakatami. Ostatnio jej "reklamami"
oblepiony był na przykład słup mierzący odległości d miast w Polsce i Europie
przy rondzie Dmowskiego. Zróbmy firmie numer i wyślijmy jej mailem informację
co o tym myślimy. Oto jej adres (z ulotek) Aleje Jerozolimskie 44 lok. 1017
piętro X tel 333 74 33 (od 11 do 17) 0 502 976 234 fax 333 73 37
prawko@alfsa.pl www.alfsa.pl


> WPR i WPI tak. WND nie - to spore miasto w sporej odleglosci od
> Warszawy.

Akurat z samego ND nie znam ale znam osoby co codzinnie dojeżdżają do Warszawy do pracy spod Płońska, jest w takiej samej odległości co Góra Kalwaria, Ożarów czy też Grodzisk Mazowiecki a bliżej niz Sochaczew. Wszystko to gminy i miasta satelickie gdzie na większe zakupy jedzie się do warszawy i większość pracuje w Warszawie. Pomijam przypadki jak młode osoby, które pracują i mieszkają w Warszawie a pochodzą z tej miejscowości.

Jestem daleki od generalizowania ale jako osoba spędzająca część tygodnia w Szczecinie a część w Warszawie, wierzcie mi ale sposób poruszania się po tych 2 miastach jest zupełnie inny. Tryb życia i pracy wymusza w sposób naturalny większą nerwowość na drodze w Warszawie i chcąc nie chcąc będąc poza Warszawą przenosi się te nawyki.

> A poza tym konia z rzedem temu, kto wsrod wszytkich teelesow
> (trojliterowych skrotow) precyzyjnie zlokalizuje Warszawe, a nie np.
> Lipsko (WLI) bedace mala miescina na peryferiach woj. mazowieckiego
> (ok. 140 km od Warszawy). Kilka miast ma nawet, wydawaloby sie
> czysto warszawskie, oznaczenie dwuliterowe (Radom, Siedlce, Minsk
> Mazowiecki, Ostroleka, Plock, Garwolin, Blonie). Oni tez pracuja na
> opinie o Warszawiakach ;-) Tak samo jak wszyscy jezdzacy autami
> leasingownymi od warszawskiej firmy leasingowej.

Zgadzam się co nie zmienia faktu że tempo jazdy w Warszawie jest dużo większe niż w innych miastach w Polsce.

Nie jestem pewien,czy jest to opinia społeczności Lublińca.Do Katowic czy
Gliwic nie jest znowu Wam tak bliżej.Opole niewiele dalej.Te odległości to
bardziej sprawa związków etnicznych,kulturowych i językowych.Po studiach
świadomie wybrałem pracę na Opolszczyźnie.Los sprawił,że po reformie
administracyjnej (tej gierkowej) wylądowałem w Gorzowie Śl.Nie dam powiedzieć
nic złego na Ślązaków to wspaniali ludzie.To co na Śląsku jest dla
Częstochowian złe to bardziej sprawa mieszkających tam goroli i samych
Częstochowian.Na początku funkcjonowania woj.Śląskiego powiedziałem publicznie -
będzie nas Częstochowian na Śląsku dokładnie tyle ile zdołamy wnieść naszą
pracą,dorobkiem,inteligencją,potencjałem,wiedzą a to nie to samo co wszczynanie
etnicznych wojen,nienawiści czy wrogości.
To nie oznacza,że nie żałuję Województwa Częstochowskiego.Żałuję.Proponowałem
nawet na etapie prac nad ustawą by kilka największych miast w Polsce w tym
Częstochowę zrobić województwem grodzkim.Ale to odrębna sprawa na dyskusję nie
tu.Pozdrawiam.

Co jest cennego w tej informacji?
Wydaje mi się to dość oczywiste, że przy ruchliwej ulicy jest więcej kurzu niż z
dala od niej. Można to zmierzyć jak maleje ilość kurzu w powietrzu w funcji
odległości od ulicy lub drogi. Ale co z tego? Co jest wartościowego w tej
informacji?

W Polsce "ekologowie" blokują budowanie obwodnic. Więc jest duży ruch samochodów
przez centra miast. Gdyby amerykańscy naukowcy znaleźli metodę na zmniejszenie
liczby tych polskich "ekologów", którzy bardziej troskają się o życie jednego
bociana czarnego niż o życie i zdrowie tysięcy ludzi mieszkających w miastach!

Bez dobrych tzn. dwupasmowych ulic dojazdowych ,bezkolizyjnych
wezlow drogowych omijajacych centrum miasta i bez poszerzenia
waskich ulic w miescie - taka , albo inna impreza skazana bedzie
zawsze na porazke , do duzych i masowych imprez -ze wzgledu tez na
prawie nie istniejaca baze hotelowa - Radom na chwile obecna nie
jest przygotowany.
A ostatnie pokazy Air Show - dobitnie to wykazaly. Kolejna smierć
lotnikow pokazuje tez, że tego typu pokazy nie powinny sie wiecej
odbywać w Radomiu , to nie jest dobre miejsce , lotnisko znajduje
sie w miescie , otoczone gestą zabudową mieszkalna , dokad tak mozna
igrac ze smiercia ludzka , poswieceniem lotników i ludzi
mieszkajacych w okolicznych dzielnicach miasta.
Te pokazy powinny byc przeniesione na wpelni bezpieczne lotnisko ,
takie, ktore znajduje sie w bezpiecznej odleglosci od miast i
siedzib ludzkich a takich lotnisk w Polsce mozna znalezc -
kilkanascie .

marlon2006 napisał:

> Warszawe widzialem w zdłuż i w szerz kilkanaście razy. Wskaż mi centrum Wawy.

Co ty bredzisz. Gdzieś ty analfabeto był w Warszawie skoro nie wiesz gdzie
jest centrum ? Moze byłeś w Wołominie albo innym Komorowie.
Niewiele jest takich miast z tak wyrazistym centrum jak Warszawa. Nawet ci
co nie byli w Warszawie wiedzą że Marszałkowska i Jerozolimskie to centrum
z wystajacym Pałacem. To widać z odleglosci kilku czy kilkunastu kilometrów.
Gdzie masz drugie takie miasto w Polsce. Puknij się w ten pusty łen i nie
kompromituj się. Moze ci sie Warszawa nie podobać ale nie pieprz że nie ma
centrum.
Jest i stare centrum wdłuż Traktu Królewskiego i w obrębie Starego Miasta,
z Barbakanem, Zamkiem Królewskim, Starym i Nowym Rynkiem.
Boże co za matoły.

Dla tych, ktorzy chca robic specjalizacje za granica, szczegolnie w UK, musza
brac pod uwage to, ze przez okres specjalizacji w zasadzie NIGDZIE nie zagrzeja
na dlugo mniejsca. Specjalizacja z chirurgii ogolnej wg starych zasad na jakich
ja tutaj jestem to okolo 8-9 lat, tzw BST (BASIC SURGICAL TRAINING) i HST
(HIGHER SURGICAR TRAINING). W ciagu ostatnich 6 lat pracowAlem w : Swindon 1/2
roku, Rhyl 2 lata, Manchester 8 miesiecy, Cardiff 6 miesiecy, Wrexham 2 lata,
Bangor 10 miesiecy a mam jeszcze 3 lata do ukonczenia i w kazdym roku nastapi
zmiana miejsca zamieszkania zwiazana ze zmiana szpitala. Taki jest program. Jak
widac troche duzych miast, troche malaych miejscowosci, i tak jest zawsze. Dla
tych ktorzy nie orientuja sie relaich geograficzncznych UK z Bangor do Cardiff
jest okolo 270 mil jadac sensownymi drogami, z Manchester do Cardiff oklo 200
mil. Nie sa to wiec odleglosci, ktore pozwalaja na mieszkanie w jednym miejscu
i dojazdy do pracy. Pisze o tym, zeby mlodzi lekarze chcacy robic specjalizacje
w wybranej specjalizacji w Polsce nie ograniczali sie do jednego regionu. W UK
na ogloszenia na specjalizacje zglaszaja sie ludzie z calego kraju a
konkurencja jest OGROOOMNA.
Pozdrawiam
Doc

Sugeruję zapoznać się z cenami kempingów np. na www.camping.it.
Ceny są różne - nawet w jednym rejonie i często nie mają nic wspólnego ze
standartem kempingu. Radzę wybierać kempingi oddalone od centrum miast (te w
miastach są zawsze droższe i gorsze), a także oddalone od morza (jeśli nie
zależy Wam na plażowaniu). Okolice Pizy i Livorno to drogi rejon jeśli chodzi o
cenę kempingów.
Nie radzę brać zbyt dużo jedzenie - kupując w supermarketach makarony, sosy,
kluski itp. wydacie na jedzenie podobną kwotę jak w Polsce.
Radzę jeszcze zapoznać się z cenami autostrad na www.autostrade.it. Co prawda
odradzam (jak wszyscy) omijanie autostrad przy dłuższych trasach, to jednak
będąc na miejscu i nie pokonując codziennie wielkich odległości można zastanowić
się nad alternatywą.

Kielce ma chyba najmniej sciezek rowerowych w polsce posrod miast
wojew. a spora grupe ludzi jezdzacych na rowerach
to nie jest duze miasta i odleglosci sa niewielkie -
wystarczy stworzyc przelotowe sciezki rowerowe - znakomicie usprawni
komunikacje w miescie
ale buduje sie nowe drogi i w ogole nie uwzglednia przy nich sciezek
rowerowych, w ogole popatrzcie jak malo jest w miescie uchwytow do
parkowania rowerow
ale nie ma sie co dziwic - obecne wladze i radni to sa ludzie
oczarowni motoryzacja - przez lata nie mieli dostepu do tych szrotow
ktore maja - na Zchodzie amok motorowy sie skonczyl jakies 40 lat
temu
wystarczy popatrzec na Holandie i Belgie - dojechanie samochodem
zajmuje ponad 1 godzine, parking, wydostanie sie z powroten - horror
prawdziwy
rowerem - bajka - poza tyn ze w szczycie trzeba uwazac bo jest tlok
- ale specjalne znaki sygnalizacyjne na wysokosci oczu rowerzysty
bardzo ulatwiaja
praktycznie cala Holandie mozna przejechac na rowerze - pomyslane to
jest na kazdym kilometrz rewelacyjnie
to jest genialne urzadzenie - niezwykle przyjazne dla otoczenia i
czlowieka
no ale trzeba podniesc noge - mysle ze dla niektorych naszych
rzadzicieli podniesienie nogi czasem wyzej niz ich szczajacy pies
przy posiadaniu takich d.. moze byc problematyczne - stad
perspektywa dla nich poruszania sie rowerem to by byla po prostu
kara
czarno widze - pastwiskowe dzieci ktore na komunie nawet roweru nie
mialy a poniemiecki juz sie rozpadl nie popra rowerzystow
ale oni ich za to nie wybiora - niech pogadaja z kibolami - to ich
bliscy duchowi przyjaciele od II ligowej druzyny

Powinny byc nastepujace miasta:
Warszawa i Lodz

Krakow i Chorzow

Logistyka podpowiada takie rozwiazanie (bliskosc i szybkosc transportu miedzy
tymi miastami i odleglosc od granicy z Ukraina). Oczywiscie, zalozyc trzeba
pociagniecie A2 ze Strykowa do Warszawy i dalej na wschod (o dokonczeniu od
granicy niemieckiej do Lodzi nawet nie przypominam), dobudowanie A1 z tegoz
Strykowa do polaczenia z A4 w Katowicach. A4 do Krakowa juz jest, dalej na
wschod do granicy z Ukraina musialaby byc dokonczona, rzecz jasna...

Stadionow na miare Euro nie ma w zadnym miescie, wiec to nie jest argument do
dyskusji. Wszedzie trzeba praktycznie budowac od nowa na gruzach starych.
Tradycje pilkarskie w kazdym z tych miast sa duze. Baza hotelowa najlepsza w
Krakowie i Warszawie, ale w Lodzi tez buduje sie kolejne hotele, na Slasku tez
doszlyby nastepne, jesli decyzja bylaby dla nich pozytywna.

Mamy 1 powazny minus - i nie sa nim stadiony. To odleglosc takiego Gdanska czy
Poznania od np Kijowa. Skrocenie tego dystansu i budowa drog to jedyne sensowne
rozwiazanie (dlatego Lodz z Warszawa i Chorzow z Krakowem, nie Poznan, Gdansk
czy Wroclaw). Poza tym W-wa, Lodz i Krakow to najwieksze miasta w Polsce,
natomiast aglomeracja slaska to najwieksze skupisko w kraju. Zgadzam sie, ze
turystycznie od Lodzi czy Chorzowa atrakcyjniejszy jest Gdansk, ale Poznan czy
Wroclaw sa juz porownywalne (czyli tak samo slabo atrakcyjne), a odleglosci do
nich (zwlaszcza do Gdanska), za duze...

Bylem (i to wiele razy, z wyjatkiem Chorzowa, ktory znam slabo) we wszystkich
wymienionych miastach i swoje zdanie nt ich 'atrakcyjnosci' podtrzymuje. Zadne z
tych czterech miast nie jest takze na poludniowym wschodzie (moze Krakow zahacza
lekko o ten region). Mowimy tu o Polsce centralnej i poludniowej. Powtarzam,
logistycznie, to warianty najlepsze. Co do odleglosci (polaczonej z brakiem
infrastruktury drogowej), jest to wlasnie jeden z powazniejszych zarzutow
wysuwanych przez FIFA. Stadiony i atrakcyjnosc to sprawy drugorzedne. Portugalia
miala 1 stadion, a wygrala. Reszte zbudowala/zmodernizowala potem.

Zwyczajny proces na pograniczu, potęgowany nadmuchanymi cenami nieruchomości w Polsce. Już dzisiaj można kupić mieszkanie w Berlinie za 2000 euro metr w dobrej dzielnicy. Za 20-30 lat Polacy będą stanowić co najmniej 30% Frankfurtu nad Odrą i innych okolicznych miast czy miasteczek.
Dlaczego niemieckie władze samorządowe się cieszą?
Macie prawo nie wiedzieć z powodu odległości, że w ciągu ostatnich 10-15 lat liczba ludności wschodnioniemieckich miast spadła o połowę. W większości zostali emeryci, renciści i osoby bezradne. Polacy wnoszą do tych miast nowe życie i przedsiębiorczość.
Jeśli jeszcze zostanie w pełni otwarty rynek pracy dla Polaków w Niemczech, po obu stronach Odry powróci normalność. Już dzisiaj Polacy mają w Niemczech więcej firm niż Turcy. Region przygraniczny Odry przestanie dzielić ostatnia sztuczna bariera.

Widac, ze KE nie takie glupie aby budowac nowe lotniska, gdy stare
sa nie wykorzystane. Sluszne stanowisko w sprawie budowy drog bo te
w Polsce sa w dalszym ciagi "polskie drogi".

Uruchomienie lotniska w Radomiu niezaleznie od przenaczenia pomoze
kazdemu gdy dojazd bedzie dobry i to glowna zaleta tego lotniska, ze
drogi dojazdowe do Radomia z kazdej strony zostana poprawione i o to
powinny walczyc Kielce tez bo wlasciwe polaczenie z Radomiem i jakas
nowa integracja obu regionow bedzie dla obu miast korzystna.

Te wasze pyskowki sa dla mnie niezla rozrywka swiadczaca o waszych
kompleksach. Zamiast "isc razem" aby cos osiagnac ludzie sie
przekomazaja na temat dworcow czy placow. Przy dobrych drogach oba
miasta sa blizniakami bo mniej wiecej tej samej wielkosci i w
odleglosci 30+ minut, dlatego podac sobie rece i sie wspierac a nie
wymyslac glupstwa.

Obic bym nie budowal ale zrobil z Maslowa lotnisko na ktorym by
ladowaly samoloty nie potrzebujace ogromnych linii startowych, taka
sama wskazowka dla Radomia. Dobre nowe samoloty nie musza sie dlugo
rozpedzac czy ladowac a starociom nie pozwalalbym korzystac z tych
lotnisk.

Poparlbym Uniwersystet humanistyczny w Kielcach a w Radomiu
Uniwersytet techniczny (Radom-Kielce Institute of Technology) wtedy
nie byloby niepotrzebnej konkurencji i obie uczelnie zaczelyby sie
rozwijac harmonijnie.

30-40 minut jazdy to standarcie amerykanskim ta sama okolica!

Rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Polsat to straszne badziewie, ale z jednym wyjątkiem. Tym wyjątkiem jest
siatkówka.
Chciałbym żeby, inaczej niż w przypadku Euro, rozsądnie wybierać
miasta-gospodarzy meczów. Umieszczenie grup w Katowicach, Gdańsku czy Poznaniu
będzie porażką. Nie ma co się szarpać na 12-tysięczne hale, które (bez udziału
Polski) będą świecić pustkami. Lepiej mieć 5 tys. ludzi na trybunach w
Olsztynie czy Rzeszowie, gdzie są siatkarskie tradycje, dobra publika i
zaplecze treningowe. Pewnie nikt nie posłucha tej rady, bo w Polsce liczy się
coś innego niż rozsądek. Dało się zauważyć te "polskie" kryteria przy wyborze
miast Euro'12. Odległość między Wrocławiem a Donieckiem jest taka jak między
Wrocławiem a Barceloną. Wszyscy zdrowi? Zamiast wykorzystać Euro do
zaktywizowania "ściany wschodniej" i postawić na Kraków i Łódź, wybrano jak
wybrano. Lepiej byłoby zorganizować Euro wspólnie z Francją: odległości
mniejsze i autostrad nie trzeba budować, bo można skorzystać z niemieckich.

Montaż tych mebli jest bardzo prosty. Z tego co zauważyłem to IKEA tak naprawdę zarabia więcej na usługach takich jak transport, montaż czy kawiarnia niż na samych meblach. Dlatego też taka strategia firmy w Polsce i nie tylko, gdzie nie ma możliwoci np. zakupów przez internet. IKEA mogłaby zyskać odbirców z mniejszych miast i tam gdzie nie ma sklepu. Przykładowo w odległości od 100-300km)od IKEA w Poznaniu jest kilkanaście bardzo dużych miast czyli dość spora ilość potencjalnych klientów lecz ich ilość może niekoniecznie przełożyć się na zyski generowane przez inne usługi ale także co gorsze obniżyć prestiż marki. Dlatego gpmeble rozwija zasięg swoich usług o kolejne miasta.

> A różni tacy ekolodzy, co wiecznie płaczą, że miasto się rozrasta,
rosną
> odległości i siłą rzeczy wzrasta uzależnienie od samochodu.

Mówisz, że są ekolodzy, którzy płaczą, że ludzie nie chcą mieszkać w
centrach miast i wyprowadzają się na przedmieścia albo poza miasta?
Nie słyszałem. I co proponują ci "ekolodzy"? Budowę wielkich
parkingów w centrach miast, aby zatrzymać tam ludzi?

> Bo jest publiczna. Droga zamknięta przestaje być publiczna.

Jeżeli twierdzisz, że droga publiczna to taka, na którą każdy może
wejść lub wjechać dowolnym pojazdem, to w Polsce w ogóle nie ma dróg
publicznych. Na szczęście w polskim "absurdalnym" prawie jest trochę
inna definicja drogi publicznej.

> Te "ważne powody" należałoby udowodnić w normalnej procedurze
środowiskowej

Procedury, decyzje, opinie, pieczątki - dla mnie liczy się szybka
komunikacja zbiorowa. Skoro twierdzisz, że niezbędnie potrzebny jest
jakiś dodatkowy papierek, to lobbuj za zmianą prawa.

> Co mi po omijaniu, jeśli potem na przesiadkę muszę czekać pół
godziny albo iść
> z buta 2 km? Całą oszczędność z omijania diabli biorą.

Zgoda. Są i tacy, co jak w filmie Barei muszą wstawać za piętnaście
trzecia i idą 5 kilometrów na PKS. Komunikacja zbiorowa kierowana
jest tam, gdzie jest najwięcej potencjalnych pasażerów, a ludzie
osiedlają się chętniej tam, gdzie jest komunikacja zbiorowa. Zawsze
pozostanie mniejszość, która ma gorzej, ale często to jest świadomy
wybór.

Wysłuchałem łkań dziewczyny z tkliwym rozrzewnieniem.Od 1985 do 1991 jeździłem do Jarocina zazwyczaj pociągami,zdarzało się na stopa lub co rzadziej autobusem.Mówię o podróżach na Festiwal.Z różnych miejsc w Polsce,z innych festiwali i koncertów: Brodnica,Gorzów Wlkp.,W-wa,różnie.Stada nastolatków,rozmaitych rockowych wyznań tłukło się wagonami PKP,w ścisku i upale,uciekając przed konduktorami,S.O.K.-istami,milicją obywatelską,bratając się i walcząc między sobą po drodze.Z odległości czasu wspominam te podróże z sentymentem.Zawierały się tam znajomości i przyjaźnie często na lata,załoganci z miast z różnych części Polski co roku spotykali się w podobnych miejscach i okolicznościach,lały się hektolitry nędznego przeważnie piwska(Heinekena przywoził wtedy tylko wujek z RFN-u ;)),i nikt k.u.r.w.a wtedy nie narzekał na tłok i chórkowe warunki,liczyła się muzyka,przyjaźń i wolność.Poprawcie mnie jeśli to co napisałem to bredzenie wapniaka i oznaki starczej demencji :) Acha,mam jeszcze dla kolejnego pokolenia przesłanie równie aktualne jak wtedy,gdy je napisano(z Księgi Eklezjasty,St.Testament),nosiłem je przez lata na koszulce jeżdżąc po wszelakich festiwalach: "CIESZ SIE SWOJĄ MŁODOŚCIĄ".Pozdrawiam.Marcyś

> No wiesz. DTŚ z definicji powinna biec przez centrum. Wszystkie
> trasy średnicowe, a jest ich w Polsce wiele, w odróżnieniu od
> obwodnic, biegną przez centra miast.

Nie naciągaj faktów. Gliwice są na końcu tej trasy, więc u nas droga ta nie musi
przebiegać PRZEZ centrum, ale ma prowadzić DO centrum.
Ringi też są potrzebne i nikt ich nie nazywa średnicówką. Wszędzie na świecie są
ringi, obwodnice i w dalszej odległości autostrady.

Nawigacja GPS TomTom Go 930 - test
Od 3 lat uzywam navi TomTom (mam sluzbowa-firma uwaza, ze jest najlepsza) wczesniej Go 710 teraz Go 910,bo robie ok. 120 tys. km rocznie glownie po drogach niemieckich ale nie tylko. Moje doswiadczenia z tym "najlepszym" produktem sa takie, ze nigdy ( powtarzam: nigdy)nie kupilbym tego prywatnie. Pare razy doprowadzala mnie do takiego stanu, ze chcialem ja rzucic na ziemie i podeptac.(nie moglem-bo sluzbowa)W Polsce poza glownymi drogami i planami kilku duzych miast(tez niedokladnymi)nie ma ulic w miastach gdzies ponizej 100 tys.(a ile jest miast powyzej 100 tys.?)W Niemczech mapy sa duzo lepsze ale wprowadzala mnie w takie drogi, ze zeby przejechac to trzeba skladac lusterka (mimo tego, ze jest ustawiona na najszybsza trase), kazala zawracac na autostradzie, itd. Najgorsze jednak jest to, ze roznica pomiedzy tym co pokazuje ta navi a tym co pokazuja znaki np. na autostradzie wynosi ok. 300 m i trzeba bardzo sie pilnowac zeby np. zjechac we wlasciwym miejscu (lepiej wtedy jechec na znki tyko po co wtedy navi?)A jazda po centrach miasteczek gdzie uliczki sa co 20-30 m to juz porazka. Ta navi podaje np. komende "zjedz" ale na ekranie odleglosc 2 km a na tej odleglosci jest kilka zjazdow itd. Pomimo tego,ze oprogramowanie jest co miesiac aktualizowane to nawigacja nie pokazuje obwodnic miast(a sa)i prowadzi przez miejsca ktore sa programowo zakorkowane. Po co mi mp3,mapy USA i inne badziewie chyba tylko po to zeby podniesc czterokrotnie cene. Moi koledzy uzywaja Garmina lub Naviteq-a i sa z nich duzo bardziej zadowoleni.

Wolalabym nie zglebiec zbytnio tego tematu, bo to nie moja cup of
tea jak mawiaja starzy Rosjanie, ale powiem tylko, ze musza istniec
stany posrednie miedzy calkowita uniformizacja i "od Sasa do Lasa".
Osobiscie uniformizacji nie lubie, wole indywidualnosci nawet jesli
sa niepiekne, no, zawsze mnie ciagnelo na boki , taki mój gust:)
Postawiona przed wyborem, zaciekawi mnie bardziej "od Sasa do
Lasa" :-)
Wiem, zaraz zostane skrzyczana za agitke turystyczna :))) ale Madryt
nie ma nic wspólnego z Toledo (75 km odleglosci), ani z Segovia (100
km na pólnoc). Sasiadujace ze soba Salamanca i Avila maja zupelnie
odrebne style architektoniczne, a wszystkie te wymienione miasta
znajduja sie w Kastylii i rozrzucone sa w obrebie ok. 300 km. Kazde
z tych miast ksztaltowalo sie jednak w innej epoce i stad tak
zróznicowane style.

A w Polsce "mój" Gdansk bardziej mi przypomina miasta holenderskie
niz np. Warszawe czy Poznan, bo uwarunkowane to jest przez jego
polozenie i historie.
Lodzi nie znam, bylam chyba raz i bardzo dawno, ale moja siostra
bywa tam czasami u rodziny swojego meza. Po ostatniej wizycie
wspomniala mi, ze ulica Piotrkowska wyladniala :)
Teraz nagle mi zaswitalo, ze oprócz przemyslu tekstylnego Lódz miala
slynna Szkole Filmowa! Przeciez stamtad narybek aktorski i
rezyserski szedl! Co sie stalo? Co sie po drodze schrzanilo? Czemu
to miasto nagle zdechlo?

Skromnie licząc 200-300tys złotych. O ile mało Polaków posiada
własny dom, o tyle bardzo wielu posiada domek letniskowy z działką
pod miastem. Te domki na głowę biją jakością chipboard-vinylowy
repertuar amerykańskiej rzeczywistości, nie wspominając
gomułkowskich opiwniczonych klocków, bo te przetrwałyby eksplozję
termojądrową z realnj odległości.
Ale tutaj dobra wiadomość się kończy. Mój kolega się buduje pod
Warszawą i ma w zasadzie koniec. Używał świetnego budulca i elemetów
i to jest koszt 500 tys, ale ja go oceniam jak średniej wielkości
dworek, w dodatku ogrodzony klinkierowym murem, normalka na warunki
polskie, niespotykane w ogóle w Stanach. Dobre w tym wszystkim jest
to, że dom w Polsce można budować ratami. Mamy do czynienia z
betonem, ceramiką, to materiały odporne na pogodę i można zacząć
kłaść fundament dzisiaj i stopniowo podziwiać efekty własnej pracy.
Tym bardziej, że koszty są początkkowo małe, ława fundamentowa i
mury boczne to kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Wrócę do domków letniskowych. Otóż o ile były one budowane w pewnej
odległości od miast, dzisiaj miasta docierają do tych osiedli i ich
właściciele zaczynają domagać się ksiąg wieczystych, wyznaczają
drogi dojazdowe i zamieniają je w pełni funkcjonalne domy
całoroczne. Polska jest zalana sklepami ze sprzętem budowlanym. Ja
tego lata kupowałem cement niemiecki w opakowaniu z niemieckimi
napisami, polski był na wyczerpaniu. Polskę opanował szał budowlany,
każdy jest w tym temacie ekspertem, włącznie ze mną. Trochę z
konieczności, trochę z ciekawości.

Nie ma Pan pojęcia o branży lotniczej ...
To co zostało ujęte w tym artykule jest słodkim marzeniem osoby posiadającej
argumenty na poziomie szkoły podstawowej co najwyżej gimnazjalnej. Po pierwsze
lotnisko oddalone do 2 godzin jazdy od miasta już znajduje się w tym mieście.
Z tego wynika że Toruń chce mieć 2 lotnisko.

Nie rozumie Pan jak buduje się strategie lotniczą i jakie są jej
konsekwencje. Żadna firma lotnicza nie postawi swojej bazy w Toruniu i nie
będzie tutaj latała jeżeli miasta nie zagwarantuje sumą kilku milionów że to
jej sie opłaci. W obecnej chwili przy takim nasyceniu lotnisk i spekulacyjnych
cenach ropy biznes lotniczy nie jest opłacalny. Ceny za opdrawę lotniczą w
Polsce są wyceniane na podstawie dyrektywy uninej - są bardzo wysokie. Dla
przykładu w sprawie odległości - lotnisko w Pradze jest reklamowane jako
lotnisko blisko Wiednia :D.

Z drugiej strony powtarza Pan fakt że ktoś przyleci nas odwiedzić ... zapomina
Pan że połączeń nie buduje się w jedną stronę. Zawsze połączenie lotnicze
oparte jest o transfer zwrotny a w Toruniu czy Bydgoszczy takie połączeni ma
sens tylko z UK i Irlandią.

Faktem naśmieszniejszym dla mojej osoby jest to, że dwie wioski z centrum
Polski (Polski ,,C'') kłóca sie ze sobą o 2 grosze. Zamiast budować silną
opozycję w stosunku do wielkich miast tworzą dwa maluteńkie miasteczna po
jednym skrzyżowaniu w każdym ....

Gość portalu: Lalalala napisał(a):

I pytania odnośnie samej wycieczki: czy przy hotelach były
> baseny i czy warto korzystać z wieczoru flamenco?

To ja nazwalam Pana Marcina rzemieslnikiem :)
Basenow przy hotelach nie pamietam, ale ja nigdy nie jestem
szczegolnie zainteresowana, a poza tym zawsze przyjezdzalismy
wieczorami i raczej nie bylo czasu na plywanie - moze byl raz,
gdzies przy Lizbonie, moze gdzies jeszcze...
Wieczor flamenco... Wiadomo, ze to przedstawienie dla turystow, ze
nie jest to zadna fajna impreza w klubie, w ktorym spotykaja sie
miejscowi. Jesli zalezy Ci na czyms takim to musisz w Polsce
poszukac i pomyslec, jak to na miejscu zorganizowac - na noclegi z
reguly przyjezdza sie pozno, hotele sa w duzej odleglosci od centrum
miast, wiec trzeba jakos dojechac, wynajac samochod. Pokaz flamenco
organizowany przez Pana Marcina jest o tyle wygodny, ze placi sie i
dalej o niczym nie trzeba myslec... Jesli znasz i lubisz flamenco to
z pewnoscia nie bedzie to dla Ciebie nic takiego; jesli nie, a
chcialabys zobaczyc jak sie tanczy - to mozesz sie zdecydowac. Nas
kosztowalo to 25 euro - w sumie nie raz w knajpie wydaje sie w jeden
wieczor wiecej... Ja nie bylam specjalnie rozczarowana, ani tez pod
jakims wielkim wrazeniem. Oprocz samego tanca mielismy tez wieczorny
spacer po uliczkach Granady, z widokiem na Alhambre z przeciwleglego
wzgorza i to jest warte polecenia :)

I tu sie mylisz jarek210, piszesz ze w wiekszosci wiekszych miast juz kompleksy
basenow istnieja, jesli chodzi o ten temat to do takich miast zalicza sie tylko
Poznan (nie wiem jaki tam jest basen) i Wroclaw (ma byc taki sam jak w ZG) tak
czy inaczej zapomnijmy o tych miastach bo odleglosci sa zbyd duze.

Czy ktos z Polkowic, Leszna czy Gorzwowa bedzie chcial sie pofatygowac do
najwiekszego i najnowoczesniejszego i w ogle naj naj basenu w zachodniej Polsce
do ZG to sie jesze okaze tak czy inaczej juz napewno nikt z ZG ani z poludnia
woj. Lubuskiego nie bedzie jezdzil do GW. Polkowic lub Leszna.... nie mozesz
zaprzeczyc :)

"Wachlarze" i utrudnianie wyprzedzania - to jedno. Można z tym
walczyć metodami prawno - administracyjnymi: nakaz utrzymywania
określonej przepisami odległości, zakaz wyprzedzania, zakaz
zajmowania niektórych pasów ruchu itd. oraz ich egzekwowaniem. Co do
jeżdżnia bocznymi drogami, sprawa jest bardziej skomplikowana.
Zapewne, część TIRowców robi to, by ominąć zakazy jazdy w określone
dni lub kontrole IRD; jednak od kiedy w Polsce nie ma
już "najsprawiedliwszego z ustrojów", wszędzie napowstawało multum
małych zakładów, których funkcjonowanie niestety wymaga sprawnej i
wygodnej logistyki. Nie chodzi tu bynajmniej tylko o hurtownie w
centrach miast, pisałem już kiedyś o tym: mieszkam w regionie
głównie sadowniczym. W okolicy o promieniu 20-30 km znajduje się
kilkadziesiąt małych zamrażalni, pakowalni, wytwórni koncentratu
itd., do których regularnie zajeżdżają TIRy, głównie z Polski i
Niemiec, także z Francji, Holandii... Nie wyobrażam sobie
administracyjnego zakazu poruszania się bocznymi drogami w tym
regionie ani możliwości doprowadzenia linii kolejowej do każdej
zabitej dechami wiochy...

Drogi kuroslipie, forumowicze, marszałku Całbecki!

Chciałbym zwrócić uwagę na to, iż w naszym regionie działa już jedno lotnisko -
w Bydgoszczy. Uważam za ogromny bezsens budowę drugiego, i to w odległości 40
km! Czyż nie lepiej będzie, jak Port lotniczy w Bydgoszczy stanie się naszym
regionalnym lotniskiem? Tyle mówi się o połączeniu lotniska z Toruniem! Nie
rozdrabniajmy się, walczmy razem o pozycję naszego województwa, naszych miast w
Polsce. I tak, jeśli zbudujemy kolejne lotnisko, za grube pieniądze, będziemy
musieli utrzymać dwa lotniska. W moim przekonaniu, skoro już uruchomiono
terminal w Bydgoszczy, powinniśmy iść za ciosem i zamiast budować nowe, ulepszać
stare, rozbudowywać je i zapewnić mu taką komunikację z Toruniem, aby nie było
to miasto poszkodowane. I tyle mam do powiedzenia ja, 13-letni E.K.

loppe napisał:

> aha, czyli gdyby było 8 km odległości to trzeba i tak to minimum 100km wpisać,
> natomiast od 100 km w górę już konkretne liczby jak 108 czy 180km

Jest od minimum 100km, zatem można ją wypisać, ale wątpię, żeby konduktor na to
pozwolił. Jak np. będziesz kilka dni w Brnie, bardziej opłaci się korzystanie z
biletów komunikacji miejskiej w systemie IDS JMK - załóżmy, chcesz zwiedzić
Mohile Miru Austerlitz (Slavkov u Brna); kupujesz jizdenke za 23 albo
całodzienny i po sprawie...

>
>
> jak coś zostanie na koniec pobytu to można na tym dojechać aż do celu w Polsce
> czy tylko do granicy Czech się książeczka przydaje?

Tylko na terenie CR. Jeżeli chodzi o przejazdy do Polski - jest kilka punktów
(przejść granicznych, np. Lichkov-Międzylesie, Bohumin-Chałupki) z tzw. "malym
prihranicnim mostem". Do niektórych miast w Polsce można kupić bilet troszkę
taniej, planując przejazd właśnie przez te punkty.

w przypadku zlej pogody dla lotniska w Bydgoszczy moze byc kazde lotnisko w
kraju. w koncu tak bylo podczas niedawnej mgly ktora opanowala wiekszosc miast
w Polsce. Wowczas samoloty lecace do Bydgoszczy kierowane byly do Gdanska. Wiec
nie tluczcie torunczycy jak potluczeni ze jakies lotnisko rezerwowe jest
potrzebne i to jeszcze w odleglosci 50km od bydgoskiego. to jest tylko
niepotrzebna strata pieniedzy podatnikow.

Najwolniejsze tramwaje w Polsce
Coraz częściej słyszę opinie że warszawskie tramwaje niemiłosiernie się
wloką. Mieszkańcy innych dużych miast (Poznań, Łódź) zachwalają swoje sieci i
chyba mają rację. A Warszawa co? Gęsto przystanki, często światła, stary
tabor, krzywe tory. Modernizacja al Jerozolimskich niewiele pomoże bo
pozostaną "podwójne przystanki" które skutecznie wydłużają czas przejazdu
tramwajów.
Może by więc tak wprowadzić jakieś zasady co do rozmieszczenia przystanków.
Np średnia odległość między dwoma przystankami powinna wynosić w granicach
500m a nie mniej niż np 300m. Nie są to duże odległości i większości ludzi
one odpowiadają. Nie powinniśmy podporządkowywać się niewielkiej grupie
niedołężnych bo nas na to nie stać (spadek wydajności pracy z powodu długiego
czasu dojazdu). W innych miastach też są emeryci a jakoś to nieprzeszkadza by
istniał LTR czy PESTKA.

Dużo wykrzykując na tym forum okazujesz się zupełnym ignorantem w dziedzinie
geografii.
Po pierwsze: Berno! Poprosiłem Cię o wskazanie milonowej aglomeracji, która nie
ma lotniska o standardowych parametrach. Nie wiesz widać o tym, że Berno ma 135
tys mieszkańców ( cała aglomeracja 299 tys.) Pozostawiam to bez komentarza!

Po drugie: Liverpool, którego uczepiłeś się jak tonący brzytwy! 452 tys.
mieszkańców, ale jednocześnie część 3.8 milonowej konurbacji
Merseyside/Manchester (zespół miejski: Birkenhead-Liverpool-Warrington-
Manchester). W ogóle nawet nie przyszło mi nawet posądzać Liverpoolu o brak
dostępu do standardowego portu lotniczego, bo w odległości 31 mil (49 km) od
tego miasta znajduje się olbrzymi port lotniczy Manchesteru, z którym łączą
Liverpool 2 autostrady o wysokich parametrach technicznych oraz droga szybkiego
ruchu (czas przejazdu około 30 min). Takich miast w Europie, które nie mają
własnego lotniska i korzystają z lotniska całej aglomeracji jest bardzo wiele
np. Essen. Odległość manchesterskiego lotniska od Liverpoolu nie jest niczym
nadzwyczajnym, wszak to nie 130 km kiepskiej drogi jaka łączy Łódź z Warszawą.
A jest wiele miast w Europie, które mają swoje własne lotniska w podobnej
odległości np. Stockholm, Kijów czy w Polsce: Szczecin, Zielona Góra. My
marzymy o tym, aby lotnisko międzykontynentalne było w takiej właśnie lub tylko
ciut większej odległości od Łodzi! Więc Liverpool poza korzystaniem z wielkiego
potencjału lotniska pod Manchesterem, ma także drugie swoje własne, którego
Łódź może tylko pozazrościć. Te 2300 m pasa startowego położone na niskiej
wysokości (blisko morza) pozwala na przyjmowanie najczęściej wykorzystywanych
na średnich dystansach modeli Airbusów i Boeingów.

Niestety, bardzo się robisz nerwowy w swoich dywagacjach, a to ani o krok Cię
nie przybliża do rozwiązania mojej zagadki, a więc wskazania milionowej
aglomeracji w Europie (Zachodniej, Wschodniej, nawet w Rosji), która nie
posiada lotniska o standardowych parametrach technicznych!

Inne sprostowania:
Port lotniczy Szymany - nie posiada pasa startowego o długości 2500 m,
normalnego terminalu, obecnie także ILS-u, więc nie trzyma się w jakichkolwiek
standardach do utrzymywania reglarnych połączeń, co wiemy z niedawnej
przeszłości Lublinka. Łódź a Olsztym (wraz z okolicznymi miastami)- porównanie
niedorzeczne, jeżeli spojrzy się na potencjał ludnościowy i PKB.
Port lotniczy w Babimoście - otrzymał dopiero w tym roku ILS, terminal o
niskiej przpustowości. Porównanie: Lubuskie a Łódzkie - podobnie nieodrzeczne
(kolosalna różnica potencjału ludnościowego i gospodarczego).

Deszczowo i smutno u mnie - pogodowe "zaduszki" -
Jak sie nie mieszka na stale tam gdzie powinno - tzn. gdzie rodzina, znajomi
i znajome z dziecinstwa miejsca - do standartu odwiedzin 1 czy 2 x w roku -
naleza ....cmentarze.
Nie mam juz wiele rodziny (zyjacej) w moim rodzinnym miescie, wiec bywam
czesciej u tych ktorych juz "nie ma".
Cmentarze wielkich miast sa w pewnym sensie "anonimowe" - nigdy nie znalem
nikogo z tych ktorzy maja groby obok mojej rodziny na Powazkach czy Brodnie.
Mialem kolege, sympatycznego, milego chlopaka ktory podobnie jak
ja "emigrantem" zostal jeszcze w latach 70-tych.
Byl maniakiem sportow samochodowych, jezdzil swietnie i chocby dlatego, w
starych, "dobrych czasach" - pustych autostrad i... "zelaznej granicy" - byl
wspanialym kompanem podrozy do Polski.
Jeden - spal, drugi -jechal i... tak na zmiane -
Umozliwialo nam to wypady do Warszawy ca 2 x w miesiacu - ot, tak sobie na
weekend (nasz rekord - z 2-ma granicami! - 1200 km w 9 godz.) jak sie w piatek
wyszlo w poludnie z pracy w Düsseldorf - kolacja byla w domu, w Warszawie - .
Mlodszy byl ode mnie i do tego... zakochal sie biedak w dziewczynie z Warszawy.
2 x w miesiacu - bylo mu malo, wiec co drugi tydzien - jezdzil SAM!.
1 x nie dojechal, chyba zasnal - pogoda byla swietna, sucha wczesna jesien,
jechal nowiutkim DB-300 i... jedyne drzewo w promieniu ca. kilometra stalo w
odleglosci 30 m od jezdni.
Za blisko stalo! - .
Nieraz wpadam do Niego na maly (w porownaniu z "moimi") podwarszawski Cmentarz.
Tam sie wszyscy znali, z imienia, nazwiska, gdy spotykam tam Jego Matke -
starsza Pani,- w drodze do wejsciowej bramy, prawie przy kazdym mijanym grobie
opowiada mnie jakies "rodzinne story".
Nie znalem tych ludzi, kiwam grzecznie glowa ale wiecie co zauwazylem?
ponad polowa lezacych tam to CHOLERNIE mlodzi ludzie!, wiekszosc mezczyzni -
25, 30, 40 lat.... .
Nie widzialem czegos takiego " u nas" - groby ludzi przed 70-tka sa rzadkoscia!.
Pewnie, zdarzaja sie wypadki drogowe, nieraz ktos odejdzie - chory na na
zaniedbany nowotwor lub przypadkowy zawal - lecz to sa WYJATKI.

Ciesze sie objawami "postepu" w Polsce, - te samochody jak w Europie, standardy
nowych domow czy mieszkan - tez to SAMO, ale hmmm.... po cholere tak wczesnie
umierac?.
Ludzie - nacieszmy sie najpierw... zyciem - .

Jutro bedzie slonecznie!
Humor mnie sie poprawi -

Jaka aglomeracja?????
Jak zobaczyłem nazwę tego forum ogarnął mnie śmiech. To naturalne, że dla
części mieszkańców małych miast, jakimi są Ostrów czy Kalisz marzeniem jest
mieszkać w aglomeracji, ale musicie się pogodzić z tym, że nie mieszkacie.

Co to za aglomeracja? Dwa niewielkie miasta oddalone od siebie o 23 km
(według serwisu odleglosci.pl - sprawdziłem też na cyfrowej mapie więc nie
kłócić się). Takich par miast będących w takiej odległości od siebie jest w
Polsce mnóstwo i żadne z nich nie ośmiesza się nazywając się częścią
aglomeracji. Co to za aglomeracja skłądająca się w 90% z pól, lasów i
nieużytków?

Wkleję jeszcze opinię pewnego wikipedysty:

"Cóż, nie do końca wiem, jak na to patrzą geografowie (a zwłaszcza
zainteresowani reklamą swoich miast samorządowcy), ale jako architekt-
urbanista odczuwam ten tytuł (podobnie jak aglomeracja pszczyńsko-bielska i
kilka innych) jako dobry żart i oksymoron. Aglomeracja to zespół miast o
niemalże przesyceniu funkcji wielkomiejskiej z wykluczeniem funkcji
rolniczej, stąd też aglomeracja kalisko-ostrowska brzmi jak menedżer
powierzchni poziomych na określenie sprzątaczki. Z tego co wiem, w Polsce
aglomeracje mamy w klasycznym rozumieniu dwie - warszawską i górnośląską,
ewentualnie można mówić o aglomeracji trójmiejskiej/gdańskiej (jak kto woli),
aglomeracji łódzkiej i poznańskiej. W przypadku Wrocławia czy Krakowa funkcja
miejska posiada znacznie mniejszy obszar niż granice administracyjne miasta.
Stąd proponuję, żeby dla wszystkich innych zespołów miejskich przenieść je
pod tytuł - zespół miejski xxx. Shaqspeare 14:37, 31 gru 2005 (CET)

Najszczęśliwszym pojęciem byłby zespół osadniczy, ale popatrzę w fachowych
źródłach. Wyróżnikiem aglomeracji jest to, że tam doszło już do przekroczenia
jakiejś miejskiej masy krytycznej, przy której zaczynają się dziać pewne
charakterystyczne zjawiska, których w Kaliszu nie uświadczysz. Pozdrawiam i
Wesołego Szampana! "

Na zakończenie zdjęcie satelitarne waszej "aglomeracji":

tinyurl.com/2bdsk2
Ja tam widzę przede wszystkim pola, a nie żadną aglomerację.

Gość portalu: Blong napisał(a):

> niewatpliwie
> bowiem nie ma tam nic udowadniajacego ze UE jest odpowiedzialna za sytuacje w
> NRD, zreszta tak jak tak poziom zycia tam jest wyzszy od tego w Polsce

A skąd u Ciebie pomysł, że próbowałem wykazać, że UE jest odpowiedzialna za
sytuacje w NRD?
Przytoczone cytowany przeze mnie artykuł pokazuje natomiast, że mimo potęznej
pomocy finansowej NRD jest w katastrofalnej sytuacji.
Nasi euroentuzjaści są omamieni myślą, że pomoc UE uczyni z Polski raj. Warto
wyciągnąć wnioski z sytuacji w jakiej jest dawne NRD.

www.wprost.pl/ar/?O=8658
Pomniki Honeckera
Tygodnik "Wprost", Nr 940 (03 grudnia 2000)

"Co ósme mieszkanie w byłej NRD stoi puste. Między nadbałtyckim Rostokiem a
saksońskim Dreznem lokatorzy wielkopłytowych osiedli i starych kamienic
porzucili ponad milion lokali. Gdyby je połączyć, powstałoby miasto duchów
wielkości zjednoczonego Berlina. Wśród urbanistów trwa dyskusja, co robić z
betonowymi pomnikami epoki Ericha Honeckera. Najczęstszy postulat brzmi:
Wyburzyć!
Lokatorzy 21-piętrowego wieżowca u zbiegu ulic Frankfurter Allee 135 i
Möllendorferstrasse w Berlinie-Lichtenbergu wiedzą, jaki los czeka ich budynek.
Jedna trzecia mieszkań jest już pusta. Pozostali tylko kontraktowi robotnicy,
którzy wyjadą po wykonaniu zleceń, i tak zwani późni przesiedleńcy.
(...)
W NRD osiedla powstawały zazwyczaj na peryferiach miast lub w sąsiedztwie
kombinatów przemysłowych. Po likwidacji nierentownych przedsiębiorstw wiele
osiedli straciło rację bytu. W miastach, aby pokryć koszty utrzymania jednego
pustego lokalu, trzeba wynająć cztery. Wydatki rosną proporcjonalnie do
odległości od centrów. Zagospodarowanie bloków dodatkowo utrudnia czynnik
demograficzny: od 1990 r. zaludnienie wschodnich Niemiec zmalało o 7 proc.; za
dwadzieścia lat ubędzie kolejny milion mieszkańców.
(...)
Mieszkańcy Leinefelde emigrują w poszukiwaniu pracy do zachodniej Hesji.
(...)"

Jeszcze o rowerzystach
Z wielu względów uważam rowerzystów na drogach za osoby o obniżonym
instynkcie samozachowawczym. Nie tylko dlatego, że mają odwagę wyjechać
rowerem, baez zabezpieczenia w postani stref kontrolowanego zgniotu,
wzmocnionych słupków, ABS-ów, pasów bezbpieczeństwa itd. itp. do dżungli
zwanej ruchem drogowym w Polsce.

Z jednej strony - nagminne upodobanie do wyprzedzania rowerzystów "na
trzeciego" - nie gdzieś na szerokich trasach, ale na wąskich uliczkach, nawet
w centrach miast. Ja osobiście nie mając odpowiedniego odstępu, który
uwzględniałby przypadkowe "chybotnięcie" rowerzysty nie decyduję się na
wyprzedzanie - nie zważając na to czy się to podoba niektórym rajdowcom za
mną czy też nie.
Z drugie jednak strony rowerzyści często sami stawiają się w niebezpiecznych
sytuacjach, np:

1. Jeżdżą po zmroku bez odpowiedniego oświetlenia - a robią to nie tylko
przysłowiowi panowie wracający zygzakiem spod GS-u, ale także
osoby "rekreujące się" na rowerach - zapewne wielu z nich posiada prawa jazdy
i wie, że po zmroku odległość, z której rowerzysta/pieszy widzi samochód
absolutnie nie równa się odległości, z której kierowca tego samochodu widzi
owego pieszego/rowerzystę.

2. Często jadą sobie obok siebie całą szerokością pasa, co utrudnia
bezpieczne wyprzedzenie ich

3. Różni "zaawansowani" miłośnicy rowerów w "profesjonalnych" ubrankach
uważają ścieżki rowerowe za spacerniaki dla trójkołowców, bo mimo że wzdłuż
jezdni zbudowana jest ścieżka - oni twardo trzymają się jezdni, często
skutecznie tamując ruch na długo (przykład warszawski: Al.KEN)

4. O przejeżdżaniu przez przejścia dla pieszych było w innych wątkach

Już nawet nie wspominam o zgrozie jaką jest dla mnie wożenie we wszystkich
wymianionych przeze mnie sytuacjach małych dzieci, często niemowląt, w
fotelikach z tyłu roweru.

Wszystko to czyni w moich oczach rowerzystów jednymi z bardziej zagrożonych
grup uzytkowników dróg - niestety często na własne życzenie.

tak na początek moze nie wiecie ale BB to "mały wieden"
nie chciałem porównywac województw bo jakbym porównał to swietkorzyskie wyszło
by tragicznie /wiem, ze to nie Ty napisałas ale nie bede odpisywal tym sposobem
na 10 postów/ kwestie swietokrzyskiego poruszylem tylko dlatego, ze ktos z Was
napisał ze "mamy własne wojewówtdzwo"-no tak macie województwo, tyle ze to
wojeództwo utozsamiane jest z nędzą-moze troche ostrego słowa uzyłem ale tak
poprostu jest, a kielce automatycznie tysh jako stolica tego "regionu". Bycie
stolicą województwa to nie zasługa wyników ekonomicznych kielc itd.. a poprostu
lokalizacji-nie macie w promieniu 100km zadnego znaczącego miasta, ba zadnego
miasta bo trudno tu nazywac starachowice, konskie czy pacanów miastami. W
promieniu 100 km od BB sa takie miasta jak opole czestochowa cały GOP zk-cami na
czele czy kraków-jest z kim konkurowac i poprostu nie ma miejsca na województwo,
a mimo to zobacz jakie wyniki gospod. ma to miasto /BB/-lepsze niz kielce nie
majace zadnej konkurencji.

kontekst blisksci wielu miast, zle odebrałas. ali napisał to tylko dlatego, ze
ktos napisał ze od nas jest wszedzie daleko-tak sie składa ze od nas jest
wszedzie blisko :D bo w odległosci mniej niz 100 km mamy 3 lotniska
miedzynarodowe w tym dwa najwieksze w polsce po okeciu ;D no i nie mniejszą
czeską ostrawe, a katowice czy kraków sa o przysłowiowy rzut beretem, ba do
wiednia czy bratysławy jest blizej niz do warszawy itd wymieniac mozna długo
włącznie z infrastrukt drogową czy kolejową.
kielce mają znaczenie jakby nie było lokalne-BB przynajmniej regionalne dla
cąłego regionu śląsko-krakowskiego noi ponadregionalne tak jak chodzi o
gospodarke jak i turystyke.
Nie odbierz mnie też źle przez to ze ujme to znów w dosc ostry sposób ale kielce
"wieją wschodem" i ten wschód widac na kazdym kroku i rogu..
w BB są wyższe wydatki i dochody na głowę mieszkańca..inwestycje, mniejsze
bezrobocie...większe PKB ... to są njwazniejsze wskazniki-które mówią wszystko

kielce to pozornie wieksze miasto -pozornie wieksze też jak chodzi o jakosc -ale
nadal jest to miasto mające znaczenie lokalne, nie majace znaczenia regionalnego
no chyba ze jak chodzi tylko o swietokrzyskie ale tu inaczej byc nie moze, bo
innych miast w swietokrzyskim nie ma i chyba nie jest to prestiżowe; juz nie
mówiąc o znaczeniu ponad regionalnym..
to tak jak z górami swietokrzyskimi-góry tylko jakie-ano góry tylko z nazwy i
nic poza tym...

Może przedstawie kilka plusów Torunia:

1.
Wielkość miasta

Toruń liczy 210 tys mieszkańców.Powierzchnia miasta wynosi okolo 116 kilometrów kwadratowychi.Toruń jest zaliczany do dużych miast Polski.
Miasto zapewnia wiele form rozrywki i wypoczynku.Może poszczycić się 150-ma barami,restauracjami i knajpkami na samym tylko starym mieście.
Miejscami godnymi odwiedzin są między innymi Teatr Wilama Horzycy,Teatr Baj Pomorski,Planetarium,System Fortyfikacji (Twierdza Toruń),Ogród Zoo,przepiękny park na Bydgoskim Przedmieściu,planty,i oczywiście samo stare miasto z jego licznymi zabytkami.
Miasto jest podzielone na szereg dzielnic,otaczających stare miasto.Są wielkie blokowiska,jak i kameralne,atrakcyjnie położone osiedla domków jednorodzinnych.

2.
Komunikacja

Do Torunia można dojechać koleją bezpośrednio ze wszystkich dużych miast w Polsce.
Przez Toruń przebiegają bezpośrednie, główne linie w kierunku Poznania, Olsztyna (Dworca Toruń Miasto i Toruń Wschodni) oraz Bydgoszczy i Kutna (Warszawy).

Toruń jest jednym z ważniejszych w krajów węzłów drogowych. Przez miasto przebiegają trzy drogi krajowe i międzynarodowe:
Nr 1 (międzynarodowa E75)
Nr 10
Nr 15

Przez Toruń będzie przebiegać autostrada A1, która połączy północny i południowy kraniec Polski.
Odcinek o długości 12 kilometrów już istnieje i obecnie pełni role wschodniej obwodnicy miasta.

Trwają prace nad przystosowaniem lotniska Aeroklubu Pomorskiego do obsługi ruchu pasażerskiego.

3.
Polożenie.

Atutem Torunia jest jgo centralne położenie na mapie Polski.

Odległości z Torunia do ważniejszych miast Polski:

Bydgoszcz - 50
Ciechocinek - 25
Częstochowa - 289
Gdańsk - 180
Katowice - 350
Kraków - 421
Łódź - 161
Olsztyn - 173
Poznań - 151
Szczecin - 309
Warszawa - 210
Wrocław - 279
Zakopane - 491

Miasto jest położone w kotlinie toruńskiej.Od północy graniczy z terenami Ziemi Chełmińskiej , od południa Kujawami i Ziemią Dobrzyńską na wschodzie.
Jest również doskonałym miejscem wypadów do atrakcyjnych okolicznych miejscowości:
Golub-Dobrzyń (42 km)
Ciechocinek (24 km)
Chełmno (45 km)
Biskupina (92 km)
Kruszwica (52 km)
Brodnicy (65 km)
Inowrocławia (38 km)

Zapraszam więc wszystkich do odwiedzenia naszego starego,pięknego miasta.

Sam sobie zajrzyj. Jest mapka w gazecie.
A zanim zaczniesz kogos pouczać, może przeczytaj jego post...

> z berlina jest juz blizej do rostoku i hamburga niz do szczecina

1. Pisałem o trasie Praga-Szczecin vs Praga Rostock. Do Rostocku trzeba Berlin
objechać obwodnicą, a do Szczecina jest bliżej. Różnica jest większa niż by
wynikało z odległości od centrum Berlina do tych miast
2. Wg www.Viamichelin.com:
Berlin-Szczecin 142 km
Berlin-Rostock 222 km
do Hamburga jeszcze dalej, ale może sam dasz radę sprawdzić...;-)

> oczywiscie tak jak 90% polakow myslisz sobie pewnie ze szczecin lezy nad
> morzem...zajrzyj do mapy a sam zobaczysz ze jest jeszcze 100km do
swinoujscia,

Oczywiście sądzisz według siebie...

> a sprobuj dzis dojechac tirem ze szczecina do swinoujscia...polecam letni
> weekend. Korek na maxa...no i za goleniowem robi sie 1 pasmowa droga przez
> wioski. To tam zginal Komar.

Nie mieszaj do tego nieboszczyków - Komar zabił się na własne życzenie, bo
jechał jak zwykle czyli jak wariat, ale to chyba jest OT nieprawdaż?

TIRem w weekend? A po co?

Droga kiepska jakich wiele w Polsce.
Ale co do tego maja Czesi i Niemcy?

Reszta też nie na temat więc nie cytuję.
To co napisałeś ma się NIJAK do faktu budowy drogi przez worek żytawski i
dyskusji czy ona pogorszy dojazd do polskich portów z południa Europy. IMHO
polepszy.
To, że do Świnoujścia jest kiepski dojazd to wyłącznie NASZA wina.
Oczywiście łatwo jest powiedzieć, że ONI są głupi, tylko dlaczego inni ONI też
nic nie zdziałali?
Potrzeby budowy dobrych dróg są w całej Polsce.
Na stronie GDDKiA (www.gddkia.gov.pl) możesz znaleźć wyniki pomiarów hałasu,
który jest miernikiem (jednym z...) obciążenia drogi ruchem. Jakoś im wyszło,
że gdzie indziej ruch jest większy, czyli w warunkach krótkiej kołdry to gdzie
indziej należy inwestować w pierwszej kolejności.

Kandydaci z Mazowsza
Polska/ UPR zaprezentowała kandydatów do PE w Warszawie i na Mazowszu

19.05.2004 Warszawa (PAP) - Unia Polityki Realnej zaprezentowała w środę
kandydatów do Parlamentu Europejskiego, startujących z list warszawskiej i
mazowieckiej. Prezentacja odbyła się nietypowo - pod słupem wskazującym
odległości do poszczególnych miast świata, który stoi w centrum Warszawy.

"Spotkaliśmy się tu, gdyż zauważyliśmy, że jest jeden brak na tym drogowskazie -
brak tabliczki z odległością do Strasburga" - powiedział szef UPR i zarazem
lider listy warszawskiej Stanisław Wojtera. Po czym razem z innymi kandydatami
do PE dodał na słupie tabliczkę z napisem "Strasburg 1039 km".

"Dzisiaj w Polsce potrzebny jest eurorealizm, czyli trzeźwe spojrzenie na Unię
Europejską i wykorzenienie tego, co złe" - podkreślił Wojtera. Zapytany, co UPR
będzie robić w europarlamencie, odpowiedział krótko: "Żadnej partii białej
flagi. Będziemy twardo opowiadać się za ochroną polskich interesów".

Na liście warszawskiej prócz Wojtery znaleźli się również: skarbnik UPR i radny
Dzielnicy Warszawa-Śródmieście Wojciech Bartelski, przewodniczący Rady
Dzielnicy Bemowo Marcin Piotr Bonicki, przedsiębiorca Krystyna J. Cybula,
dziekan Wyższej Szkoły Handlu i Prawa w Warszawie Krzysztof Feliks Łazarski,
przedsiębiorca i działacz społeczny Romuald Antoni Pindelski, wykładowca języka
angielskiego Anna Maria Konopko, działacz spółdzielczy Dariusz Henryk Dereńko,
prezes koła UPR w Otwocku Stefan Traczyk, radny dzielnicy Wawer Przemysław
Miłosz Zaboklicki.

Na liście mazowieckiej pojawiły się dwie znane postacie - mjr Michał Fiszer,
który dał się poznać jako znakomity komentator w telewizji TVN działań
wojennych w Iraku, i ostatni na liście znany piosenkarz Andrzej Rosiewicz.

Liderem listy mazowieckiej został radny Płocka Andrzej Jacek Nowakowski.
Pozostałe 7 miejsc na liście mazowieckiej zajęli: politolog Adam Wielomski,
dziennikarz Waldemar Rajca, radny Powiatu Garwolińskiego Krzysztof Żochowski,
radny gminy Kozienice Ryszard Pacak, przedsiębiorca Damian Czernik, dziennikarz
Michał Konrad Rosołowski, prezes koła UPR w Ostrołęce Hubert Krukowski.

Komitet Wyborczy UPR jako jeden z pierwszych zarejestrował listy wyborcze do PE
we wszystkich okręgach. O mandaty eurodeputowanych z list UPR ubiegać się
będzie 130 kandydatów. Założyciel i długoletni prezes UPR Janusz Korwin-Mikke
jest liderem listy w okręgu dolnośląsko-opolskim. [powrót]

Gość portalu: ais napisał(a):

> Wniosek z tego jest jeden. Rzszow musi sie powiekszyc do 200 km
> kwadratowych i wtedy mozna bedzie wszyskie problemy miejskie
> zaplanowac. a dzis to jest podrzucanie smrodu i zagrozen co
> chwile z ulicy na ulice .Dodam ze jest w Rzeszowie 4 Dekanaty
i
> one powinny ztanowic MIASTO RZESZOW . Gdy sie tego nie zalatwi
> to sie w Rzeszowie nic nie zmieni .

150-200 km2, (a nie 54 km2 jak teraz) to przeciętna powierzcnia
ok.200-tysięcznego miasta w Polsce, a tyle ludności Rzeszów
liczyłby po operacji powiększenia swojego obszaru. (Chociaż nie
sądzę by należało sie tu sugerować zasięgiem i granicami
dekanatów :) ). Ale Rzeszów rzeczywiście jest
miastem "przegęszczonym", co rzeczywiście potwierdza
(sprawdzałem z ciekawości) statysytyka (Rzeszów to jedno z
najbardziej zagęszczonych jeśłi chodzi o ilość ludzi na km2
miast w Polsce). Kto jeździ po Polsce, doskonale też to widzi:
każdą wolną przestrzeń w Rzeszowie zabudowuje się; gdzie indziej
zabudowa jest luźniejsza i jest więcej wolnych, zielonych
terenów. Dużo na ten temat, mimo, że trochę chaotycznie pisał na
tym forum jawo i trudno się z nim nie zgodzić. Za 2 lata
będziemy obchodzić 650-lecie nadania Rzeszowowi praw miejskich.
Myślę, że warto na 650-te urodziny zafundować miastu
powiększenie jego powierzchni, może wtedy da się prowadzić
sensowną politykę przestrzenną, będzie więcej miejsca dla
potencjalnych inwestorów i chcących budować domy. bloki, spadną
horrendalne ceny działek budowlanych, będzie więcej pieniędzy z
podatków od więszej ilości mieszkańców i skończą się przetargi o
lokalizację nowych hipermarketów, bo nic nie będzie stać na
przeszkodzie, zeby wybudować je jeszcze w Rzeszowie, ale
znacznie dalej od centrum.
Poza tym pobliskie lotnisko i planowana autostrada to duża
szansa dla Rzeszowa na stworzenie w pobliżu strefy przyjaznej
przedsiębiorcom i kapitałowi tworzącemu nowe miejsca pracy. Na
razie jednak i autostrada i lotnisko są poza granicami miasta
(więc tylko się obliżemy) - inaczej jak w miastach, które mają
silne i znane porty lotnicze, nieraz w jeszcze większej
odległości od centrum, ale już w obrębie własnych granic.

Co się zaś tyczy trasy zamkowej, bo o tym głównie mowa, to nie
wyobrażam sobie funkcjonowania wylotu trasy do ul.Lenartowicza,
nawet z sygnalizacją świetlną. Po prostu trzeba odżałować
jeszcze trochę pieniędzy, wykupić i wyburzyć rudery pomiędzy
wylotami Lenartowicza i Hetmańską i wprowadzić trasę na sam plac
Śreniawitów, najlepiej z dużym rondem, gwarantującym szybki ruch
okrężny, rozładowujący sprawnie korki.

*** Uwaga! Od Nowego Roku 2005 ***
Dobrze wiedzieć:

Od nowego roku wzrośnie na Słowacji opłata za paszporty. Bez własnego
paszportu będzie mogło podróżować tylko dziecko do 5 lat pod warunkiem, że
będzie wpisane do paszportu rodziców.

Dzieci i młodzież od 5 do 15 lat zapłacą za paszport 400 SK. Będzie on ważny
tylko na 5 lat.
Powyżej 15 roku życia każdy będzie musiał zapłacić za ten dokument 1000 SK.

Wpis dziecka do paszportu będzie kosztował 100 SK. Słowackie Towarzystwo
Sitour z Bańskiej Bystrzycy nadało cztery gwiazdki ośrodkowi narciarskiemu na
Orawie - Rohace - Spalona.

Najwyższa kategoria słowackich ośrodków narciarskich to pięć gwiazdek.
Ośrodek narciarski w Dolinie Rohackiej znany jest polskim miłośnikom białego
szaleństwa. Położony jest w odległości około 10 km od Zuberca, a śnieg
utrzymuje się tam aż do maja.

W tym sezonie całodzienny bilet dla dorosłych będzie kosztował 580 SK, a dla
dzieci 370 SK. Przed sezonem, do Bożego Narodzenia bilety są tańsze o 30-60
SK. 25 listopada w hali sportowej Gimnazjum im. Martina Hatalli w Trzcianie
zorganizowano Dzień sportu, w którym z młodzież miejscowego liceum
rywalizowała z młodzieżą Liceum Ogólnokształcącego w Jabłonce. Licealiści z
Jabłonki zaprezentowali się bardzo dobrze, wygrywając w konkurencji chłopców
mecz koszykówki i siatkówki, a w konkurencji dziewcząt - siatkówki i piłki
nożnej. W sumie rywalizacja zakończyła się remisem 4:4.

W Miejskim Ośrodku Kultury w Trzcianie czynna jest w dniach od 29 listopada
do 12 grudnia wystawa fotografii czarno-białej Jana Janouąa pod nazwą Klasik.
Można ją zwiedzać w dni robocze w godzinach od 8 do 15.

W Dolnym Kubinie z początkiem przyszłego roku w nowo otwartej firmie
wyrabiającej akcesoria samochodowe ma znaleźć zatrudnienie około 400 osób.
Firma ta powstała z połączenia Zakładów Elektronicznych w Dolnym Kubinie i
firmy portugalskiej.
Miejski Ośrodek Kultury w Dolnym Kubinie organizuje w dniach 8 i 9 grudnia
Wyszehradzkie Święta. Będzie to międzynarodowy festiwal świątecznych
zwyczajów, połączony z jarmarkiem rzemiosł ludowych, państw należących do
Czwórki Wyszehradzkiej. Dzisiaj ma się rozpocząć w Trzcianie konferencja
przedstawicieli szpitali miast przygranicznych Polski i Słowacji, której
tematem jest: Co dalej po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Lekarze i
przedstawiciele Zakładów Ubezpieczeń Społecznych podejmą ważny temat - na
jakich zasadach powinna być realizowana pomoc zdrowotna pacjentom i
poszkodowanym, którzy zachorują lub ulegną wypadkowi poza granicami swego
kraju, w Polsce lub na Słowacji.

"..Byl taki czas.." -odpowiadam na czesc pytan
Pytacie mnie:
- opisz wiecej
- czy teraz trzeba sie bac?

Odpowiem co wiem. Realny komunizm byl szansa dla wielu dla ich rodzin. Za cene
zaprzedania ZSRR, zdrady Polski mogli wyjechac ze swych wsi, malych miast do
metropilii, otrzymywali pol darmo mieszkania, dobra prace. Nie byloby w tym,
poza samym Aktem Zdrady Polski nic zlego. Kazdy ma prawo do lepszego zycia.
Ale wtedy aby komus dac - komus SILA odbierano. Czesto razem z zyciem z
godnoscia Czlowieka.
Wiecej opisywac tu nie chce. To jest jak uruchomienie playera wracaja tamte
dni wspomnienia. Poproscie bylego wieznia KZ-tu o opisanie baraku. Rozplacze
sie po kilkunastu minutach, tygodniami bedzie zasypial z krzykiem. To samo
dotyczy bylych 'wrogow komunizmu' (co mysmy mogli?). O czym sie nie mowi nie
pisze. Nie wypada. Zreszta dreczenie dotyczylo zawsze calych rodzin, nigdy
samych 'winnych' choc zwykle sami o to prosili . Dreczenie bez granic. Od
ublizania, ulotek z klamliwymi 'zyciorysami' po fizyczne tortury umiejetnie
dawkowane. Trzeba o tym probowac zapomniec. Dlatego boje sie jazdy do Polski.
Zobacze grob sweojej zameczonej Matki, miejsca swej kazni. Czy zdolam ten
bagaz wspomnien zniesc? Wywiozlem z Polski materaly Janka Narozniaka sporo
sekretow Nazi-PRLu. Powoli bede je oddawal swojej Ojczyznie. Z bezpiecznej
odleglosci jednak.
Czy trzeba sie dzis bac? Jesli czytam jaka wolnosc podrozowania po Polsce
maja agenci GPU i byli ale nadal 'aktywni' - boje sie. Nie dziwie sie tez
lekowi dziennikarzy. Wielu z nich nawet z pokolen porezimowych juz dostalo
ostrzezenia. Wyrazne ostrzezenia.
Zreszta przeczytajcie to wyzej. To bylo SWIADOME ostrzezenie: milczcie!
Pod pretekstem glupoty. Koncze juz to poranne 'mycie wspomnien'.
Pozdrowienia

Dalczego autostrady omijaja Warszawe ?????
przeczytajcie ten artykul

polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1194214&MP=1
szczegolnie polecam czesc o warszawie

"warszawa zostala zakwalifikowana do miast drugiej kategorii" ?????????

w swoim komentarzu na poczatku zaznacze ze podobaja mi sie inne miasta w
polsce (np krakow) i bardzo je lubie

a teraz do rzeczy

jak to jest mozliwe ze autostrada polnoc-poludnie idzie przez lodz a nie
przez warszawe ????? nic nie umijszajac lodzi i innym miastom to sa to
malenkie miasteczka w porownaniu z warszawa

jezdze czasem po polsce i dobrze wiem ze nigdzie nie ma takiego skupiska
firm, hurtowni, skladow, takiej ilosci mieszkancow jak w warszawie - wiadomym
jest ze wiekszosc tirow jedzie do warszawy, z warszawy albo przynajmniej ma
jakis przeladunek w warszawie

bylem w te wkacjae w poznaniu i wroclawiu - przejezdzalem przez lodz - to
male wsie w porownaniu ze stolica (zaznaczam ze lubie te miasta)

jak sie jedzie przez polske to w zasadzie im blizej warszawy tym sie robi
wiekszy ruch, to centralny punkt w tym kraju - jedyne miasto o wielkosci i
znaczeniu europejskim

wystarczy spojrzec na Berlin czy Paryz - wiekszosc autostrad tam idzie albo
przez te stolice (obwodnica) albo w odleglosci nie wiekszej niz 50 km

u nas beda autostrady znikad do nikad omijajace centralny punkt kraju gdzie
toczy sie 95% zycia gospodarczego i mieszka (w aglomeracji i miasteczkach w
promieniu 50km) 4 mln ludzi (ponad 10% ludnosci kraju)

co o tym sadzicie? (tylko bez prowincjonalnych kompleksow)

szymizalogowany napisał:

> przeczytajcie ten artykul
>
> polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1194214&MP=1
> szczegolnie polecam czesc o warszawie
>
> "warszawa zostala zakwalifikowana do miast drugiej kategorii" ?????????
>
> w swoim komentarzu na poczatku zaznacze ze podobaja mi sie inne miasta w
> polsce (np krakow) i bardzo je lubie
>
> a teraz do rzeczy
>
> jak to jest mozliwe ze autostrada polnoc-poludnie idzie przez lodz a nie
> przez warszawe ????? nic nie umijszajac lodzi i innym miastom to sa to
> malenkie miasteczka w porownaniu z warszawa
>
> jezdze czasem po polsce i dobrze wiem ze nigdzie nie ma takiego skupiska
> firm, hurtowni, skladow, takiej ilosci mieszkancow jak w warszawie - wiadomym
> jest ze wiekszosc tirow jedzie do warszawy, z warszawy albo przynajmniej ma
> jakis przeladunek w warszawie
>
> bylem w te wkacjae w poznaniu i wroclawiu - przejezdzalem przez lodz - to
> male wsie w porownaniu ze stolica (zaznaczam ze lubie te miasta)
>
> jak sie jedzie przez polske to w zasadzie im blizej warszawy tym sie robi
> wiekszy ruch, to centralny punkt w tym kraju - jedyne miasto o wielkosci i
> znaczeniu europejskim
>
> wystarczy spojrzec na Berlin czy Paryz - wiekszosc autostrad tam idzie albo
> przez te stolice (obwodnica) albo w odleglosci nie wiekszej niz 50 km
>
> u nas beda autostrady znikad do nikad omijajace centralny punkt kraju gdzie
> toczy sie 95% zycia gospodarczego i mieszka (w aglomeracji i miasteczkach w
> promieniu 50km) 4 mln ludzi (ponad 10% ludnosci kraju)
>
> co o tym sadzicie? (tylko bez prowincjonalnych kompleksow)
________________________________________________________________________________

.. BY POWIETRZE CZYSTRZE W STOLICY BYLO , TAK TRZYMAC-WYSTARCZA NAM
WARSZAWSKIE DUKTY
________________________________________________________________________________

Jeśli chodzi o ceny jedzenia to jest bardzo podobnie jak w Polsce, a teraz kiedy
złoty jest tak słaby, wyjdzie może nawet taniej. Nie ma problemu z płatnościami
kartą, zwłaszcza debetową, kredytowej w wielu miejscach nie przyjmują. Jest
problem (może to tylko wina mojego banku...) z wypłatą gotówki z bankomatów.
Byłam w 9 bankach w Rio i w żadnym bankomat nie przyjął mi karty (dodam, że
sprawdzałam czy dany bankomat obsługuje mój tym karty). Można z kartą zgłosić
się w oddziale banku i zgłosić chęć wypłaty gotówki, ale na to się czeka nawet
kilka dni. Na wymianę najlepiej wziąć euro lub dolary.
Z wynajęciem samochodu też możecie mieć problem, nie wiem jak traktują
europejczyków. Zwłaszcza sprawdźcie na stronie ambasady Brazylii w Warszawie,
ale wydaje mi się że trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy, zwykłe nie upoważnia.
Jeśli chodzi o cenę to widziałam raz ogłoszenie 20 reali za dzień + 18 centavos
za kilometr + benzyna, więc na duże odległości lepiej chyba wybrać się
autobusem. W Brazylii jest bardzo dobra komunikacja autobusowa między miastami,
nawet tymi odległymi. Wszystkie informacje o połączeniach z lotniska, do innych
miast, cenach biletów znajdziecie w internecie.
Co do lokum proponuję już wcześniej sobie coś zarezerwować przez internet, na
międzynarodowych stronach z hostelami. Teraz np nie ma w ogóle miejsc w Rio, ale
to ze względu na karnawał.
Poszukajcie a znajdziecie na pewno wiele cennych informacji w internecie. Ja też
jechałam na własną rękę tyle że z Brazylijczykiem, ale i tak na miejscu
musieliśmy zadbać o wszystko sami.
I jeszcze jedno, w Rio nie jest AŻ tak niebezpiecznie, ale bycie ostrożnym na
pewno nie zaszkodzi.
Miłej podróży

Odpowiedzialna polityka OTVP w Bydgoszczy
Jest kilka znaczących różnic.
Gorzów jest porównywalny wielkością z Zieloną Górą. W Lubuskiem inych dużych
miast nie ma.
Bydgoszcz jest znacznie większa od Torunia.
W regionie pozostaje: Włocławek, Grudziądz, Inowrocław. TVP o/Bydgoszcz musi
prowadzić zrównoważoną polityke w oparciu o studio w Bydgoszczy.
Nie ma potrzeby faworyzowania Torunia kosztem Włocławka, Grudziądza.

Dystans pomiędzy Gorzowem i Zielona Górą to ok. 110 km. Podobnie jest w
przypadku: Wrocław - Opole, Kraków - Rzeszów itd..
Od granic Bydgoszczy do Torunia to zaledwie 35 km. Są w Polsce miasta w których
poruszanie się jest bardziej kłopotliwe niż pokonanie tej skromnej odległości
Bydgoszcz - Toruń..

Wszystko to sprawia, że porównanie Gorzowa do Bydgoszczy jest nietrafne.

To wszystko to tylko chore ambicje.
W regionie są co najmniej 4 duże miasta. TVP o/Bydgoszcz musi prowadzić
zrównoważoną polityke w oparciu o studio w Bydgoszczy. Nie ma potrzeby
faworyzowania Torunia kosztem Włocławka, Grudziądza. Był czas, mogli się starac
o swój ośrodek. Dzisiaj na wyciąganie ręki po czyjeś nie ma zgody!

Powtarzam: Od granic Bydgoszczty do Torunia to zaledwie 35 km. Są w Polsce
miasta w których poruszanie się jest bardziej kłopotliwe niż pokonanie tej
skromnej odległości Bydgoszcz - Toruń..
W takim razie w Łodzi czy Wrocławiu powinno być po 5 ośrodków!

Bliskość Bydgoszczy i Torunia usprawiedliwia politykę OTVP Bydgoszcz. Mnożenie
kosztów utrzymania ośrodka odbiłoby się na jakości.
Trzeba domagać się dobrych programów, a nie niepotrzebnego mnożenia bytów.
Niech robią dobry profesjonalny program! O Bydgoszczy, Włocławku, Toruniu,
Grudziądzu...
Marnotrastwa pieniędzy nikt im nie wybaczy. Rachunek ekonomiczny jest
nieubłagany.

Dobrze robią to OTVP/Gdańsk, Katowice. To są wzory.
Dlaczego nie porównuje się tych ośrodków? Niewygodne?

Np. większe od Torunia: Gdynia (250 tys.), Bytom (230tys), porównywalny
Sosnowiec nie osłabiają ośrodka centralnego.
Nie ma odrębnych ośrodków/redakcji.

Gorzów i ZG to nietrafiony przykład. Dystans pomiędzy Gorzowem i Zielona Górą
to 110 km!!!
W Lubuskiem są tylko dwa duże miasta i nie ma konfliktu. To zupełnie
nietrafione porównanie. Ich działalnośc pozostawia zresztą duuużżo do życzenia.
Jeśli tak ma wyglądać TVP regionalna to szkoda słów. Potrzeba silnego ośrodka
regionalnego w Bydgoszczy.
Tylko odpowiedzialna, oszczędna polityka daje sukcej OTVP w Bydgoszczy.

Obecna sytuacja jest optymalna

DAJMY SPOKÓJ!
To nie tak, ze nas nie lubią.

Jestesmy dwoma miastami, położonymi blisko siebie, podobnej wielkosci
(Bydgoszcz jest wieksza, ale rola obu miast w Polsce jest srednia, wieksza od
takiego np. Swieca, ale nie mamy roli metropolii jak np. Wrocław).

Torun został obrabowany w czasie PRL-u - wystarczy przejrzec
www.torun-bydgoszcz.pl . Teraz Torun jest nieufny, czesto nawet
złosliwy - i na kazda złosliwosc Bydgoszcz odpowiada podobnie.

W kazdej rzeczy doszukujemy sie elementów rywalizacji: Bydgoszcz ma multikino,
Torun nie, Torun ma autostrade czy buduje inkubator przedsiebiorczosci -
Bydgoszcz nie ma ...

Gdyby podzielic Poznan na 2 połowy (nawet nierówne) i położyć koło siebie w
odległości 40 km - tez by sie znienawidziły: bo np. Poznan zachod zdobylby
inwestora Volkswagena, dajac korzystniejsza oferte niz Poznan-Wschod, a wschod
ma Festiwal Malta, gdy "zachod" nie ma.

Generalną przyczyną antagonizmów sa:
- wywozki instytucji w PRL
- rywalizacja o tego samego inwestora, studenta itp.
- bliskość
- małość i krótkowzroczność polityków

Co można zrobic, by ja zlikwidowac:
1) napisac ksiazke o relacjach Torunia i Bydgoszczy
2) zrobic jednorazowe wielkie rozliczenie i pojednanie, z wielkim "przepraszam"
z obu stron
3) zdecydowanym "KONIEC!" przerwac niezdrowe rywalizacje
4) powołac Radę Dwumiasta z udziałem prezydentów obu miast i radnych/posłów
5) sporzadzic partnerska umowe współpracy - co kto rozwija itp.

Punktem wyjścia jest uświadomienie mieszkancom, ze niebawem czeka nas ODPŁYW
ludzi, studentów, inwestorów, młodych - z ośrodków średnich do najbardziej
prężnych, również na zachód. Czy Toruń + Bydgoszcz zdążą zbudować dwumiasto i
nadać mu charakter prężnej metropolii - zalezy od nas. Czasu mamy niewiele.

dlaczego sie nie lubimy?
Jestesmy dwoma miastami, położonymi blisko siebie, podobnej wielkosci
(Bydgoszcz jest wieksza, ale rola obu miast w Polsce jest srednia, wieksza od
takiego np. Świecia, ale nie mamy roli metropolii jak np. Wrocław czy Kraków).

Torun został obrabowany w czasie PRL-u - wystarczy przejrzec
www.torun-bydgoszcz.pl . Teraz Torun jest nieufny, czesto nawet
złosliwy - i na kazda złosliwosc Bydgoszcz odpowiada podobnie.

W kazdej rzeczy doszukujemy sie elementów rywalizacji: Bydgoszcz ma
multikino, Torun nie, Torun ma autostrade czy buduje inkubator
przedsiebiorczosci - Bydgoszcz nie ma ...

Gdyby podzielic Poznan na 2 połowy (nawet nierówne) i położyć koło siebie w
odległości 40 km - tez by sie znienawidziły: bo np. "Poznan zachod" zdobylby
inwestora Volkswagena, dajac korzystniejsza oferte niz "Poznan-Wschod", a
wschod ma Festiwal Malta, gdy "zachod" nie ma.

Generalną przyczyną antagonizmów sa:
- wywozki instytucji w PRL
- rywalizacja o tego samego inwestora, studenta itp.
- bliskość
- małość i krótkowzroczność polityków

Co można zrobic, by ja zlikwidowac:
1) napisac ksiazke o relacjach Torunia i Bydgoszczy
2) zrobic jednorazowe wielkie rozliczenie i pojednanie, z
wielkim "przepraszam" z obu stron
3) zdecydowanym "KONIEC!" przerwac niezdrowe rywalizacje
4) powołac Radę Dwumiasta z udziałem prezydentów obu miast i radnych/posłów
5) sporzadzic partnerska umowe współpracy - co kto rozwija itp.

Punktem wyjścia jest uświadomienie mieszkancom, ze niebawem czeka nas ODPŁYW
ludzi, studentów, inwestorów, młodych - z ośrodków średnich do najbardziej
prężnych, również na zachód. Czy Toruń + Bydgoszcz zdążą zbudować dwumiasto i
nadać mu charakter prężnej metropolii - zalezy od nas. Czasu mamy niewiele.

Jestesmy dwoma miastami, położonymi blisko siebie, podobnej wielkosci
(Bydgoszcz jest wieksza, ale rola obu miast w Polsce jest srednia, wieksza od
takiego np. Swieca, ale nie mamy roli metropolii jak np. Wrocław).

Torun został obrabowany w czasie PRL-u - wystarczy przejrzec
www.torun-bydgoszcz.pl . Teraz Torun jest nieufny, czesto nawet
złosliwy - i na kazda złosliwosc Bydgoszcz odpowiada podobnie.

W kazdej rzeczy doszukujemy sie elementów rywalizacji: Bydgoszcz ma multikino,
Torun nie, Torun ma autostrade czy buduje inkubator przedsiebiorczosci -
Bydgoszcz nie ma ...

Gdyby podzielic Poznan na 2 połowy (nawet nierówne) i położyć koło siebie w
odległości 40 km - tez by sie znienawidziły: bo np. Poznan zachod zdobylby
inwestora Volkswagena, dajac korzystniejsza oferte niz Poznan-Wschod, a wschod
ma Festiwal Malta, gdy "zachod" nie ma.

Generalną przyczyną antagonizmów sa:
- wywozki instytucji w PRL
- rywalizacja o tego samego inwestora, studenta itp.
- bliskość
- małość i krótkowzroczność polityków

Co można zrobic, by ja zlikwidowac:
1) napisac ksiazke o relacjach Torunia i Bydgoszczy
2) zrobic jednorazowe wielkie rozliczenie i pojednanie, z wielkim "przepraszam"
z obu stron
3) zdecydowanym "KONIEC!" przerwac niezdrowe rywalizacje
4) powołac Radę Dwumiasta z udziałem prezydentów obu miast i radnych/posłów
5) sporzadzic partnerska umowe współpracy - co kto rozwija itp.

Punktem wyjścia jest uświadomienie mieszkancom, ze niebawem czeka nas ODPŁYW
ludzi, studentów, inwestorów, młodych - z ośrodków średnich do najbardziej
prężnych, również na zachód. Czy Toruń + Bydgoszcz zdążą zbudować dwumiasto i
nadać mu charakter prężnej metropolii - zalezy od nas. Czasu mamy niewiele.

To nie tak, ze sie nie lubią.

Jestesmy dwoma miastami, położonymi blisko siebie, podobnej wielkosci
(Bydgoszcz jest wieksza, ale rola obu miast w Polsce jest srednia, wieksza od
takiego np. Swieca, ale nie mamy roli metropolii jak np. Wrocław).

Torun został obrabowany w czasie PRL-u - wystarczy przejrzec
www.torun-bydgoszcz.pl . Teraz Torun jest nieufny, czesto nawet
złosliwy - i na kazda złosliwosc Bydgoszcz odpowiada podobnie.

W kazdej rzeczy doszukujemy sie elementów rywalizacji: Bydgoszcz ma multikino,
Torun nie, Torun ma autostrade czy buduje inkubator przedsiebiorczosci -
Bydgoszcz nie ma ...

Gdyby podzielic Poznan na 2 połowy (nawet nierówne) i położyć koło siebie w
odległości 40 km - tez by sie znienawidziły: bo np. Poznan zachod zdobylby
inwestora Volkswagena, dajac korzystniejsza oferte niz Poznan-Wschod, a wschod
ma Festiwal Malta, gdy "zachod" nie ma.

Generalną przyczyną antagonizmów sa:
- wywozki instytucji w PRL
- rywalizacja o tego samego inwestora, studenta itp.
- bliskość
- małość i krótkowzroczność polityków

Co można zrobic, by ja zlikwidowac:
1) napisac ksiazke o historii relacji Torunia i Bydgoszczy
2) zrobic jednorazowe wielkie rozliczenie i pojednanie, z wielkim "przepraszam"
z obu stron
3) zdecydowanym "KONIEC!" przerwac niezdrowe rywalizacje
4) powołac Radę Dwumiasta z udziałem prezydentów obu miast i radnych/posłów
5) sporzadzic partnerska umowe współpracy - co kto rozwija itp.

Punktem wyjścia jest uświadomienie mieszkancom, ze niebawem czeka nas ODPŁYW
ludzi, studentów, inwestorów, młodych - z ośrodków średnich do najbardziej
prężnych, również na zachód. Czy Toruń + Bydgoszcz zdążą zbudować dwumiasto i
nadać mu charakter prężnej metropolii - zalezy od nas. Czasu mamy niewiele.

CZY BĘDZIE W BYDGOSZCZY KREMATORIUM?
Będzie krematorium?

Władze Bydgoszczy są za, ale mieszkańcy już zapowiadają protesty. Chodzi o
krematorium.

O budowie krematorium, czy jak mówią inni spopielarni zwłok, mówi się w
Bydgoszczy od wielu lat. Inwestycję popierają władze miasta. - Wszystkie duże
miasta mają tego rodzaju obiekty, powinniśmy mieć i my - przekonuje Krzysztof
Tadrzak , wiceprezydent Bydgoszczy. Zwolennicy budowy krematorium dodają też,
że inwestycja jest potrzebna, bo w mieście brakuje terenów pod nowe
cmentarze.
Zdaniem bydgoskich władz najlepsze miejsce na budowę spopielarni to cmentarz
komunalny przy ulicy Wiślanej. Zapewniają również, że jeżeli obiekt
powstanie, to w bezpiecznej odległości od najbliższych domów.
Jednak już dziś Rada Osiedla Bydgoszcz-Wschód, Siernieczek, Brdyujście
zapowiada protesty.
- Jesteśmy przeciwni budowie krematorium przy Wiślanej. Przecież w pobliżu
mieszkają ludzie - przekonuje Jan Bauer , przewodniczący rady osiedla. -
Obiekt może powstać, ale poza obszarem Bydgoszczy - dodaje.
- Zdaję sobie sprawę, że ludziom, a szczególnie Polakom sama nazwa
krematorium źle się kojarzy. Ale z kominów będzie wydzielało się tylko ciepło
i para, a nie dym jak się niektórym wydaje. Poza tym w Szwecji spopielarnie
buduje się w centrum miast - twierdzi wiceprezydent Tadrzak.
Dane, jakie ma ratusz, wskazują, że kremacja wśród bydgoszczan jest coraz
bardziej powszechna. W 1997 roku na cmentarzu przy Wiślanej odbyło się 18
pochówków po kremacji, w ubiegłym roku już 34.
- U nas nie było żadnych protestów - mówi tymczasem Jacek Spychała z zespołu
prasowego Urzędu Miasta w Poznaniu. Poznańskie krematorium powstało w 1993
roku jako pierwszy taki obiekt w Polsce. Znajduje się na terenie Cmentarza
Miłostowskiego poza centrum miasta.
Czy w Bydgoszczy powinno powstać krematorium? Czekamy na Państwa telefony.
Opinie można też przesyłać na adres: anna.stasiewicz@pomorska.pl

Anna Stasiewicz, Maciej Wilkowski (Radio Gra)

www.pomorska.pl